W ostatnim czasie głośno jest o sprawie pracownika, który został zwolniony z firmy IKEA, gdyż sprzeciwił się wartościom promowanym przez firmę w jednym z artykułów. Chodziło oczywiście o popieranie środowiska LGBT. Pracownik zacytował słowa ze Starego Testamentu i... stracił pracę.

O tej sprawie rozmawiano w dzisiejszym programie Michała Rachonia - "#Jedziemy".

"Powiedzmy sobie, terror homopropagandy pokazał się już w pełnej okazałości. I dobrze, że teraz. Na razie jesteśmy na etapie jakichś marszów, ale jak niewiele trzeba by doszło do zmian prawnych, wywracających cały system państwa? Proszę zwrócić uwagę, co się stało w Ekwadorze. Pięć osób wystarczyło, by system uległ całkowitej zmianie. Bądźmy wyczuleni na metodę małych kroków"

- zwrócił uwagę Marian Kowalski.

"Zbyt optymistycznie oceniono, że społeczeństwo polskie jest gotowe, by takie zmiany wprowadzać. Nagle się okazało, że ta karta LGBT Trzaskowskiego i bardzo agresywne marsze nie sprawdziły się. Nie epatuję nikogo tym, że jestem osobą heteroseksualną, mam tolerancję dla inności. Była ulica, były karty LGBT, teraz są korporacje"

- powiedziała Aleksandra Jakubowska.

Zauważyła ona jeszcze jeden istotny fakt dotyczący tej firmy.

"W katalogach IKEI na kraje arabskie, zostały pousuwane wszystkie kobiety. W każdych katalogach pani domu stoi przy kuchni,a tam nie ma tego, nie preferuje się tej formy"

- dodała.

Według Krzysztofa Karnkowskiego, to świadoma strategia firmy.

"Przede wszystkim oprócz ekspansji obyczajowej, jest tu jeszcze kwestia wykreowania konsumenta nie obarczonego rodziną, egoistycznego, który będzie dawał sobie wcisnąć kolejne produkty. Jest już dawno stwierdzone, że do tej pory największymi klientami były pary bez dzieci, wydające pieniądze na drogie gadżety"

- podkreślił.