Nieznany poza Polską Pilecki ożywa na kartach książki Fairweathera

Jack Fairweather / fot. Anna Krajkowska/Gazeta Polska

  

Przez ostatnie lata coś mnie zmuszało, by podążać drogą Witolda Pileckiego. Jako reportera wojennego ciągnęło mnie do relacjonowania spraw najtrudniejszych i nie znalazłem bardziej ekstremalnej historii niż misja Pileckiego w Auschwitz. Pilecki umarł, myśląc że nie zdołał przekazać swoich wiadomości. Chcę, żeby ta książka pomogła usłyszeć jego głos – mówi Jack Fairweather, autor „The Volunteer”.

W czerwcu w USA i Wielkiej Brytanii miała miejsce światowa premiera nowej anglojęzycznej biografii Witolda Pileckiego „The Volunteer” („Wolontariusz”), autorstwa znanego korespondenta wojennego Jacka Fairweathera.

Podjąłem próbę zrozumienia, co wyróżniało tego Polaka i co sprawiło, że zaryzykował wszystko, by nieść pomoc bliźnim. Jak zwykły człowiek znalazł moralną siłę, by rozpracować i ujawnić największe niemieckie zbrodnie, gdy inni odwracali wzrok?

- mówił podczas promocji Jack Fairweather.

Publikacja zebrała w zagranicznej prasie świetne recenzje.

Książka Fairweathera przypomina nam o potencjale szlachetności ludzkiej duszy w czasach niewyobrażalnych zagrożeń

– pisze brytyjski historyk Andrew Roberts, autor bestsellera „Churchill. Walking with Destiny”. Z kolei Mark Bowden, autor „Helikoptera w ogniu” zauważa, że to „niezwykła historia, w którą wprost nie można by uwierzyć, gdyby nie była oparta na gruntownych badaniach i opowiedziana w tak przejrzysty sposób. Kluczem do sukcesu tej książki są wciągająca narracja, niezwykłe spojrzenie na Holocaust »od środka« i ukazanie świadectwa najlepszych pierwiastków ludzkiego ducha”.

Współgospodarzem światowej premiery „The Volunteer” był Instytut Pileckiego, który tym razem zaprosił autora do Polski. W czwartek w warszawskim Domu Spotkań z Historią Jack Fairweather opowiadał o pracy nad książką. W spotkaniu uczestniczył syn Rotmistrza Andrzej Pilecki, krewni - m.in. Andrzej Marek Ostrowski i Edward Adam Radwański z żoną oraz potomkowie współpracowników Witolda Pileckiego, świadkowie historii Fairweather po raz pierwszy zetknął się z historią Pileckiego w trakcie pracy reportera wojennego w Afganistanie.

Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, ponieważ nie sądziłem, że możliwe jest stawianie oporu w obozie koncentracyjnym. Do tego momentu Auschwitz jawiło mi się wyłącznie jako symbol ostatecznego cierpienia

– wspominał Fairweather.

Podczas prezentacji (takiej, jaką kieruje do anglojęzycznych czytelników) zwrócił szczególną uwagę na powody stworzenia przez Pileckiego ruchu oporu w Auschwitz. Opowiadał, że Pilecki od samego początku miał świadomość, że Auschwitz to holokaust, dlatego już w pierwszym meldunku z 1940 roku apelował, żeby zbombardować obóz, kosztem życia swojego i wówczas tam przebywających. „Prośba została dobrze rozważona” – pisał rotmistrz. Pierwsze informacje o zbrodniach, dostarczone z narażeniem życia do polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie, nie wywołały jednak żadnego odzewu. Wystosowany do Brytyjczyków apel o zbombardowanie Auschwitz również trafił w próżnię.Fairweather wyznał, dlaczego postać Witolda Pileckiego jest tak fascynująca.

W akcie dobrowolnego pójścia na misję do KL Auschwitz Pilecki postawił się w sytuacji, w jakiej nie był żaden inny człowiek. On znalazł się tam z wyboru. Dlaczego ten akt jest tak ważny? On nam przypomina, że przejęcie się cierpieniem osób, które nie należą do naszej rodziny czy przyjaciół, jest wyborem. Jak pokazują raporty Pileckiego, dla wielu ludzi naturalną reakcją nie jest niesienie pomocy innym, zwłaszcza gdy oni sami znajdują się w trudnej sytuacji. Ale tylko dlatego, że to nie jest naturalna reakcja, nie zwalnia nas to z podejmowania działań. Niemcy liczyli, że świat odwróci wzrok od Auschwitz. Pilecki prosi nas, byśmy bez względu na to, o jak straszną rzecz chodzi, nie przestawali próbować zrozumieć cierpienia innych

– podsumował autor książki.

Jack Fairweather - absolwent Uniwersytetu Oksfordzkiego, korespondent Washington Post i Daily Telegraph, szef biura prasowego tej gazety na Bagdad i Zatokę Perską. Za reportaże wojenne z inwazji na Irak otrzymał prestiżową British Press Award (brytyjski odpowiednik Nagrody Pulitzera). Obecnie mieszka w Vermoncie (USA), gdzie pisze książki historyczne i wychowuje trzy córki. Autor „The War of Choice” i „The Good War”.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, gpcodziennie.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Uzasadnienie nakazu aresztowania S. Michnika liczy niemal 130 stron!

na zdjęciu Stefan Michnik / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Stefan Michnik obecnie mieszka w Szwecji, gdzie wyjechał w latach 60. ubiegłego stulecia. Obecny ENA jest kolejnym, który polskie władze skierowały do Szwecji – zawiera dokładny opis wszystkich czynów, których dopuścił się Stefan Michnik. Dlatego uzasadnienie ENA liczy blisko 130 stron. W programie „Koniec Systemu” Dorota Kania w rozmowie z historykiem prof. Tomaszem Panfilem szukała odpowiedzi na pytanie, czy ściganie Michnika po tylu latach ma jeszcze sens. „Ściganie Michnika ma głęboki sens! Przynajmniej symbolicznie pokażmy, że sprawiedliwość istnieje w stosunku do oprawców” - podkreśla prof. Panfil.

Ofiara sędziego Michnika

Andrzej Czaykowski, przedwojenny dowódca plutonu łączności w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, kurier, po napaści sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku walczył przeciwko Armii Czerwonej pod Grodnem i przebił się na Litwę. Internowany w obozie w Rakiszkach, skąd 27.11.1939 roku udało mu się zbiec i przedostać do Wilna, gdzie nawiązał kontakty konspiracyjne z ZWZ. W lutym 1940 roku wysłany jako łącznik do Warszawy. Został pochwycony przez Sowietów i wywieziony do gułagu. Po ataku Niemiec na ZSRR i amnestii dla więźniów polskich, od listopada 1941 roku był oficerem w szwadronie przybocznym gen. Władysława Andersa. Po dotarciu z gen. Andersem przez Bagdad, Suez, Durban, Rio de Janeiro i Nowy Jork do Wielkiej Brytanii został przeszkolony w zakresie dywersji i odbioru zrzutów. W nocy z 16 na 17 kwietnia 1944 roku przerzucony na spadochronie do kraju. Brał udział w Powstaniu Warszawskim – po jego upadku opuścił Warszawę. Aresztowany przez Niemców w Częstochowie w grudniu 1944 roku, został wywieziony do obozu koncentracyjnego KL Gross-Rosen, a następnie do Dory. Od wiosny 1945 roku oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Za namową ministra spraw wewnętrznych Rządu RP na Uchodźstwie gen. Romana Odzieżyńskiego powrócił z jego rozkazami w dniu 29.07.1949 roku do kraju. Używał wówczas nazwiska Tomasz Sulikowski. 13.08.1951 roku w Krakowie został aresztowany przez UB i przewieziony do Warszawy. Skazany 30.04.1953 roku przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja pod zarzutem szpiegostwa na karę śmierci, utratę praw publicznych i utratę mienia. Przy jego egzekucji był obecny Stefan Michnik – członek składu sędziowskiego, który wydał wyrok śmierci.

Pytany wprost, czy nakaz aresztowania Stefana Michnika ma sens, historyk nie ma najmniejszych wątpliwości.
 
Oczywiście, że ma sens! Ma sens i to głęboki. Andrzeja Czajkowskiego nie odnaleźliśmy do dzisiaj. Nadal nie wiemy, gdzie on jest, a wie to Stefan Michnik. To ma sens chociażby po to, aby powiedział nam, abyśmy mogli pochować naszego bohatera. Zajmujemy się oprawcą, a nasz szacunek i uwaga należy się bohaterom, których wciąż nie możemy odnaleźć. Jeżeli nie jest nam dane uczczenie bohaterów, to przynajmniej symbolicznie pokażmy, że sprawiedliwość istnieje w stosunku do oprawców. Andrzej Czajkowski to człowiek, który całe swoje dorosłe życie spędził służąc Polsce i tak stracił życie. Stefan Michnik przy tym był. On patrzy na scenę, kiedy kat moktowski Dreja strzelał w tył głowy rotmistrza – kawalera Virtuti Militari – skazanego na śmierć tylko za to, że przyjechał do kraju, jako emisariusz. Jego misją było nawiązanie kontaktu między komunistami w kraju, a rządem najjaśniejszej RP na emigracji. Czajkowski był człowiekiem, który miał się porozumiewać. On nie miał zwalczać, on miał szukać ludzi, z którymi da się rozmawiać o Polsce i za to go zamordowano.
- kwituje prof. Panfil.

W 2018 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania Stefana Michnika, który jako sędzia wojskowego sądu w okresie 1952–1953 dopuścił się 30 czynów polegających na bezprawnym pozbawieniu wolności oraz zastosowaniu kary śmierci, popełniając zbrodnię komunistyczną, która stanowi jednocześnie zbrodnię przeciwko ludzkości. Wyrok w tej sprawie został wydany 4 lutego 2019 roku przez prezesa Sądu Rejonowego w Göteborgu – na mocy jego decyzji Stefan Michnik nie został wydany Polsce. Szwedzka prokuratura nie przeprowadziła w tej sprawie żadnych czynności, m.in. dlatego, że jej zdaniem czyny uległy przedawnieniu. Z tego też powodu nie złożyła odwołania od wyroku sądu w Göteborgu.

Zbrodniarze w togach

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi ponad sto śledztw dotyczących zbrodni sądowych. Najwięcej popełniono ich w latach 1945–1956 oraz w okresie stanu wojennego. Jedno z najbardziej obszernych postępowań w sprawie zbrodni sądowych jest prowadzone w Warszawie i dotyczy okresu 1945–1956. Śledczy zgromadzili w nim materiał dowodowy (zeznania ofiar, akta sądowe) świadczący o czynnym udziale sędziów w aparacie represji. Zgromadzony w IPN materiał dowody potwierdza ponurą prawdę o „demokratycznej” Polsce Ludowej: podporządkowane aparatowi bezpieczeństwa sądy były narzędziem wprowadzającym w Polsce sowiecką dominację.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska":

[polecam:https://niezalezna.pl/294032-w-najnowszym-numerze-gp-wszyscy-chca-glowy-schetyny-powyborcze-rozrachunki-po]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl