Dyrektor stacji Nika Gwaramia oświadczył na antenie, że decyzja będzie obowiązywała, dopóki nie zostanie zapewnione bezpieczeństwo stacji i jej dziennikarzom. Dodał, że uważa akcję przed budynkiem za kierowaną przez władze.

Portal Echo Kawkaza informuje, że dziś rano stacja wznowiła nadawanie.

Podczas akcji protestu zaznaczano, że mityng zorganizowali mieszkańcy Tbilisi, dla których "nie do zaakceptowania jest propaganda mająca na celu podsycanie wojny".

Uczestnicy akcji oskarżali stację o realizowanie zleceń przebywającego na Ukrainie byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego, który według nich próbuje doprowadzić do zdestabilizowania sytuacji w Gruzji i uwikłania jej w konflikt zbrojny z Rosją. Niektórzy uczestnicy demonstracji rzucali jajkami w budynek Rustawi-2 i próbowali wedrzeć się do środka.

Protestujący podkreślają, że akcja będzie wznawiana, dopóki szef stacji Gwaramia i dziennikarz Giorgi Gabunia nie odejdą z tej telewizji. Część demonstrujących apeluje do władz o wszczęcie postępowania karnego wobec Rustawi-2, a nawet o jej zamknięcie.

Wczoraj  w nadawanym na żywo materiale Gabunia niecenzuralnie wypowiedział się o prezydencie Rosji. Jego słowa potępiła gruzińska prezydent Salome Zurabiszwili, a także inni wysokiej rangi urzędnicy państwowi.