We wtorek po kilkudziesięciu godzinach wielokrotnie wznawianych rozmów szefowie państw i rządów podczas posiedzenia Rady Europejskiej uzgodnili kandydatów na najważniejsze stanowiska unijne. Niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen została kandydatką na szefową Komisji Europejskiej. Tym samym odrzucona została propozycja socjalisty Fransa Timmermansa, której stanowczo sprzeciwiała się V4, Włochy oraz największa w PE frakcja - EPL.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz wyjaśnił, że "Ursula von der Leyen, którą poparliśmy, to kompromisowy, dobry kandydat". 

Myślę, że decyzja zatrzymanie wiodącego kandydata Fransa Timmermansa to odejście od zasady, że wiodący kandydaci mają stanąć na czele Komisji Europejskiej - to, co było pięć lat temu. Odejście od tego pokazuje, że koncepcje federalistyczne nie mają uzasadnienia, czyli wracamy do legitymizowania UE poprzez układ rządowy, poprzez parlamenty narodowe. To ma ogromne konsekwencje. Z naszego punktu widzenia Frans Timmermans jest widziany jako osoba nieszukająca kompromisu, konfliktowa i to sprzyjało odrzuceniu tego kandydata przez Radę, bo tego chciała nie tylko Polska

- dodał.

Minister spraw zagranicznych wyjaśnił, że "UE to także państwa naszego regionu".

Będziemy artykułować nasze cele, jesteśmy za silną UE i będziemy walczyć o dobry budżet. Chcemy silnej UE i silnego budżetu i ta dyskusja będzie się toczyć

- mówił Czaputowicz.

W języku bardziej zrozumiałym - Polska jest biorcą - otrzymuje więcej niż wpłaca. Chcemy utrzymania tych tradycyjnych polityk - pieniędzy dla rolnictwa - wspólnej polityki rolnej oraz wspólnej polityki spójności, czyli więcej pieniędzy na rozwój

- wyjaśnił szef MSZ.

Jacek Czaputowicz podkreślił, że "wszystkie państwa, które przystąpiły do UE 15 lat temu i później są gorzej rozwinięte, ale mamy też sojuszników na południu Europy, ale nie tylko - jeśli chodzi o politykę rolną, to naszym sojusznikiem jest Francja".