Pożegnanie śp. Wandy Warskiej. "Wielka dama polskiego jazzu"

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

"Wanda Warska była osobą charyzmatyczną, jedną z wielkich postaci kultury polskiej opierających swoją działalność na realizacji idei piękna pod wszelkimi postaciami" - napisał minister kultury i dziedzictwa narodowegi Piotr Gliński, w liście do uczestników uroczystości pogrzebowych. Dziś odbyło się pożegnanie Wandy Warskiej.

List odczytała wiceminister kultury Wanda Zwinogrodzka. Msza żałobna odbyła się w czwartek, w Kaplicy Matki Boskiej Anielskiej w Laskach - następnie urnę z prochami Wandy Warskiej przewieziono do Katakumb na Starych Powązkach. Mszę świętą celebrowali ks. rektor Michał Wudarczyk, Ks. Edward Engelbrecht i ks. Jan Mazur. Uroczystości miały charakter państwowy.

„Ta wszechstronnie uzdolniona artystka pozostanie w naszej pamięci jako wielka dama polskiego jazzu”

- napisał Gliński.

„Wanda Warska była osobą charyzmatyczną, jedną z wielkich postaci kultury polskiej opierających swoją działalność na realizacji idei piękna pod wszelkimi postaciami. Pozostawiła po sobie ogromny dorobek - który mam nadzieję - będzie źródłem nieustającej inspiracji dla kolejnych pokoleń twórców piosenki poetyckiej”

- podkreślił.

Ks. Wudarczyk wspominał Wandę Warską jako człowieka wysokiej kultury.

„Człowieka, który wielokrotnie przybywał do tej kaplicy. Tak się potoczyły losy pani Wandy, że również na terenie naszego zakładu długi czas spędziła, chorując. Tutaj nabierała sił. Ale także na terenie Lasek spędziła ostatnie swoje dni”

- mówił.

Ks. Engelbrecht, spowiednik artystki, przypomniał jedną ze wspólnych rozmów: „kiedyś wydawało mi się, że jest smutna, więc mówię do niej, pani Wando, pani tak wiele wniosła w kulturę muzyczną Polski, a może i dalej i wyżej. Tak się jak gdyby zastanowiła i zaczęła kręcić głową i za chwileczkę, te jej piękne, szeroko otwarte oczy wzniosły się do nieba. Mój Boże, póki będę żył, będę pamiętał to przepiękne spojrzenie jej ku niebu. To był bardzo piękny człowiek”.

„Dziękuję mojej mamie za to spojrzenie w niebo. Ile razy będzie ciężko, spójrzcie w niebo”

- powiedziała Gabriela Kurylewicz.

„Chciałam podziękować mojej mamie za poezję, za muzykę, za upór, za waleczność, za ratowanie ruin i otaczanie troską miejsc, zupełnie zapomnianych, zaniedbanych, niechcianych i zamienianie ich w gospodarstwa sztuki. Chcę podziękować za umiejętność dyplomacji, za szukanie polubownych rozwiązań a i również za zdecydowane mocne postanowienie skupiania się na rzeczach, które mogły się wydawać związane prawdą. Nie ta sowiecka, nie medialna, nie ta kupiona, nie pożyczona, ta prawda wynikającą z umiłowania mądrości. Prawda jako droga właściwie do prawdy. A prawda to jest co spotkanie myśli z istnieniem”

- mówiła córka zmarłej artystki.

Wanda Warska zmarła w sobotę, 6 lipca w Laskach pod Warszawą po długotrwałej walce z chorobą. Miała 89 lat.

Wybitna śpiewaczka jazzowa, interpretatorka poezji śpiewanej, była główną wykonawczynią pieśni i piosenek skomponowanych przez jej męża, Andrzeja Kurylewicza, a także m.in. Henryka Mikołaja Góreckiego, Krzysztofa Pendereckiego i Wojciecha Kilara. Przez długie lata Piwnica Artystyczna Wandy Warskiej i Andrzeja Kurylewicza na warszawskim Starym Mieście była jednym z najważniejszych adresów polskiego środowiska jazzowego. A w Piwnicy można było usłyszeć Warską – niezrównaną wykonawczynię takich piosenek jak „Werona”, „Nikomu nie żal pięknych kobiet” czy „Uroda”. Piosenkarka, wokalistka jazzowa i kompozytorka, także poetka i malarka – miała ponad 20 indywidualnych wystaw.

Wanda Warska urodziła się 28 kwietnia 1930 r. w Poznaniu. Ukończyła Średnią Szkołę Muzyczną i Szkołę Baletową im. Stanisława Miszczyka w Poznaniu. Studiowała na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Od ósmego roku życia uczyła się gry na fortepianie, później śpiewu u Janiny Janowskiej-Kopczyńskiej i Franciszka Delekty. Od 1955 r. współpracowała z Andrzejem Kurylewiczem. Pierwszych nagrań dokonała z prowadzonym przez niego Sekstetem Organowym Polskiego Radia w Krakowie. Jako wokalistka jazzowa zadebiutowała podczas V Światowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie.

W latach 1958-71 brała udział w Międzynarodowym Festiwalu Jazzowym Jazz Jamboree w Warszawie jako wokalistka zespołów Andrzeja Kurylewicza. Koncertowała z nimi także za granicą, m.in. w Austrii, NRD, RFN, Francji, Jugosławii, Danii, Szwecji i na Węgrzech.

W krakowskim kabarecie Piwnica Pod Baranami prowadziła autorski teatrzyk Klara. Komponowała dla tej scenki i pisała teksty, występowała w programach muzycznych i poetyckich. „W krakowskiej Piwnicy pod Baranami była pierwszą jaskółką jazzu” – napisał o Warskiej Krystian Brodacki w „Historii jazzu w Polsce”. W 1963 r. Warska przeniosła się z mężem do Warszawy.

Od 1966 r. prowadziła w stolicy klub muzyczny. Początkowo mieścił się on w siedzibie Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, po kilku miesiącach przeniósł na Rynek Starego Miasta. Zwany „Piwnicą Wandy Warskiej”, później „Piwnicą Artystyczną Kurylewiczów” był początkowo klubem muzyki współczesnej. Stał się przystanią muzyków podczas kolejnych festiwali Jazz Jamboree, jak i Warszawskich Jesieni. W latach 1982-85 klub był sceną kameralną Teatru Nowego. Od 1985 r. jest salonem artystycznym i galerią. Warska organizowała tu wieczory literackie i muzyczne oraz wystawy malarskie.

Komponowała muzykę do własnych tekstów i wierszy wielkich poetów Jana Kochanowskiego, Adama Mickiewicza, Konstantego Gałczyńskiego. Jest także autorką instrumentalnego „Utworu na 10 kontrabasów i głos” oraz kompozytorką muzyki do filmu fabularnego „Jezioro osobliwości” w reżyserii Jana Batorego, serialu telewizyjnego „Karino” tego samego reżysera, a także do filmów krótkometrażowych, m.in. „Natura”; muzyki dla teatrów dramatycznych i Teatru TV. Nagrywała również muzykę do filmów „Pociąg”, „Pingwin”, „Cyrograf dojrzałości”, „Wszystko na sprzedaż”.

Jej artystyczny dorobek został utrwalony na płytach „Warska Niemen Kurylewicz”, „Piosenki z Piwnicy Wandy Warskiej”, „Kochanowski”, „Wyspiański” oraz w dziesięciopłytowym albumie „Wanda Warska – Piosenki z Piwnicy 2004”. Za pracę twórczą uhonorowana Krzyżami Zasługi – Kawalerskim i Oficerskim oraz niemieckim Bundesverdienstkreuz I Klasse. W 1997 r. w uznaniu zasług dla Stolicy Rzeczypospolitej Polskiej uhonorowana została Nagrodą Miasta Stołecznego Warszawy. Za całokształt twórczości Łódzkie Stowarzyszenie Melomani nagrodziło Warską statuetką Grand Prix Jazz Melomani w 2014 r., zaś w tym roku Akademia Fonograficzna uhonorowała Wandę Warską Złotym Fryderykiem - statuetkę odebrała córka artystki, Gabriela Kurylewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Malarz: po to przyszedłem do ŁKS

/ Roger Gor [CC BY 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0)]

  

"Przychodząc tu postawiłem sobie cel, żeby utrzymać się z ŁKS w ekstraklasie" - zapewnił bramkarz Arkadiusz Malarz przed swoim debiutem w nowym klubie. W sobotę zajmujący ostatnie miejsce w tabeli łodzianie w meczu 9. kolejki podejmą przedostatnią Arkę Gdynia.

Były golkiper Legii Warszawa od poniedziałku trenuje z beniaminkiem piłkarskiej ekstraklasy. Wcześniej pozostający od czerwca bez klubu 39-letni zawodnik podpisał z ŁKS dwuletni kontrakt. Jak przyznał podczas spotkania z dziennikarzami, jest głodny gry i najbardziej brakowało mu atmosfery szatni. Oświadczył, że do ŁKS nie przyszedł, by odcinać w nim kupony, lecz wciąż ma duże ambicje.

"Brakowało mi tego kontaktu i przede wszystkim treningów z drużyną. Chcę wypełnić tu swoje zadanie. Przychodząc tu postawiłem sobie cel, żeby utrzymać się z ŁKS w ekstraklasie, bo szkoda byłoby, żeby ten klub tak szybko wrócił do 1. ligi. Po tygodniu treningów widzę, że ten zespół stać na to, by pozostać w elicie"

– podkreślił Malarz, który jest obecnie najbardziej doświadczonym piłkarzem w kadrze beniaminka.

Nie ukrywał, że podoba mu się styl gry preferowany przez trenera Kazimierza Moskala, czyli długie utrzymywanie się przy piłce i budowanie akcji od tyłu, co – jak ocenił – wyróżnia ŁKS wśród ekip ekstraklasy. Do tej pory nie przynosi to jednak oczekiwanych przy al. Unii efektów, ponieważ łodzianie w ośmiu meczach zdobyli tylko cztery punkty, a sześć ostatnich ligowych spotkań zakończyło się ich porażkami.

"Wierzę w to, że od najbliższego meczu zaczniemy punktować, bo do tej pięknej gry musimy dołożyć teraz punkty. Będę robił to, co w mojej mocy, żebyśmy dobrze grali i punktowali"

– zadeklarował bramkarz.

W klubie z Łodzi liczą, że Malarz w trudnym momencie pomoże również mało doświadczonym graczom beniaminka w aspekcie mentalnym oraz poukładaniu gry obronnej.

Doświadczony piłkarz przekonywał, że nie będzie uciekał od tej roli, lecz – jak nadmienił - nie ma zamiaru się wywyższać.

"Z racji wieku, doświadczenia będę przekazywał kolegom wskazówki, ale nie mam zamiaru wychodzić przed szereg. Oczywiście służę pomocą i będę ich wspierał. Moi nowi koledzy już wiedzą, że jestem typem bramkarza, który na boisku dużo krzyczy. W ten sposób staram się podpowiadać i motywować kolegów"

– tłumaczył trzykrotny mistrz Polski z Legią.

Obecny na konferencji prasowej trener Moskal przyznał, że Malarz zadebiutuje w ŁKS w sobotnim spotkaniu w Łodzi z Arką, która ma tylko jeden punkt więcej od łodzian.

"Liczę, że dzięki Arkowi w końcu zagramy na zero z tyłu. Nie po to go ściągnęliśmy, żeby siedział na ławce. Oczywiście wiemy, że ostatnio był bez klubu i nie bronił, ale właśnie dlatego potrzebowaliśmy tygodnia, żeby zobaczyć, w jakiej jest dyspozycji. Jeśli nic się nie wydarzy, to Arek będzie w bramce"

– ogłosił opiekun ostatniego zespołu w tabeli.

Zapewnił, że mimo sześciu kolejnych przegranych nie stracił wiary w swoich podopiecznych. Zaznaczył też, że seria porażek nie wpłynęła negatywnie na ich zaangażowanie na treningach. Zdaniem Moskala, kluczem do przerwania złej passy jest nabieranie pewności siebie poprzez dobrą grę. "Na pewno nie będziemy w sobotę się tylko bronić, licząc przy tym na łut szczęścia" – zapowiedział.

Mimo fatalnej passy opiekun beniaminka nie musi obawiać się utarty posady. Prezes Tomasz Salski w środę na antenie telewizji "Toya" zapewnił bowiem, że nie ma w ŁKS tematu zwolnienia trenera. "Nawet jeśli spadniemy z ekstraklasy, to wrócimy z trenerem Moskalem u steru" – zadeklarował.

Moskal przyznał, że to ważne wsparcie dla niego i całej drużyny. "Takie dywagacje, czy trener w meczu walczy o posadę, przede wszystkim wpływa na zespół. Mnie takie słowa prezesa bardzo cieszą i fajnie, że mogę być w takim klubie. Mogę jeszcze raz powtórzyć, że nie straciłem wiary w ten zespół. Uważam, że stać nas no to, żeby wyjść z tej sytuacji i grać dobrze" – podkreślił 52-letni szkoleniowiec.

W spotkaniu z Arką w ekipie gospodarzy zabraknie kontuzjowanego napastnika Łukasza Sekulskiego. Do treningów po ponadmiesięcznej przerwie wrócił za to obrońca Adrian Klimczak.

Mecz 9. kolejki w Łodzi rozpocznie się w sobotę o godz. 15

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl