Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,1 nawiedziło w piątek południową Kalifornię - poinformowały amerykańskie służby sejsmologiczne USGS. To drugi tak silny wstrząs w tym rejonie w ciągu dwóch dni i najsilniejszy od 20 lat.

„Przez cały czas monitorujemy sytuację, uruchomiliśmy dodatkowe patrole powietrzne (helikoptery) oraz sprawdzamy ulice i autostrady”

– powiedział na konferencji prasowej w Sacramento szef Policji Drogowej w Kalifornii Warren Stanley.

Amerykańska agencja EGSG uaktualniła swój oficjalny raport: ruchy sejsmiczne rejonu pustyni Mojave w ostatnich dwóch dniach nie są zgodne ze standardowymi zachowaniami dla tych terenów.

„Nigdy dotąd nie obserwowaliśmy tego typu zjawiska, dlatego niestety jest szansa na wstrząs o sile do 8 w skali Richtera, aż 1 na 20 i to w najbliższych dwóch dniach” – mówiła Lucy Jones z agencji USGS, która na miejscu wraz z naukowcami bada skalę piątkowego wstrząsu.

Czwartkowe trzęsieni ziemi na pustyni Mojave o natężeniu 6.4 w skali Richtera nie powinno przynieść silniejszego trzęsienia, jak piątkowe 7.1 ale mniejsze.

Aktualny raport agencji USGS stwierdza, że trzęsienie ziemi w święto nieodległości było poprzedzającym główne w tym cyklu sejsmicznym trzęsienie ziemi o skali 7.1.

W Los Angeles pękł rurociąg w centrum miasta na ulicy Wilshire. Straty łącznie szacowane są w milionach dolarów.

„Dobrą wiadomością w tym wszystkim jest to, że nie został naruszony budynek,  gdzie przechowywana jest w Kalifornii Biblia Gutenberga”

– zaznacza Małgorzata Schultz.

Muzea, tak jak szpitale mają zabezpieczenia w razie trzęsienia ziemi. Jednak przenośne transformatory zapewniają zwykle prąd tylko na kilka godzin.