Koncertowy zawrót głowy

Pink / Raph_PH [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

Robert Tekieli

Dziennikarz, publicysta, animator kultury niezależnej, poeta lingwistyczny. Jest felietonistą „Gazety Polskiej\" i „Gazety Polskiej Codziennie\". Od maja 2017 jest zastępcą redaktora naczelnego stacji

Kontakt z autorem

  

W tym roku w letnie wieczory czeka znów na nas koncertowa uczta. Polska jest już dziś jednym z największych koncertowych rynków świata. Rammstein, Mark Knopfler, Status Quo, Foreigner, Bon Jovi, Scorpions, Metallica, to tylko najbardziej znane zespoły, które odwiedzą nasz kraj w te wakacje.

Z roku na rok przyjeżdża do nas coraz więcej wielkich gwiazd i znanych zespołów. W 2019 r. zagrają u nas znów najwięksi, a różnorodność koncertów i festiwali może zadowolić nawet osoby o najbardziej wybrednym guście. Już w środę w Tauron Arenie w Krakowie wystąpi Mark Knopfler, następnego dnia powtórzy swój show w Gdańsku. Ten jeden z najbardziej charakterystycznych gitarzystów w historii rocka może poszczycić się i tym, że jego imieniem został nazwany dinozaur – Masiakasaurus knopfleri. W piątek warszawska publiczność będzie miała okazję posłuchać Bon Jovi. Ta legenda amerykańskiego rocka już w 2005 r. została uhonorowana Diamond Award dla twórców, którzy sprzedali ponad 100 mln swoich płyt, a w ubiegłym roku została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame. Tego samego dnia rozpocznie się w stolicy festiwal Prog In Park z byłym wokalistą grupy Marillion Fishem oraz zespołem Dream Theater. Więcej o tym wydarzeniu "Gazeta Polska Codziennie" napisze w piątek.

Następna środa 17 lipca to święto muzyki w Dolinie Charlotty: na Festiwalu Legend Rocka zagrają Status Quo oraz Foreigner. W sobotę 20 lipca na stadionie PGE Narodowym będzie możliwość posłuchania Pink, amerykańskiej poprockowej artystki, która może poszczycić się sprzedaniem 110 mln płyt.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

Wypadek autokaru na krajowej "trójce". Akt oskarżenia przeciwko kierowcy

/ pixabay.com/CC0/WilliamCho

  

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Jerzemu Sz. Mężczyzna kierował autobusem, który w grudniu 2018 r. przewrócił się na DK3. Podróżowali nim podopieczni domów pomocy społecznej z województwa lubuskiego. Jedna osoba zginęła, a 25 osób zostało rannych. Kierowca usłyszał zarzuty, za które grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.

- 6 grudnia 2018 r., w godzinach rannych, grupa podopiecznych ze Środowiskowych Domów Pomocy Społecznej w Międzyrzeczu oraz Pszczewie, wraz z opiekunami, udała się autobusem na Jarmark Bożonarodzeniowy do Wrocławia. Do przewozu wynajęto autokar prywatnej firmy marki Renault rok produkcji 2000, który był sprawny oraz posiadał aktualne badania techniczne. Autobusem jechało dwóch kierowców, w tym oskarżony Jerzy Sz. Na pokładzie autobusu znajdowało się 48 pasażerów

- tłumaczy rzecznik legnickiej prokuratury, Lidia Tkaczyszyn.

Jak ustalili śledczy, w drodze powrotnej z Wrocławia, w godzinach wieczornych na DK nr 3, na wysokości miejscowości Kaźmierzów, kierujący autobusem Jerzy Sz. na łuku drogi zjechał na prawe pobocze, utracił panowanie nad pojazdem, uderzył w elementy infrastruktury drogowej, co poskutkowała przewrócieniem się autobusu na prawy bok.

- Na miejscu zdarzenia wezwane służby podjęły akcję ratunkową. Pomimo reanimacji na miejscu katastrofy jednej ciężko rannej pasażerki autobusu, nie zdołano jej uratować. Kobieta zmarła na miejscu zdarzenia. Wielu rannych pasażerów tego autobusu przewieziono do kilku okolicznych szpitali

- dodaje Tkaczyszyn.

Jak ustalono w toku tego śledztwa, na odcinku drogi, na którym doszło do tego zdarzenia, obowiązywało ograniczenie prędkości najpierw do 70 km/h, a następnie do 50 km/h, a oskarżony jechał autobusem w tym miejscu z prędkością 104,57 km/h. Odczyt tej prędkości był możliwy dzięki zapisom tarczy tachografu.

- Prokurator zarzucił w akcie oskarżenia Jerzemu Sz., że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym przekraczając dopuszczalną prędkość, nie obserwując dostatecznie drogi oraz stosując niewłaściwą technikę i taktykę jazdy, czym spowodował nieumyślnie katastrofę w ruchu lądowym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób, ze skutkiem w postaci śmierci jednej osoby i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u 3 pokrzywdzonych pasażerów oraz innych obrażeń ciała u 22 osób pokrzywdzonych, wśród których znajdował się także drugi kierowca autobusu

- tłumaczy rzecznik.

Podczas przesłuchanie Jerzy Sz. nie przyznał sie do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia, w których kwestionował przyczyny zaistnienia katastrofy. Za zarzucane czyny kierowcy grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Sprawę rozpatrzy Sąd Okręgowy w Legnicy. 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: legnica.po.gov.pl, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl