Mateusz Morawiecki powiedział dziennikarzom, że podczas nadzwyczajnego szczytu Unii Europejskiej zwołanego w celu obsadzenia najważniejszych stanowisk unijnych, czuło się na sali obrad atmosferę, w której z jednej strony uczestnicy chcieliby doprowadzić do jakiegoś wyboru kandydatów.

Ale z drugiej strony, (...) żeby to nowe otwarcie wiązało się z nowymi ideami i z nowymi ludźmi

 - podkreślił.

Szef polskiego rządu wskazał, że "mamy dzisiaj bez wątpienia nowe otwarcie w Unii Europejskiej, to nowe otwarcie wymaga nowych twarzy, nowych pomysłów, rozwiązywania konfliktów również, które będą do zaakceptowania znaczącą, ogromną większość UE".

Dodał, że nie wyobraża sobie, żeby Polska teoretycznie będąc nawet w większości przegłosowała np. Włochy i jakieś inne państwo, albo Hiszpanię i Belgię.

Jeżeli mamy do czynienia ze znaczącą częścią naszego kontynentu, naszej UE, to nie powinniśmy opierać się wyłącznie o sztywne procedury, bardzo twarde reguły, bo to jest coś więcej niż tylko głosowanie nad dyrektywą o bananach czy dyrektywą nawet bardzo ważną azotową, albo o mobilności. To jest coś dużo, dużo więcej, to jest formowanie kształtu UE na najbliższe 5 lat, a te 5 lat mogą być determinujące na kolejne wiele lat

 - podkreślił.

Mateusz Morawiecki podkreślił, że "w przypadku kandydatury Fransa Timmermansa na szefa KE kraje V4 były zdecydowanie przeciw, również Włochy i kilka krajów Europy Środkowej dzieliło nasz pogląd".