Myślę, że Mariusz Adamiak, twórca i organizator Warsaw Summer Jazz Days, nie przypadkiem pojawia się wszędzie w stylowych kapeluszach. Podejrzewam, że to magiczne kapelusze, z których co roku wyczarowuje wspaniałych muzyków jazzowych. A w 28-letniej już historii festiwalu było ich w Warszawie wielu, m.in. Wayne Shorter, Chick Corea, Herbie Hancock, Pharoah Sanders, Bobby McFerrin, Al Di Meola czy John McLaughlin.

Oprócz największych gwiazd Mariusz Adamiak zaprasza na Warsaw Summer Jazz Days także ambitnych muzyków młodszej generacji, otwartych na jazzowe eksperymenty. Są wśród nich także polscy artyści. Już w najbliższy weekend 29 czerwca od godz. 18 w Amfiteatrze Bemowo wystąpią Lounge Ryszards, Tricphonix i brytyjska formacja Maisha, a następnego dnia od godz. 14 w Centrum Praskim Koneser zaprezentują się Aga Yano Trio, Zgniłość, czyli zespół krakowskiego poety Marcina Świetlickiego i pianisty Michała Wandzilaka, którzy do współpracy zaprosili młodych jazzmanów, oraz Sundial III z udziałem Irka Wojtczaka. Wstęp na obie imprezy jest wolny.

Od czwartku 4 lipca w Klubie Stodoła rozpocznie się zasadnicza część Warsaw Summer Jazz Days. Tego dnia od godz. 19 wystąpią Kamila Drabek Tercet, Jazzmeia Horn i Stanley Clarke Band. 5 lipca zagrają Andrzej Kowalski Quartet, All Too Human z udziałem Marca Ducreta oraz Snarky Puppy. W sobotę 6 lipca przewidziano koncerty organowego tria Delvona Lamarra, tria Scotta Hendersona oraz kwintetu Jamesa Brandona Lewisa. Ostatniego dnia festiwalu, 7 lipca, zobaczymy i posłuchamy takich artystów, jak Garcia Nubya, Kenny Garret Quintet i Benny Golson Quartet.

Co można powiedzieć o zaproszonych w tym roku muzykach? O jednych, takich jak młoda Jazzmeia Horn, że otwiera się przed nimi wspaniała przyszłość. Z kolei o muzykach starszej generacji, jak Stanley Clarke, że z pewnością zaliczają się do światowej czołówki. O tym, że pozostali goście są równie zdolni i wybitni, jak Horn czy Clarke, można się przekonać osobiście. Mariusz Adamiak zaprasza.