Dzisiaj kandydatka na przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, spotkała się z kierownictwem oraz europosłami frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należą m.in. eurodeputowani PiS. Wybór niemieckiej minister obrony na szefową KE wciąż jest bowiem pod znakiem zapytania i kandydatka musi zabiegać o poparcie wśród frakcji europarlamentarnych. 

Aby objąć stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej, von der Leyen musi uzyskać 376 głosów w Parlamencie Europejskim. 

- W pełni popacie dla kandydatki zagwarantowała tylko Europejska Partia Ludowa, frakcja, do której należy partia Ursuli von der Leyen - CDU. Poparcia udzieli prawdopodobnie także frakcja liberalna, Renew Europe

- mówił w programie "Dziennikarski Poker" na antenie Telewizji Republika europoseł Adam Bielan. 

Bielan zaznaczył, że najpewniej przeciw kandydaturze von der Leyen zagłosuje frakcja Zielonych. Wskazywał, że może mieć to podłoże w krajowej polityce niemieckiej, gdzie Zieloni są liderem sondaży i jest całkiem realne, że to przedstawiciel ich partii zostanie kanclerzem po następnych wyborach do Bundestagu. Adam Bielan podkreślił, że głosowanie przeciw frakcji Zielonych PE, gdzie trzonem są politycy niemieccy, może być grą na osłabienie kandydatki CDU i przez to - całego ugrupowania.

Europoseł w Telewizji Republika zaznaczył, że podzielona w sprawie głosowania na von der Leyen jest frakcja socjalistów, jednak jej przedstawicieli mocno atakują ustalenia szczytu Rady Europejskiej.

- Głosy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów są dla von der Leyen na wagę złota i stąd jej spotkanie najpierw z liderami frakcji, a popołudniu - z europosłami. Spotkanie trwało 1,5 godziny. Kandydatka zaprezentowała swoją wizję Komisji Europejskiej i odpowiadała na pytania deputowanych EKR

- powiedział Bielan.

- Ursula von der Leyen była dobrze przygotowana, zna z całą pewnością region Europy Środkowo-Wschodniej i wyraźnie starała się zdobyć nasze poparcie [deputowani PiS stanowią blisko połowę składu frakcji EKR - red.], mówiła, że jako minister obrony narodowej Niemiec poznała bardzo dobrze Polskę i inne państwa Grupy Wyszehradzkiej i rozumie nasze obawy wynikające z agresywnej postawy Rosji. Bardzo wspierała NATO, pokazywała się jako polityk transatlantycki i jest znacznie lepszym pod tym względem kandydatem niż obecny przewodniczący Jean-Claude Juncker, który takiej wagi do USA nie przywiązywał

- dodał eurodeputowany w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem.

Bielan zaznaczał, że von der Leyen chciała się zaprezentować jako osoba o poglądach konserwatywnych.

- Starała się tonować wszystkie kwestie kontrowersyjne. Jeśli chodzi o kwestię praworządności, mówiła, że "jest ona bardzo ważna w UE, natomiast mamy do tych kwestii różne podejście w różnych częściach Europy i powinniśmy to szanować". Jednocześnie podkreślała, że jednym z największych wyzwań stojących przed KE będzie ocieplenie klimatu. Uważa jednak, że w przypadku transformacji energetycznej potrzebne są środki finansowe, które zapewnią jej ułatwienie, szczególnie jeśli chodzi o kwestie społeczne, w krajach ponoszących tego koszty. To był ewidentny ukłon w stronę Polski, której gospodarka oparta jest na węglu

- podkreślił Bielan.

Głosowanie nad kandydaturą Ursuli von der Leyen odbędzie się w przyszłym tygodniu, we wtorek lub w środę. 

- Gdyby były kłopoty ze zgromadzeniem większości potrzebnej do przegłosowania tej kandydatury, niewykluczone, że głosowanie może być przesunięte na wrześniową sesję PE

- podkreślił Adam Bielan w "Dziennikarskim pokerze".