Grób królowej Bony w Bari

/ polonika.pl

  

Po przejściu przez surowe, kamienne wnętrze romańskiej bazyliki pw. św. Mikołaja we włoskim Bari, za ołtarzem głównym, na wklęsłej ścianie absydy, zobaczymy pomnik z białego i czarnego marmuru. Jest on zwieńczony postacią klęczącej kobiety. Ten monumentalny pomnik to grobowiec żony króla Zygmunta I Starego – królowej Bony. Dzieło Santi Gucciego stanowi efektowny akcent plastyczny we wnętrzu bazyliki – czytamy na stronie Instytutu Polonika.

Jest to wysoka kompozycja z białego i czarnego marmuru rozpięta na wklęsłej ścianie absydy za cyborium ołtarza głównego. Stojące na wyniosłym cokole cztery toskańskie kolumny o czarnych trzonach dźwigają wyłamane doryckie belkowanie. Między kolumnami znajdują się nisze, a w nich postaci św. Mikołaja (patrona Bari) i św. Stanisława (patrona Polski). Na tle wyraźnie szerszej środkowej niszy, na rzeźbiarskich lwich łapach spoczywa czarny sarkofag, na którym klęczy postać królowej. Bona jest przedstawiona realistycznie jako osoba w starszym wieku. Poniżej sarkofagu, na poziomie głównego cokołu, znajduje się postument, a na nim czarna, marmurowa płyta z nieczytelną obecnie inskrypcją. Flankują ją dwie półleżące alegoryczne postaci kobiece z (również mało czytelnymi) kartuszami herbowymi. Najprawdopodobniej postać znajdująca się z lewej strony, nosząca królewską koronę z pałąkami, jest alegorią Rzeczypospolitej.

Bona Sforza urodziła się w Vigevano w Lombardii w 1494 r. jako córka Giana Galeazza Sforzy i Izabeli Aragońskiej. Świetnie wykształcona, miała wyjść za mąż za Fryderyka Habsburga, jednak później zadecydowano o jej zamążpójściu za Zygmunta I Starego, władcy jednego z największych państw ówczesnej Europy. Miała wtedy 26 lat, a jej małżonek – 51 lat. Przez wielu współczesnych sobie (a także niektórych badaczy) nie była zbyt dobrze oceniana, ale jako królowa Rzeczypospolitej starała się wzmocnić pozycję władcy, kluczem do tego była konsekwentna polityka odzyskiwania i gromadzenia majątku królewskiego. Dała się poznać jako dobry gospodarz na Litwie oraz później na Mazowszu, gdzie – wobec braku porozumienia z synem Zygmuntem II Augustem – przeniosła się po śmierci męża. Niewątpliwą zasługą Bony było krzewienie w Rzeczypospolitej kultury humanistycznej i sztuki włoskiej. Po ośmiu latach zamieszkiwania w Warszawie, w 1556 r. postanowiła wyjechać do księstwa Bari, które było jej rodową siedzibą po linii matki.

Bona nie cieszyła się długo pobytem w krainie swojego dzieciństwa. Rok po powrocie została otruta przez swego zaufanego dworzanina Jana Wawrzyńca Pappacodę, który działał na zlecenie Habsburgów dążących do zaniechania spłaty wielkiego długu zaciągniętego u Bony. Królowa została pochowana właśnie we wspomnianej bazylice pw. św. Mikołaja w bardzo skromny sposób. Dopiero po kilku latach jej córka Anna Jagiellonka powierzyła wykonanie grobowca królowej słynnemu florenckiemu rzeźbiarzowi pracującemu od lat w Polsce – Santi Gucciemu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: polonika.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Powstał hotel dla dzikich zapylaczy

zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Hotel dla dzikich zapylaczy, w którym znajdą schronienie np. pszczoły murarki, biedronki czy trzmiele, otwarto we wtorek w Płocku (Mazowieckie). Obiekt powstał jako projekt zgłoszony do budżetu obywatelskiego. Wraz ze strefą roślin kosztował ok. 10 tys. zł.

Hotel w kształcie niewielkich boksów przesłoniętych siatką, gdzie m.in. wśród wydrążonych drewnianych otoczaków, gałązek i szyszek owady zapylające będą mogły spędzić najbliższą zimę, a następnie zagnieździć się na stałe, stanął w brzozowym lasku parku jednego z osiedli mieszkaniowych na peryferiach Płocka.

„Rzecz mała, a cieszy. Ciekawy, fajny pomysł. W tym projekcie ważna jest zarówno dbałość o środowisko, jak i edukacja”

– powiedział o hotelu dla dzikich zapylaczy podczas konferencji prasowej prezydent miasta Andrzej Nowakowski. Jak podkreślił, jeżeli pomysł na tego typu ostoję dla owadów zapylających sprawdzi się, to niewykluczone, że podobne obiekty powstaną także w innych dzielnicach Płocka.

Hotel dla dzikich zapylaczy „wybudowali” pracownicy płockiego Zakładu Usług Miejskich „Muniserwis” i uczniowie tamtejszego Zespołu Szkół Technicznych. Wokół obiektu stworzono strefę roślin nektarodajnych.

„Mamy nadzieję, że miejsce to zasiedlą biedronki, trzmiele czy pszczoły murarki. Każda z przegród tego domku jest dedykowana innym owadom. Tutaj będą one mogły przezimować”

– powiedziała dyrektor wydziału kształtowania środowiska płockiego Urzędu Miasta Maja Syska-Żelechowska.

Zwróciła jednocześnie uwagę, że obecność niezwykle pożytecznych owadów zapylających w naszym najbliższym otoczeniu świadczy o tym, iż żyjemy w czystym, ekologicznym środowisku. Zaznaczyła przy tym, iż hotel dla dzikich zapylaczy ma być też zachętą dla mieszkańców Płocka do realizacji podobnych projektów, np. w swoich przydomowych ogródkach

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl