Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił żądanie szwedzkich organów wymiaru sprawiedliwości o wydanie Rosjanina Denisa Lisowa na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Rosjanin wiosną wraz z córkami uciekł ze Szwecji do Polski - tłumaczył polskim służbom, że wywiózł córki ze Szwecji, bo tamtejsza opieka socjalna we wrześniu 2017 roku odebrała mu je i umieściła w muzułmańskiej, imigranckiej rodzinie zastępczej.

"Co do zasady ENA są wykonywane, to jest zgodne z prawem wspólnotowym, natomiast są wyjątkowe przypadki, w których państwo może odmówić wykonania"

- przypomniał wiceminister, odnosząc się w TVP Info do postanowienia SO.

Jak dodał, w przypadku Lisowa jako podstawę odmowy wydania do Szwecji wskazano na możliwość naruszenia praw człowieka, a także na kwestię rozbieżności prawnych między regulacjami polskimi i szwedzkimi - w Polsce bowiem porwania rodzicielskie nie są karane i nie są przestępstwem, a w Szwecji grozi za taki czyn do czterech lat pozbawienia wolności.

Jak zaznaczył wiceminister, sąd zwrócił także uwagę na kwestie tożsamości dziecka - "kluczową, fundamentalną sprawę".

"Dziecko ma określony język, kulturę, religię, dorasta w określonych wartościach, tradycji. Nie wolno łamać tożsamości dzieci. I tutaj sąd w moim przekonaniu zachował się prawidłowo. Bardzo dobre orzeczenie"

- podkreślił Wójcik.

Wiceminister sprawiedliwości dodał, iż cieszy się, że "żyjemy w Polsce, kraju bardzo praworządnym - u nas dobro dzieci jest najważniejsze".

"Co będzie dalej - zobaczymy, bo sprawa jest skomplikowana, tego nikt nie kwestionuje. Toczy się postępowanie dotyczące statusu uchodźcy, dziś jest rozstrzygnięta kwestia ENA, ale jest jeszcze kwestia dzieci. Na razie jest zarządzenie tymczasowe, warszawski sąd rodzinny zdecydował o tym, żeby dzieci pozostawały pod opieką ojca, tyle że pod nadzorem kuratora"

- przypomniał wiceminister.