Trzęsienie ziemi zaczęło się około 10.30 lokalnego czasu.

- Potężnie się wszystko trzęsło. Agencje podają jeszcze niepotwierdzone informacje, ale skala wstrząsów była tak duża, że trudno się spodziewać, aby nie było ofiar

 - mówiła portalowi Niezalezna.pl Małgorzata Schulz, mieszkanka Los Angeles, nasza korespondentka w USA.

Na razie są informacje, że epicentrum było w Ridgecrest.

- Obecnie służby ratunkowe jadą do akcji. Słychać wszędzie sygnały karetek i wozów strażackich

- dodaje Małgorzata Schulz.

Było to największe trzęsienie ziemi od 1994 r. 

AKTUALIZACJA:

Jak już wiadomo, epicentrum wstrząsów znalazło się w miasteczku Ridgecrest, hipocentrum było na głębokości ośmiu kilometrów; lokalne władze poinformowały, że służby ratunkowe zostały wezwane do co najmniej 24 miejsc, gdzie potrzebna była pomoc medyczna lub wybuchł pożar. Połowa domów w Ridgecrest jest pozbawiona prądu.

Jak poinformowała nasza korespondentka z USA Małgorzata Schulz, odnotowano także wstrząsy wtórne.

"Trzęsienia ziemi nadal trwają, ostatnie było 30 minut temu"

- poinformowała Schulz około godziny 23.00 czasu polskiego.

Trzęsienie ziemi spowodowało wiele strat w infrastrukturze. Mocno ucierpiały drogi - w wielu miejscach są popękane. Na szczęście na razie nie ma informacji o ofiarach - i oby tak zostało.