Rzeczpospolita, która się z dwu państw i narodów w jeden lud zniosła i spoiła

„Nie dozna łaski zbawienia, kto się na miłości nie oprze. Miłość jedna nie działa marnie; promienna sama w sobie, gasi zawiść, osłabia urazy, daje wszystkim pokój; łączy rozdzielonych, podnosi upadłych, gładzi nierówności, wspiera każdego, nie obraża nikogo, i ktokolwiek się schroni pod jej skrzydła, znajdzie się bezpiecznym i nie ulęknie się niczyjej groźby. Miłość tworzy prawa, rządzi królestwami, zakłada miasta, prowadzi do dobrego stanu Rzeczypospolitej, wydoskonala cnoty cnotliwych, a kto nią pogardzi, ten wszystko utraci”. Nie, to nie jest fragment „Pieśni nad pieśniami”. To fragment prawa powstałego w roku 1413, znanego pod nazwą Unii Horodelskiej. Związek polityczny państw oparty na miłości? Że to nie idealistyczne marzenie świadczą ponad 400-letnie dzieje rzeczy wspólnej polsko-litewskiej, której kulminacją był rok 1569 i unia zawarta na sejmie lubelskim.

Unia Lubelska, mal. Jan Matejko

Pierwsze 180 lat funkcjonowania państwa polsko-litewskiego, to czas budowania wspólnoty cywilizacyjnej w warunkach nieustającej niemal burzy politycznej. Nieszczerość Jagiełły, intrygi Witolda, zdrady Świdrygiełły, nieufność panów koronnych i interesowność litewskich, zrywanie unii – którą tworzyła przecież tylko osoba wspólnego władcy - za Kazimierza Jagiellończyka i Jana Olbrachta, przedkładanie korzyści dynastycznych nad dobro państwowe, zapędy imperialne, lekceważenie praw: a wspólne państwo trwało. (...)

Klasę średnią, w każdym praktycznie typie ustroju, tworzą ludzie przedsiębiorczy, ceniący wykształcenie, chętnie pomnażający własny majątek, lecz jednocześnie przywiązani do wartości, z których za najważniejsze uznają dobro wspólne, pomyślność ojczyzny, etykę relacji społecznych. Nie inaczej było w Polsce XVI-wiecznej. To średnia szlachta najbardziej angażowała się w sprawy społeczne, zabiegała o sprawiedliwość i równość wobec prawa (oczywiście w obrębie ówczesnych stanów), dbała o sprawność państwa. Tak właśnie powstał polski ruch egzekucyjny, którego głównymi postulatami było odebranie magnatom nieprawnie trzymanych majątków, wzmocnienie państwa i jego siły militarnej, poszanowanie obowiązujących praw i dzierżonych stanowisk. Postulatem, który zyskiwał na ważności - w miarę jak upływały lata, a król pozostawał bezdzietny - była konieczność zmiany charakteru unii. Unia personalna łącząca dziedziczną tron litewski z elekcyjnym (ale w obrębie dynastii jagiellońskiej) tronem polskim musiała skończyć się w chwili bezpotomnej śmierci ostatniego Jagiellona. Szlachta koronna, powołując się na sformułowania zawarte w aktach wcześniejszych unii, domagała się de facto inkorporacji Litwy do Korony, podobnie magnateria polska łakomym okiem patrząca na należące do Litwy żyzne ziemie ukrainne. Magnaci litewscy, całkiem słusznie obawiający się o swoją przyszłą pozycję, chcieli właściwie nominalnego tylko związku dwóch suwerennych państw z odrębnymi sejmami, administracją, wojskiem i zakazem nabywania dóbr na Litwie przez koroniarzy. liczyła na unię Na ścisłą unię liczyła emancypująca się wówczas spod wpływów magnackich średnia szlachta litewska, pragnąc dla siebie praw, jakimi cieszyła się szlachta polska. A jej głos potrafił być mocnym: niepomyślne dla Litwinów zmagania z Moskwą Iwana Groźnego doprowadziły w 1564 roku do eksplozji niezadowolenia. Znosząca dotychczas cierpliwie ciężary wojny szlachta litewska zebrana na sejmie obozowym pod Witebskiem, zagroziła swym magnatom śmiercią w razie dalszej obstrukcji, wystosowała do króla petycję, w której żądała wspólnego sejmu i rządu, wspólnej obrony, wspólnej elekcji monarchy. Wszyscy oczekiwali na stanowisko Zygmunta Augusta. (...)

Sejm lubelski

Pod naciskiem szlachty litewskiej - zwłaszcza z Podlasia i Wołynia - z obawy przed monarszym gniewem, zjechali w styczniu 1569 roku oligarchowie litewscy na sejm zwołany przez króla do Lublina. I rozpoczęli targi: godzili się jedynie na unię personalną i przymierze przeciwko wrogom zewnętrznym. Surowo odezwał się król nakazując Litwinom zasiąść w jednych ławach poselskich z Polakami. Magnaci litewscy rzuconą przez monarchę rękawicę podjęli i poszli na otwartą konfrontację: pod osłoną nocy i śnieżnej zadymki zwinęli obóz i wyjechali z Lublina. Tym razem król nie zwlekał: jako wielki książę litewski był w swoich decyzjach w pełni suwerenny. Już 5 marca kancelaria wystawiła akt oderwania od Litwy Podlasia i przyłączenia go do Korony. Gdy Litwini trwali w uporze, przyszła kolej na Wołyń (27 maja) i ogromną Kijowszczyznę (6 czerwca). Posłowie z tych krain ochoczo zasiadali w sejmie koronnym, otwarcie ciesząc się ze zjednoczenia. Tak okrojona Litwa nie miała żadnych szans by skutecznie stawić czoła moskiewskiej ekspansji: magnaci jak niepyszni wrócili z Wilna do Lublina. (...)

Spisano akt unii, w którym w dziewiętnastu punktach ujęto praktycznie wszystkie postulaty unionistów. Wspólny miał być król wspólnymi głosami szlachty obierany, wspólny sejm i senat, wspólne prawa i polityka zagraniczna, wspólna moneta, znoszono wszelkie cła i myta między Polską i Litwą. Odrębne pozostawały armie z osobnych skarbów utrzymywane, osobne urzędy i godności. Zgodę obu stron na akt unii ogłosili 28 czerwca biskup krakowski i podkanclerzy Filip Padniewski z Korony i marszałek wielki Jan Chodkiewicz z Litwy. Dzień później maleńka – ufundowana przez Jagiełłę i na jego zlecenie cudnie malowana – kaplica Zamku pękała w szwach: król śpiewał z posłami uroczyste Te Deum. Ostatecznie unia została zaprzysiężona 1 lipca.

 

 



Źródło: tygodnik GP

#Unia Lubelska #450 lat #szlachta polska i litewska #Zygmunt August

prof. Tomasz Panfil
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo