Minister rolnictwa: "Unią powinni kierować ludzie bez osobistych uprzedzeń"

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/European Council/CC BY-SA 2.0

  

Ważne, by kierujący Unią Europejską w następnej kadencji byli ludźmi bez osobistych uprzedzeń – powiedział dziś minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Podkreślił, że wybór władz nowej Komisji Europejskiej to sukces premiera Mateusza Morawieckiego i wyraz solidarności Grupy Wyszehradzkiej.

Szef resortu rolnictwa i rozwoju wsi był dziś gościem Poranka Rozgłośni Katolickich "Siódma9". Zwrócił uwagę, że na szczycie UE zapadły wstępne ustalenia, a zgłoszone kandydatury musi jeszcze zatwierdzić Parlament Europejski. Ardanowski ocenił, że "ci przegrani, jeszcze chyba do końca się nie poddali".

"Każdy ma jakieś swoje poglądy" – powiedział minister.

"Poglądy Fransa Timmermansa są mi głęboko obce, ale zakładam, że każdy takie poglądy może mieć. Nie mogą być to jednak ludzie wrogo nastawieni do jakiegoś kraju. Ten człowiek wielokrotnie pokazał, że atakuje Polskę, angażuje się, w co urzędnikowi unijnemu nie powinno przysługiwać, angażuje się w ataki na Polskę, wielokrotnie nas pouczał" - dodał.

W opinii Ardanowskiego każdy kraj będzie partycypować w obsadzie stanowisk w Parlamencie Europejskim i innych strukturach unijnych, choć "szalenie trudno", jak dodał, pogodzić interesy wszystkich członków UE.

"Natomiast te osoby, które zarządzają tym jakby superrządem europejskim, czyli Komisja Europejską, nie mogą być osobami, które skłócają Europę, próbują narzucić swoje poglądy ideologiczne, jak to uczynił Timmermans, lekceważąc czy zwalczając poglądy, które są w różnych krajach, np. w naszej części Europy" – przekonywał polityk.

Dodał, że nasza część Europy do tej pory była traktowana jak ubogi krewny, "z łaski" przyjęty do Unii Europejskiej, który ma jedynie szanować "to wszystko co mądrzejsi i bogatsi w tym świecie im zaoferują".

Ardanowski przyznał, że grupa ta - "choć nie jest wolna od wewnętrznych różnych tarć, bo Czesi i Słowacy inaczej podchodzą do niektórych spraw, a Węgrzy rozgrywają swoją partię, trochę grając również Rosją" - w tym przypadku, także ze względu na determinację premiera Morawieckiego, zachowała się solidarnie. Poza tym "została wsparta przez część krajów nadbałtyckich, ale również i Włochy".

"Wydaje się, że to jest pewne nowe otwarcie, które daje nam szansę w Europie na równoprawne traktowanie. To czy będziemy umieli to wykorzystać, to oczywiście sprawa na następne lata. Tam twardo trzeba swoich interesów bronić, ale szansę jakąś mamy"

- dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy poddały się presji naszego regionu. Przyjęły dyrektywę UE niekorzystną dla Nord Stream 2

Bundestag / pixabay.com / clareich

  

Niemiecki Bundestag przyjął dziś nowelizację ustawy o zaopatrzeniu w energię elektryczną i gaz, która stanowi implementację dyrektywy gazowej UE. Tym samym ostatecznie niemieckie partie rządzące zrezygnowały z pomysłu obejścia zapisów dyrektywy, które były niekorzystne dla rosyjskiego monopolisty Gazpromu i budującego się Nord Stream 2. Za nowelizacją głosowali posłowie koalicji rządowej CDU/CSU i SPD oraz opozycyjnej FDP.

- Przyjmujemy unijną dyrektywę gazową w brzmieniu jeden do jednego

 - mówił podczas debaty poseł CDU Peter Bleser.

Wtórował mu deputowany SPD Timon Gremmels, który oprócz tego zapewniał, że "Niemcy bardzo poważnie traktują obawy wschodnich partnerów: Polski i państw bałtyckich", dlatego unijna dyrektywa gazowa jest - jego zdaniem - dobrym kompromisem.

Jednocześnie przedstawiciele koalicji rządowej zgodnie przekonywali, że projekt Nord Stream 2 jest wyłącznie gospodarczym rosyjsko-europejskim przedsięwzięciem.

Dyrektywa gazowa UE, która została znowelizowana w tym roku, zakłada, że operator gazociągu musi być niezależny od dostawcy gazu. Zmiana obejmuje też firmy spoza Wspólnoty, czyli m.in. rosyjski Gazprom i operatora budowanego gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie.

Dyrektywa zakłada, że spod jej obowiązywania mogą być wyłączone gazociągi, których budowa została ukończona przed 23 maja 2019 roku.

Przedstawiciele AfD w Bundestagu, którzy głosowali przeciwko przyjęciu nowelizacji, argumentowali, że nowe prawo spowoduje podniesienie cen gazu i obniży bezpieczeństwo dostaw. Z kolei Zieloni - którzy również sprzeciwiali się przyjęciu ustawy - przekonywali, że Gazprom "tak czy siak uzyska wyłączenie" spod obowiązywania dyrektywy i że budowa Nord Stream 2 jest oznaką nielojalności wobec Ukrainy.

Pracom nad ustawą towarzyszyły kontrowersje. W ubiegłym tygodniu dziennik "Bild" informował, że partie rządzące chciały obejść dyrektywę gazową UE niekorzystną dla Nord Stream 2. Zawarte w niej zapisy miały być rozwodnione. Jak donosiła gazeta, z projektu nowelizacji miał zniknąć zapis dotyczący nieobowiązywania regulacji wobec inwestycji ukończonych przed 23 maja 2019. Słowo "ukończone" zamieniono tam na "trwające".

W przyjętym dziś przez Bundestag wrócono do wersji, którą zawiera dyrektywa UE. Budowa NS2 wciąż trwa. Zostanie ona zakończona prawdopodobnie w połowie 2020 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl