Jakiej opozycji życzyłoby sobie PiS? Prof. Gliński dla niezalezna.pl o oczekiwaniach partii rządzącej

Piotr Gliński / fot. Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Po stronie opozycji trwa spór, czy do jesiennych wyborów partie opozycjne powinny pójść w jednym bloku, tak jak w wyborach do PE, co sugeruje Platforma Obywatelska, czy w dwóch blokach, czego obecnie chce Polskie Stronnictwo Ludowe. - Z punktu widzenia PIS korzystna jest sensowna opozycja, która szanuje demokrację - powiedział naszej reporterce Lidii Lemaniak prof. Piotr Gliński, wicepremier i ministrer kultury, zapytany o to, jaki format startu opozycji jest lepszy z punktu widzenia PiS.

- Z punktu widzenia PIS korzystna jest sensowna opozycja, która szanuje demokrację i nie niszczy jej skrajnymi emocjami

- powedział naszej reporterce prof. Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury, zapytany o to, czy dla PiS lepszy jest start opozycji w jednym bloku wyborczym czy dwóch, czego chciałoby PSL.

Przegrane przez Koalicję Europejską wybory do europarlamentu doprowadziły do pewnych przetasowań w jej szeregach. Sceptycznie do kontynuowania działań politycznych w takim formacie podchodzi Polskie Stronnictwo Ludowe, które niedługo po majowych wyborach zapowiedziało stworzenie odrębnej inicjatywy - Koalicji Polskiej. Wewnątrz samego PSL-u, wielu działaczom nieszczególnie podoba się koalicja ze skręcającą mocno w lewo Platformą.

Wczoraj na Twitterze lider ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz opublikował nagranie, w którym przekonywał, że partie opozycyjne powinny pójść w jesiennych wyborach w dwóch blokach. Od tego pomysłu starali się go odwieść politycy PO, m.in. Sławomir Neumann. Platforma chce, by opozycja poszła do jesiennych wyborów w jednym, szerokim bloku.

Wicepremier Gliński, zapytany przez naszą reporterkę, czy wróci temat dekoncentracji mediów, co niedawno sugerował minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin, powiedział, że "na pewno potrzebujemy zmian w tym obszarze".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kto ma najtańszy internet mobilny na świecie?

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/geralt/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Cena jednego gigabajta danych w indyjskich sieciach komórkowych kosztuje ledwie 7 rupii (ok. 39 gr). Indusi miesięcznie wykorzystują średnio 11 GB na osobę - najwięcej na świecie. Tani internet jest konsekwencją wojny cenowej między operatorami komórkowymi.

Tłum pasażerów wbiega wieczorem do wagoników metra na stacji Malviya Nagar w południowym Delhi. Dopadają wolnych siedzeń i jak na komendę wyciągają smartfony. Kolejka metra rusza, a cały wagon wpatruje się w ekrany.

"Jeszcze kilka lat temu ludzie rozmawialiby ze sobą, a teraz wszyscy mają smartfony"

- mówi Soham Majumdar kręcąc z niedowierzaniem głową. "Internet jest tak tani, że ludzie oglądają filmy na smartfonach" - dodaje wskazując na sąsiadów ze słuchawkami w uszach, wpatrzonych w komórki.

Agencja informacyjna Press Trust of India (PTI), powołując się na raport firmy Nokia dotyczący mobilnego internetu, podała, że konsumpcja danych w sieci komórkowej wzrosła o niemal połowę w 2019 r.

"Średnie miesięczne wykorzystanie na użytkownika przekroczyło 11 gigabajtów, dzięki rozwojowi sieci 4G, niskim cenom pakietów danych, niedrogim smartfonom i stale rosnącej popularności filmów wideo" - powiedział agencji PTI Amit Marwah, szef marketingu Nokii.

W Indiach jest już ok. 598 mln osób korzystających z sieci komórkowej 4G, a już tylko 44 mln z wolniejszej technologii 3G. W kraju sprzedano dotychczas ok. 501 mln smartfonów z technologią 4G.

Jednocześnie dostęp do internetu szerokopasmowego jest na poziomie ledwie 47 proc.

"Po co komukolwiek internet szerokopasmowy, skoro internet w komórkach jest tak tani?" - pyta Majumdar. "Nawet w domu ludzie używają smartfonów. Operatorzy komórkowi sprzedają urządzenia do hotspotów" - zauważa.

Według raportu internet mobilny w Indiach jest najtańszy na świecie - jeden gigabajt danych kosztuje 7 rupii (ok. 39 groszy).

Ceny internetu mobilnego zaczęły gwałtownie spadać w 2016 r., kiedy na rynku operatorów pojawił się nowy gracz. Jio należący do Mukesha Ambaniego od tego czasu zdobył 30 proc. rynku. Kilka firm nie wytrzymało konkurencji i zostało wykupionych przez konkurencję. Dzisiaj Vodafone Idea oraz Bharti Airtel również posiadają po 30 proc. rynku telekomunikacyjnego.

Wkrótce układ sił znów może się zmienić. Sąd Najwyższy nakazał zapłacenie przez operatorów zaległych podatków, wraz z karnymi odsetkami na łączną sumę 13 mld USD. Dotyczy to przede wszystkim firmy Vodafone i Airtela, których historia powstania sięga momentu otwarcia rynku telekomunikacyjnego w latach 90.

Na wezwanie sądu na początku 2020 r. Jio szybko spłacił zaległości, w przeciwieństwie do weteranów rynku telekomunikacyjnego, którym grozi bankructwo. Vodafone ma 7 mld USD straty, a Airtel 3,2 mld USD na minusie.

Eksperci ostrzegają przed powstaniem duopolu lub nawet monopolu Jio. "A wtedy jak każdy monopol, Jio podniesie ceny" - tłumaczy Majumdar, który jest z wykształcenia ekonomistą i pracuje w konsultingu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts