Redakcja "Minęła 20" dotarła wczoraj do oburzającej sprawy.

Małżonkowie zadecydowali o rozwodzie - początkowo polubownie, bez orzekania o winie. Jednak w trakcie trwania sprawy mężczyzna zorientował się, że jego żona, opiekująca się dwójką ich dzieci, pozostaje w bardzo bliskiej relacji z mężczyzną, uważającym się za kobietę i posługującym się imieniem "Emilia". W związku z tym złożył wniosek o zmianę zasad opieki nad dziećmi, ale sąd wniosek odrzucił.

Sąd nie dostrzega podstaw, aby zgodzić się z pozwanym, że obecność osoby transseksualnej w środowisku społecznym, w którym dzieci przebywają, stanowi zagrożenia dla dobra małoletnich

- informował sąd apelacyjny.

Dzisiaj w programie #Jedziemy do sprawy odnieśli się komentatorzy.

Wydaje mi się, że sąd powinien brać pod uwagę dobro dzieci. Pada stwierdzenie, że "sąd nie dopatruje się zagrożenia". Na jakiej podstawie? Chciałabym zobaczyć dowody pokazujące, że te dzieci są tam bezpieczne - pokażmy dowody, ja chcę takie dowody zobaczyć. Niepokoi mnie rysunek, którą córeczka bohatera narysowała. Rysunek siusiającej "cioci Emilii" niepokoi i to wskazywałoby, że ta sytuacja wpływa na psychikę dziecka

- mówiła Agnieszka Kamińska z Radiowej Jedynki.

Krzysztof Karnkowski powiedział, że "takie rzeczy się zdarzają i nawet nie trzeba nigdzie wyjeżdżać".

Tutaj jest kwestia dobra i komfortu psychicznego dziecka. Sądom w Polsce zdarzało się odbierać dzieci z powodów błahych. W tym przypadku jest to sytuacja trudna dla dziecka, to wymagałoby ekspertyz. Wydaje mi się, że sądy lubią ostatnio testować cierpliwość społeczeństwa i ten wyrok się w to wpisuje

- dodał.

Zdaniem Wujka Samo Zło "to nie jest sytuacja wesoła, kiedy taki ciocio-wujek jest blisko dzieci".

Zastanawiam się, jak blisko ta mama z nim żyje. Takie sytuacje pewnie będą się pojawiały, jeśli będą - nie należy ich chować pod dywan. W Polsce ten temat jest dla nas jednak nowy, ale trzeba się  z nim zderzyć. Niepokoi mnie rysunek, wiadomo, że dzieci swoje emocje przelewają na rysunek

- wskazał.