Czarzasty na konferencji prasowej w Warszawie poinformował, że 10 888 osób w referendum opowiedziało się za startem w koalicji, 2218 opowiedziało się za samodzielnym startem. Uprawnionych do głosowania było 20 779 działaczy Sojuszu, a w referendum wzięło udział 13 129 osób. Członkowie Sojuszu odpowiadali na dwa pytania – czy popierają start w wyborach w bloku ugrupowań demokratycznych lub czy popierają start samodzielny.

– Jesteśmy gotowi do kontynuowania pracy Koalicji Europejskiej, chcemy szerokiego bloku sił demokratycznych, ale jesteśmy przygotowani na trzy warianty startu w wyborach – w szerokiej koalicji, koalicji bez PSL i w koalicji lewicowej

- poinformował Włodzimierz Czarzasty.

Prof. Kazimierz Kik wyjaśnia w rozmowie z "GPC", że to było logiczne posunięcie. Dodaje, że SLD jest świadomy niskich notowań i chce przedłużyć swój żywot, chowając się za plecami PO.

– Ta decyzja została podjęta, aby zrealizować plan Grzegorza Schetyny. Nie ma już żadnego programu, opozycja zagrzewa się tylko hasztagami

– mówi „Codziennej” prof. Krystyna Pawłowicz, poseł PiS.

Z kolei prof. Tadeusz Iwiński, działacz SLD, tłumaczy, że to jest decyzja racjonalna.

– W wyborach samorządowych wypadliśmy słabo, wynik byłby znacznie lepszy w koalicji

– podkreśla.

Od dłuższego czasu wydaje się, że opozycja nie ma pomysłu na spójny i konsekwentny program. Najwyraźniej liderowi PO wydaje się, że wystarczy zjednoczyć wszystkich od lewa do prawa, a reszta zrobi się sama.

– W tej kampanii totalna opozycja będzie w stanie posunąć się do wszystkiego, konieczna jest mobilizacja

– twierdzi Pawłowicz.

Zdaniem prof. Kika największy kłopot ma Schetyna, który nie wie, jak przekonać PSL.

– Teraz okaże się, o co walczy Kosiniak-Kamysz, czy o tożsamość, czy o przetrwanie

- nadmienia.

CZYTAJ WIĘCEJ w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!