"Europejskie trony" na spotkaniu premierów V4

/ premier.gov.pl

  

W Pradze rozpoczęło się robocze spotkanie premierów państw Grupy Wyszehradzkiej, podczas którego omawiana ma być obsada najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej.

Gra o "europejskie trony" to jedyny punkt programu (obrad)

 - powiedział przed rozpoczęciem szczytu dziennikowi "LN" premier Czech Andrej Babisz.

Premierzy: Polski Mateusz Morawiecki, Czech Andrej Babisz, Węgier Viktor Orban i Słowacji Peter Pellegrini spotykają się na dwa dni przed niedzielnym posiedzeniem Rady Europejskiej, która ma zaproponować kandydatów na pięć najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej.

Potrzebujemy takiego szefa Komisji Europejskiej, któremu nie przeszkadza nasz środkowoeuropejski region

 – mówił w poniedziałek na spotkaniu z dyplomatami ekonomicznymi premier Czech, który jest sceptyczny wobec objęcia funkcji przewodniczącego KE przez jednego z głównych kandydatów zgłaszanych przez frakcje w Parlamencie Europejskim.

O wspólnych kandydaturach na stanowiska w UE premierzy V4 rozmawiali już 14 czerwca w Budapeszcie i wówczas nie udało im się ustalić wspólnej propozycji. Po tamtym spotkaniu Babisz ocenił, że należy znaleźć osobę, która ma wszelkie podstawy, by piastować funkcję szefa Komisji Europejskiej.

To nie dlatego, że nie chcemy kogoś forsować

 – zapewniał w czeskim radiu publicznym.

Jedynym na razie uzgodnionym przez polityków V4 kandydatem na jedno z wysokich stanowisk unijnych jest Słowak Marosz Szefczovicz. Ten wieloletni dyplomata i od 2009 roku przedstawiciel Słowacji w Komisji Europejskiej miałby objąć stanowisko wysokiego przedstawiciela UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Szefczovicz jest obecnie wiceprzewodniczącym KE ds. unii energetycznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Senator z PO straszył... klątwą i ryzykowaniem życia. „Można mówić o próbach zastraszenia”

na zdjęciu senator PO Jerzy Fedorowicz / M. Józefaciuk - Kancelaria Senatu

  

Gigantyczne emocje wywołały słowa senatora PO Jerzego Fedorowicza o politykach opozycji, którzy zdecydowaliby się przejść na stronę PiS. Odnosząc się do jego wypowiedzi zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel nie przebiera w słowach i zwraca uwagę, że w tym przypadku z pewnością „można mówić o próbach zastraszenia”.

Fedorowicz pytany był w piątek przez dziennikarzy, czy ktoś z senatorów opozycji może przejść na stronę PiS, aby zapewnić temu klubowi większość.

Człowiek, który w tym momencie, w którym taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń, to jest pewne. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo. Ja takiego człowieka wśród ludzi wybranych przeciwko dzisiejszej władzy nie znam.
- odpowiedział senator.
[polecam:https://niezalezna.pl/293525-jakie-moga-byc-konsekwencje-przejscia-do-klubu-pis-polityk-po-zycie-swoje-swoich-dzieci-i-wnukow]

Do słów senatora Platformy Obywatelskiej odniósł się zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. Radosław Fogiel podkreślił, że jest to pewna nowość na scenie politycznej - jeśli chodzi o język polityczny.

Mam nadzieję, że pan senator się tylko zagalopował, bo wypowiedzi, w których używa się sformułowań, że ktoś miałby obawiać się o życie nie tylko swoje, ale też swoich dzieci i wnuków są bardzo niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia. Myślę, że są niedopuszczalne w dyskursie politycznym i w przestrzeni publicznej. Oczekiwalibyśmy oczywiście wycofania się z tych słów. Chyba, że to są jakieś nowe standardy w Platformie Obywatelskiej, które już sugerowałyby jednak organizację innego typu niż partia polityczna
- mówił Fogiel.

Dopytywany, czemu te słowa miały służyć i czy były przestrogą dla senatorów opozycji wicerzecznik PiS odparł, że „w tej formule przestroga to bardzo delikatne słowo”.

Myślę, że tu raczej można mówić o próbach zastraszenia.
- podkreślił.

W Senacie dzięki tzw. paktowi senackiemu opozycji udało się zdobyć większość - 51 mandatów. „Pakt senacki” to porozumienie, które zawarły latem: Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), Lewica (SLD, Lewica Razem, Wiosna) i PSL - Koalicja Polska (m.in. PSL i Kukiz'15). W ramach „Paktu senackiego” w zdecydowanej większości okręgów opozycja wystawiła przeciwko PiS tylko jednego kandydata na senatora.

PiS uzyskał 48 mandatów w Senacie. Koalicja Obywatelska – 43 mandaty, PSL – trzy, a SLD – dwa. W Senacie zasiądą także startujący z własnych komitetów: obecna senator niezależna Lidia Staroń, prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz były sekretarz generalny PO i były wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl