Od niedzieli w Brukseli trwa szczyt UE, w trakcie którego szefowie państw i rządów mają ustalić kandydatów na najważniejsze unijne stanowiska, w tym szefa Komisji Europejskiej. Szczyt początkowo zaplanowany był na jeden dzień, jednak rozmowy zostały przedłużone do poniedziałku. Po około dziewiętnastu godzinach posiedzenia, które było przerywane rozmowami między unijnymi liderami, szef Rady Europejskiej Donald Tusk zdecydował się zawiesić szczyt do dzisiejszego przedpołudnia.

Kandydaturze socjalisty Fransa Timmermansa stanowczo sprzeciwiają się kraje V4, Włochy oraz największa frakcja w PE - EPL.

W rozmowie z Niezalezna.pl eurodeputowany PiS, prof. Zdzisław Krasnodębski wskazał, że "gdyby opór przeciwko kandydaturze Timmermansa stawiały tylko kraje V4, to te szanse byłyby niewielkie".

To wszystko pokazuje też arogancję niektórych polityków europejskich. Wczoraj prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że cały ten proces przedłużający się nie świadczy najlepiej o UE. Najwidoczniej zapomniał, że to on był pierwszym, który zaczął kwestionować kandydaturę Manfreda Webera. Macron powiedział również, że "nie damy się  zatrzymać małej grupie państw". Zostało to odczytane tak, że powiedział to pod adresem krajów Europy Środkowo-Wschodniej i niestety potwierdza to uprzedzenia, które prezydent Francji ma w stosunku do naszego regionu

- mówił.

Prof. Krasnodębski zwrócił uwagę, że "jest też bunt w EPL i tych dwóch typów oporu, czyli z jednej strony krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz premierów krajów, którzy należą do tej frakcji".

Przypominają oni, że przewodniczącym KE zostaje człowiek z EPL. Wczoraj odbyło się posiedzenie EPL z Manfredem Weberem, któremu proponuje się, żeby został szefem PE. Jego frakcja się na to nie zgodziła i wysłała go do Brukseli na dalsze negocjacje

- dodał.

Zdaniem eurodeputowanego PiS "Weber były lepszy niż Timmermans".

On nie jest oczywiście idealnym kandydatem, ale jest dość pragmatyczny. W przeciwieństwie do Timmermansa nie ma za sobą całej akcji zwróconej przeciwko Polsce i innym krajom Europy Środkowo-Wschodniej. Nawet, gdyby Timmermans stosował swoje surowe kryteria dotyczące praworządności w stosunku do wszystkich krajów, to jeszcze moglibyśmy to uznać za to, że trzyma się pewnych zasad, a on był bardzo wybiórczy w tej procedurze. Timmermans jest dla nas nie do przyjęcia, to kandydatura prowokująca, pogłębiająca udziały w UE. Weber być może nie byłby najlepszy z naszego punktu widzenia, ale możemy się na niego zgodzić. Byłoby to też zgodne z tym, na co umawiano się przed wyborami

- ocenił.