Niemiecka prasa bezlitosna dla Merkel. Kanclerz "potrójnie upokorzona" na szczycie UE!

"Die Welt" bezlitośnie komentuje porażkę kanclerz Niemiec ws. obsadzenia unijnych stanowisk. "Angela Merkel wraca po szczycie UE ws. najważniejszych stanowisk potrójnie upokorzona. Emmanuel Macron zakwestionował dotychczasowe zasady obsadzania stanowisk, zawiedli ją koledzy z Europejskiej Partii Ludowej, nie wsparł partner koalicyjny" - podkreśla niemiecka gazeta.

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Co więcej - podkreśla dziennik - cały świat mógł zobaczyć na własne oczy, że rząd federalny jest głęboko podzielony, gdy chodzi o kluczowe decyzje dotyczące spraw europejskich.

Cała europejska ekipa wspinaczkowa, asekurowana linami, zaczęła osuwać się w przepaść, a szefom rządów UE udało się zaczepić tylko o małe drzewko w postaci Ursuli von der Leyen. Dłoń koalicyjnej SPD wyśliznęła się z ręki kanclerz Merkel. Dalej szefowa niemieckiego rządu musiała podążać samotnie, walcząc o takie rozdanie stanowisk, które umożliwiłoby nominację niemieckiej polityk

 - pisze "Die Wielt".

Czy tak wygląda sukces? Czy to są perspektywy na przyszłość?

 - pyta komentator "Die Welt".

Podejmując decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w życiu politycznym, jesienią 2018 roku Merkel podkreślała, że była gotowa pozostać na stanowisku kanclerskim do 2021 r., ale "chciała sprawować urząd z godnością i również z godnością go opuścić".

Przedłużony brukselski weekend Angeli Merkel raczej nie będzie się kojarzyć z "godnością" czy okazaniem szacunku polityk, która po prawie 14 latach rządów przechodzi na emeryturę

- pisze w komentarzu po zakończeniu szczytu unijnych przywódców "Die Welt".

Jeśli wziąć pod uwagę, w jaki sposób potraktowali Merkel koledzy z Europejskiej Partii Ludowej, kwestionując wypracowany przez nią kompromis oraz to, w jaki sposób rozmawiali z nią przywódcy innych państw członkowskich, można uznać, że kanclerz znalazła się w potrzasku. Najpierw Emmanuel Macron zakwestionował kluczową zasadę wyłaniania kandydatów na stanowisko szefa Komisji Europejskiej po wyborach do PE. Potem, dołączyli do niego Polacy, Węgrzy i Włosi, którzy z dumą zatopili kandydaturę Manfreda Webera. Następnie, doszło do buntu w Europejskiej Partii Ludowej, która nie zaakceptowała kompromisowej propozycji Merkel, by na szefa Komisji mianować kandydata Europejskiej Partii Socjalistów, Fransa Timmermansa

- wylicza "Die Welt".

Autor komentarza redakcyjnego Torsten Krauel wskazuje też, że losy "drugiego kompromisu", na jaki przystała Merkel, a dotyczącego Ursuli von der Leyen też nie są w pełni zapewnione, bo ostatnie słowo będzie należeć do Parlamentu Europejskiego. Nie wiadomo, jak zachowają się socjaliści i demokraci.

Być może deputowani SPD staną przed wyborem odrzucenia ustaleń szczytu i stanięcia ramię w ramię z populistami i prawicowymi ekstremistami. Najprawdopodobniej jednak wstrzymają się od głosu podczas obrad PE, jak uczyniła we wtorek Merkel w Radzie Europejskiej

- czytamy w artykule.

Gazeta podkreśla, że z punktu widzenia Merkel nominacja von der Leyen jest próbą "ocalenia Europy". Ponadto, po raz pierwszy od ponad 60 lat po podpisaniu Traktów Rzymskich najważniejsze stanowisko w UE obejmie znów przedstawiciel Niemiec i tym razem będzie to najprawdopodobniej kobieta - pierwsza w historii Komisji Europejskiej".

Ceną za ten kompromis - podkreśla dziennik - może być dalsze rozluźnienie koalicji z SPD, coś w rodzaju pauzy, a także odsunięcie w czasie takiej procedury obsadzania stanowisk w UE, która uwzględniałaby wolę wyborców wyrażoną w wyniku wyborów do PE. 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#szczyt UE #Angela Merkel #Die Welt #Niemcy

redakcja
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo