Rzeczniczka IG Metall mówiła o ponad 50 tys. demonstrantów przybyłych z całych Niemiec, policja - o "kilkudziesięciu tysiącach".

Uczestnicy wydarzenia przed Bramą Brandenburską domagali się od władz i pracodawców, by nie ignorowali kwestii takich jak digitalizacja, prośrodowiskowe zmiany w energetyce czy transporcie, a przy tym zadbali o zachowanie miejsc pracy.

Wielu demonstrujących związkowców nosiło czerwone czapki i czerwone koszulki z napisami takimi jak "Zastój jeszcze nigdy niczego nie zmienił" czy "Bez planu? Bez nas!".

Cyfryzacja i zmiany klimatyczne to wielkie wyzwanie dla przedsiębiorstw i przyszłości zatrudnienia - wskazał szef IG Metall Joerg Hofmann. Co drugi pracodawca "nie ma dziś pojęcia, jak przygotować swoją firmę na przyszłość" - podkreślił, dodając, że IG Metall domaga się "szkoleń zamiast zwolnień".

"Transformacja powinna być społeczna, ekologiczna i demokratyczna" - podkreślił.

Do sobotniej demonstracji przyłączyły się także inne organizacje występujące w obronie środowiska naturalnego i praw socjalnych. Domagano się osłon socjalnych i szans dla obywateli w obliczu nadchodzących zmian oraz przestrzegano, że w przeciwnym razie społeczeństwom grożą podziały.