Szef Rady Europejskiej Donald Tusk przekazał liderom Parlamentu Europejskiego propozycję Francji, Niemiec, Holandii i Hiszpanii, by stanowisko szefa Komisji Europejskiej przypadło socjalistom, szefostwo europarlamentu - Europejskiej Partii Ludowej, a Rada Europejska liberałom. Oznacza to, że następcą Jean-Claude'a Junckera mógłby zostać "spitzenkandidat" frakcji socjalistów, Frans Timmermans.

Kandydatura Timmermansa na szefa KE budzi jednak wiele kontrowersji. Negatywnie do tej propozycji odnoszą się politycy z Grupy Wyszehradzkiej. 

- Od początku Grupa Wyszehradzka wskazywała, że jest przeciw wyborowi kandydata wiodącego. Obawiam się, że ta osoba nie jest właściwa, aby jednoczyć Europę. W przeszłości nie był zbyt pozytywny wobec naszego regionu. Potrzebujemy geograficznej równowagi

 - powiedział dziennikarzom przed rozpoczynającym się szczytem UE premier Czech, Andrej Babisz.

Rzecznik węgierskiego rządu, Zoltan Kovacs, na Twitterze poinformował, że "próbując umieścić Timmermansa na fotelu szefa Komisji Europejskiej, George Soros chce osadzić swojego człowieka na kluczowym stanowisku", aby realizować "swoją politykę proimigracyjną, finansową i ekonomiczną w Europie".

- Węgierski rząd zrobi wszystko, by temu zapobiec

- stwierdził Kovacs.

Jak podaje rmf24.pl, strona polska ma plany zbudowania tzw. koalicji blokującej, która uniemożliwi wybór Timmermansa na szefa KE.  

- Frans Timmermans nie jest kandydatem kompromisu, jest kandydatem, który bardzo mocno dzieli, nie rozumie Europy Centralnej

- powiedział przed unijnym szczytem Mateusz Morawiecki.