Do powstałego dziś klubu PSL-Koalicja Polska weszli oprócz posłów klubu PSL-UED także Marek Biernacki, wcześniej w klubie PO-KO, wykluczony w Platformy półtora roku temu, Jacek Tomczak i Radosław Lubczyk. Klub PSL-Koalicja Polska będzie liczyć 22 posłów.

"Najważniejszym elementem, dlaczego jestem w nowym klubie - Koalicja Polska-PSL - jest fakt, że moja partia, do której przez długie lata należałem, podziękowała mi półtora roku temu, wyrzucając mnie za głosowania zgodnie z moim sumieniem oraz że w ostatnim czasie moje byłe ugrupowanie bardzo przesunęło się na lewą stronę"

- powiedział Biernacki w Polsat News. Dodał, że "to już nie jest partia centrowa, to już chyba nawet nie jest centrolew, to jest partia lewicowa".

Zaznaczył, że PSL-Koalicja Polska "będzie otwarte na koalicje". Zastrzegł, że "podstawowym warunkiem rozpoczęcia rozmów byłby fakt, gdyby PO podziękowała za współpracę SLD".

"Były likwidator majątku PZPR nie może być w ugrupowaniu razem z SLD"

- mówił Biernacki, nawiązując do swojej przeszłości.

"Byłem likwidatorem majątku PZPR, procesowałem się z SdRP, wygrałem 10 spraw, odzyskałem wielomilionowy majątek, delegalizowałem SdRP. Gdy wydawało się, że SLD, partia postkomunistyczna już nie wróci na scenę polityczną, została reanimowana przez PO w wyborach do Europarlamentu"

- dodał.

Według Biernackiego "ostatnie wybory do Europarlamentu pokazały, że konstrukcja, w której budowano jeden wielki blok, w którym pragmatyzm polityczny zrównał się z relatywizmem, był błędny".

"Koalicja przegrała i to bardzo wyraźnie"

- powiedział. Dodał, że "gdyby ta sytuacja utrzymała się do następnych wyborów, to prawdopodobnie PiS miałoby większość konstytucyjną".