Duet złodziei przez półtora roku kradł paliwo głównie na w województwie mazowieckim, ale zdarzały się również przypadki tankowania bez płacenia na terenie innych województw. Schemat działania pary był zawsze podobny.

- Na stację należącą do jednej sieci paliwowej przyjeżdżali jednym z samochodów, jakimi dysponowali m.in. fordem, volvo, lancią, oplem. Samochody zawsze miały kradzione tablice rejestracyjne. Dla zmylenia kobieta zakładała peruki lub przebierała się w różne kreacje. Mężczyzna także przyjeżdżał na stacje w różnych ubraniach. Najczęściej nosił czapki z daszkiem nasunięte na oczy, t-shirty i jeansy. Czasami był z zarostem, w innym przypadku bez

 - informuje asp. szt. Robert Koniuszy.

Policjant dodaje, że jednego dnia 24-latka i 37-letni mężczyzna potrafili odwiedzić nawet dziesięć stacji, zatankować i odjechać.

- Podjeżdżali do dystrybutorów, tankowali auto do pełna i odjeżdżali. Najczęściej robili to na kwoty nieprzekraczające 500 zł

 - mówi asp. szt. Koniuszy.

Kiedy do mokotowskich policjantów zaczęły napływać zawiadomienia oraz informacje dotyczące kradzieży paliwowych w jednej ze stacji, zajęli się sprawą. W ramach prowadzonych czynności operacyjni ustalili, kim są podejrzani i gdzie mieszkają. Oboje zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty przestępstwa obejmującego 250 przypadków kradzieży na łączną kwotę około 81 tys. zł. Podejrzani tłumaczyli się, że paliwo pozyskiwali na własny użytek. Oboje usłyszeli zarzuty. Grozi im do 5 lat więzienia.