Od kilku tygodni, a dokładniej od wyborów do europarlamentu, uaktywniły się formacje związane z tzw. opozycją uliczną, wśród których prym wiodą Obywatele RP. Znów postanowili zaprotestować, jednak tym razem - pod siedzibami czołowych partii opozycji. Powodem - porażka Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. 

Lider Obywateli RP, Paweł Kasprzak, wskazywał, że u podstaw porażki KE leżały m.in. brak programu i oparcie kampanii wyborczej przede wszystkim na "anty-PiS-ie". Obywatele RP domagają się zmiany w funkcjonowaniu partii opozycyjnych, krytykując przy tym ich obecne kierownictwo. 

"Uliczna" opozycja regularnie pikietuje pod biurami partii wchodzących w skład Koalicji Europejskiej. 

- Przede wszystkim pytamy się, czy opozycja chce wygrać, bo to ostatnio zaczyna budzić wątpliwości

- mówił przedwczoraj dziennikarzom Paweł Kasprzak, który wraz z Obywatelami RP pikietował pod warszawskim biurem PO, gdzie trwało posiedzenie zarządu partii.

Po tym posiedzeniu PO przedstawiła skład sztabu wyborczego w nadchodzącej kampanii wyborczej. Na jego czele stanął poseł Krzysztof Brejza, który niedawno bezskutecznie ubiegał się o mandat eurodeputowanego.

Czy wraz z przedstawieniem nowych sztabowców Platformy uliczna opozycja może liczyć na "nowe otwarcie"? Dziś na stronach gazeta.pl znalazł się krótki wywiad z nowo wybranym szefem sztabu PO i jedna z tych wypowiedzi raczej nie będzie napawać opozycjonistów szczególnym entuzjazmem.

Brejza podkreślał co prawda rangę nadchodzących wyborów, ale z jego słów można odczytać też to, że nie wyklucza wyborczej klęski opozycji.

"Czuje pan presję? To chyba najważniejsza kampania w historii Platformy" - zapytał dziennikarz.

- Pewnie, że czuję (...) Nie chodzi tylko o samą Platformę, ale o Polskę. Jeśli PiS zdobędzie drugą kadencję, a już zwłaszcza większość konstytucyjną, nasz kraj zmieni się nie do poznania

- odpowiedział Krzysztof Brejza.

Sondaże wciąż wskazują na pewne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. W opublikowanym we wtorek badaniu przeprowadzonym przez Kantar, PiS może liczyć na 34 proc. poparcia. Na PO swój głos zamierza oddać 24 proc. wyborców. W Sejmie znalazłyby się jeszcze ugrupowania Roberta Biedronia oraz Pawła Kukiza.