Mężczyzna podejrzany o zabójstwo dziecka był dziś przesłuchiwany w prokuraturze w Suwałkach. Po południu zapadła decyzja o jego zwolnieniu z aresztu, w którym - zgodnie z wcześniejszym postanowieniem sądu z 24 czerwca - miał spędzić 3 miesiące.

Polsat News informuje nieoficjalnie, że według wyników badań, to nie on miał dopuścić się gwałtu na swojej 9-miesięcznej córce. Mężczyzna miał też alibi.

9-miesięczna dziewczynka zmarła 22 czerwca wieczorem. W związku z jej śmiercią policja zatrzymała jej rodziców. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka. Ta wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

Kilka dni później rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Wcześniej prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystania seksualnego dziewczynki. 35-latka i 45-latek nie przyznają się do zarzutów. Do zabójstwa dziewczynki doszło po trzech miesiącach od jej powrotu z rodziny zastępczej do biologicznych rodziców.