Przeciwnicy polityczni Trumpa od razu skrytykowali go na antenie CNN. Demokratka, senator Amy Klobuchar uznała, że przekroczenie przez prezydenta USA granicy Korei Północnej w zasadzie niewiele znaczy.

Chcemy denuklearyzacji Korei Północnej. Kim Dzong Un to bardzo niebezpieczny dyktator i przejście przez granicę nie wystarczy, trzeba mieć sprecyzowany plan działania i go wprowadzać w życie.
- mówiła senator Klobuchar.

Z kolei Julian Castro, kandydat Demokratów w przyszłorocznych wyborach prezydenckich powiedział stacji telewizyjnej ABC, że „Trump poprzez to spotkanie podnosi rangę dyktatora i to było jak przedstawienie teatralne i show dla mediów.”

Prezydent Donald Trump spędził 50 minut na spotkaniu z Kim Dzong Unem przy drzwiach zamkniętych. Nieoficjalnie mówi się, że rozmowa ta mogłaby zaowocować konkretnymi krokami w stronę rozbrojenia nuklearnego Korei Północnej. Po spotkaniach w Singapurze i Hanoi oświadczenia i zapewnienia, że Korea Północna zawiesiła badania naukowe nad bronią jądrową są nie wystarczające.

John Bolton, doradca w sprawach bezpieczeństwa narodowego USA odniósł się do tej kwestii na Twitterze:
„Napewno nie zgodzimy się na tego typu obietnice ze strony Korei Północnej.”
- napisał Bolton.

Do dalszych negocjacji potrzebne są konkrety.
- zapowiedział tuż przed wylotem z Korei Sekretarz Stanu, Mike Pompeo.

Generał Jack Keane w wypowiedzi na antenie Fox News podkreślił, że jest konieczne aby rząd Stanów Zjednoczonych miał dowody na to, że Korea zmniejsza liczbę broni jądrowej.

Jestem przekonany, że nasi dyplomaci nie zdecydują się na następne spotkanie zanim Dong Un nie uczyni konkretnych kroków w kwestii rozbrojenia.
- powiedział gen. Keane.