Zdaliśmy test z ropy, teraz czas na gaz. Cel to bezpieczeństwo energetyczne i elastyczność w obrocie surowcami

Zdjęcie ilustracyjne / Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Ostatnie nieplanowane wydarzenie związane z zanieczyszczeniem rosyjskiej ropy i sześciotygodniowa przerwa w dostawach stały się testem dla polskich firm i instytucji, który wszyscy bardzo dobrze zdali. Sprawa jest jednak głęboko analizowana w resorcie – powiedział podczas Forum Energetyki „Gazety Polskiej” Piotr Sprzączak, naczelnik Wydziału Infrastruktury w Departamencie Ropy i Gazu Ministerstwa Energii. W trakcie debaty o roli państwa i narodowych czempionów w bezpieczeństwie energetycznym dużo miejsca poświęcono też o gazowi.

– Dzięki wysiłkom PKN Orlen oraz operatora ropociągu – firmie PERN, ciągłość produkcji ropy naftowej udało się zachować. System rezerw zarówno strategicznych, jak i będących w dysponowaniu spółek zadziałał prawidłowo. Co najważniejsze, odbiorca końcowy nie zauważył jakichkolwiek problemów z zaopatrzeniem w paliwa – zauważył Sprzączak. Dodał, że już wcześniej przed tym feralnym wydarzeniem podejmowane były działania związane z rozwojem i uelastycznieniem infrastruktury ropy. Wskazał tu na rozbudowę pojemności magazynowej, którą zakłada plan inwestycyjny PERN. – Są też możliwości alternatywnego zasilenia kraju np. przez Naftoport – podkreślił naczelnik.

Gaz zapewni wolność i bezpieczeństwo

Sprzączak odniósł się też do importu gazu. – W przypadku tego surowca wciąż jesteśmy na etapie budowania kompetencji, które pozwolą nas uniezależnić od kierunku wschodniego. Do 2023 r. te kompetencje związane z zapewnieniem bezpieczeństwa gazowego Polska nabędzie. Myślę tu o rozbudowie terminala LNG, połączeniu się ze złożami z szelfu Norweskiego za pomocą Baltic Pipe – mówił. Dodał, że spójny plan, w który zaangażowany jest zarówno rząd, jak i największe polskie firmy, doprowadzi do zakładanych celów – bezpieczeństwa energetycznego i elastyczności w obrocie surowcami.

Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny portalu Biznes Alert powiedział, że Polska nie może zostawić energetyki tzw. niewidzialnej ręce rynku z uwagi na zaangażowanie Rosji, która używa energetyki do swojej polityki. – Przykładem kraju, który pozostawił energię bez opieki państwa, są Czechy. Mają wprawdzie nieco tańszą energię, ale rynek podzieliły miedzy sobą Rosja i Niemcy – tłumaczył Jakubik. – Gdybyśmy postąpili podobnie, to wciąż pozostawalibyśmy z długotrwałym kontraktem jamalski oraz wieloma pośrednikami kupującymi rosyjski gaz przez Niemcy – dodał. W jego opinii byłaby to bardzo niekorzystna sytuacja w kontekście bezpieczeństwa energetycznego.

Redaktor naczelny Biznes Alert odniósł się też do najnowszych umów, które zostały ostatnio podpisane ze Stanami Zjednoczonymi. – Kontrakt z Venture Global LNG zakłada reeksport surowca chociażby do Azji, gdzie ceny są znacznie wyższe i taki pośrednik jak PGNiG może sobie zarobić. Natomiast gaz zakontraktowany z Cheniere Energy zapewne trafi już na nasz rynek. Z moich wyliczeń wynika, że ta oferta jest bardzo konkurencyjna cenowo w stosunku do gazu rosyjskiego – powiedział Jakóbik. Zaznaczył jednak, że cena nie może być jedynym wyznacznikiem w tego rodzaju zakupach. Ważniejsza powinna być kwestia bezpieczeństwa, które gaz skroplony zapewnia, chociażby z uwagi na elastyczność dostaw i dużą liczbę potencjalnych dostawców.

– Gaz staje się coraz bezpieczniejszym oraz, w porównaniu do węgla, coraz tańszym surowcem – podkreślał Sławomir Sieradzki, dyrektor Pionu Rozwoju Rynku Gazu Gaz–Systemu. – To, co dla nas jako operatora jest istotne, to zbudowanie jak największej liczby połączeń ze źródłami zaopatrywania w surowiec. Dobrym wzorem są dla nas w tym wypadku Niemcy. Mają oni wskaźnik punktów wejścia do konsumpcji krajowej na poziomie 251 proc. Oznacza to, że ich możliwości importu gazu w stosunku do zużycia są dwuipółkrotnie wyższe. Obecnie my robimy to samo – budujemy połączenia, które umożliwią nam sprowadzenie bezpiecznego gazu z dowolnego punktu w ilości potrzebnej dla kraju. Konsumpcja gazu w ciągu 10 lat istotnie wzrośnie – o 10 mld m sześc. do 27 mld m sześc. Głównym odbiorcą dodatkowego zapotrzebowania będzie elektroenergetyka. Baltic Pipe i terminal LNG to jeszcze trochę za mało. Dlatego na horyzoncie pojawia się kolejna inwestycja czyli terminal FSR. Będzie to trzeci ważny punkt wejścia surowca do Polski –wskazywał dyrektor.

Gaz będzie coraz tańszy

Sieradzki podkreślił, że LNG w swojej naturze jest surowcem podnoszącym bezpieczeństwo. – Jest wielu dostawców, dzięki czemu mamy dostęp do konkurencyjnego rynku globalnego – podkreślił. Piotr Sprzączak zauważył przy tym, że gaz z rury nie musi być tańszy od tego sprowadzanego droga morską. – Rozbudowa infrastruktury gazowej w USA całkowicie zmieniła rynek, powstają kolejne instalacje, np. w Australii – mówił. Dodał, że obecny trend wskazuje, że LNG będzie coraz tańsze.

Zgodził się z tym Jakóbik. – W niektórych okresach obserwujemy nadpodaż LNG, co dodatkowo wywiera presję na obniżanie cen. Dzisiaj gaz skroplony można zamówić nawet przez internet, a to jest sytuacja, w której starzy dostawcy, tacy jak Gazprom, stają się dinozaurami. To oni muszą obniżać oferty, aby utrzymać się na rynku. Powstająca infrastruktura da nam wreszcie wolność wyboru – wskazał. Dodał, że kraje bez dostępu do terminali, jak choćby Ukraina, coraz bardziej zainteresowane będą sprowadzaniem surowca przez Polskę.

Sieradzki zauważył, że rozbudowa sieci dystrybucji gazu na terenie kraju cały czas trwa. – Do 2022 r. powstanie oś północ–południe, to będzie ponad 2 tys. km metrowej rury wysokiego ciśnienia. Rurociąg będzie też docierał również do granicy z Ukrainą, ale budujemy też połączenia z Litwą czy Słowacją. Naszym priorytetem wciąż pozostaje jednak rozprowadzanie gazu dla krajowych odbiorców – zaznaczył przedstawiciel Gaz Systemu

Tani gaz to świetna informacja dla firm energetycznych

Jacek Kościelniak, wiceprezes ds. Finansowych Energi zauważył, że duża liczba procedur może przeszkadzać narodowym czempionom w realizacji swoich strategii, w tym tych związanych z bezpieczeństwem. – Obecnie dążymy do jak najszybszego zakończenia inwestycji elektrowni parowo-gazowej w Grudziądzu. To jedno z wielu naszych przedsięwzięć, które wymaga ogromu uzgodnień administracyjnych. Ale patrzymy już w przyszłość. Rozważamy najlepsze sposoby na zabezpieczenie sobie gazu, który będzie paliwem dla naszej nowej elektrowni. Inwestycyjne zamierzenia Gaz-Systemu przyjmujemy z ogromnym zadowoleniem, bo możemy być coraz bardziej spokojni o dostawy paliwa – mówił.

Kościelniak zwrócił też uwagę, że sektor energetyczny jest celem ataków z różnych stron. Jednocześnie uspokoił, że choć próby są podejmowane, to zazwyczaj nie kończą się powodzeniem. Jego zdaniem rozwiązaniem jest, tak jak ma to miejsce w przypadku Energii, prawidłowo zabezpieczona sieć informatyczna, która udaremnia ataki cybernetyczne. – Poziom zabezpieczeń w naszej spółce pozwala mi powiedzieć z całą odpowiedzialnością – wytwarzanie i dystrybucja energii są u nas bezpieczne – podsumował wiceprezes spółki.

Jakubik odniósł się też do polsko-amerykańskich rozmów w sprawie energetyki jądrowej. – Amerykanie mają zarówno technologie, jak i kapitał. Jednak czy do współpracy na tym polu dojdzie, zależy jeszcze od wielu nierozstrzygniętych jeszcze czynników – wskazał naczelny Biznes Alert. Zauważył, że atom będzie nam wkrótce potrzebny, aby zgodnie z polityką państwa doprowadzać do zmniejszania emisji, a co za tym idzie, obniżania cen energii. – Nie warto już z tym czekać – zaapelował.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Politycy KO poszli na zakupy, aby pokazać paragony. I wpadli w pułapkę... Hitem "mortadela włoska"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Politycy Koalicji Obywatelskiej ruszyli na zakupy i na Twitterze zaczęli chwalić się paragonami w ramach akcji "Stop drożyźnie". Nie wiem co chcieli osiągnąć, ale efekt pewnie ich zaskoczył. Bo internauci szybko wychwycili kilka absurdów.

Politycy Koalicji Obywatelskiej w ramach przedwyborczej kampanii ruszyli do sklepów, a następnie wrzucili na swoich profilach w mediach społecznościowych zdjęcia zakupionych towarów i - co najważniejsze - paragonów. Wszystko to w ramach akcji #StopDrożyźnie, która ma wykazać rzekomy wzrost cen artykułów spożywczych.

W akcji fotografowania paragonów nie obyło się jednak bez pewnych "kwiatków". Była minister edukacji narodowej, Krystyna Szumilas w sobotę poinformowała na Twitterze za "podstawowe zakupy" - i to "bez mięsa, napojów, pieczywa" - zapłaciła blisko 50 złotych.

Internauci szybko dostrzegli, że choć miało być "bez mięsa", to na jednym z paragonów wyraźnie widnieje pozycja "schab wiejski", a ten raczej do nabiału się nie zalicza. Na wpis jednego z internautów że "schab od dziś to nie mięso", posłanka wytłumaczyła, że "to schab pieczony, zamiast szynki do chleba", co niewątpliwie w istotny sposób zmieniło sprawę i schab stracił na "mięsności".

Pozostając w kręgu wyrobów mięsnych, internauci zwrócili uwagę na akcję paragonową w wykonaniu innej parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej, Anny Białkowskiej. Posłanka wrzuciła zdjęcie paragonu na kwotę nieco ponad 200 złotych, gdzie znalazła się między innymi kupowana niemal codziennie przez Polaków włoska mortadela za blisko 45 złotych za kilogram.

Co więcej, twitterowicze domagali się pokazania całego paragonu - za produkty widniejące na zamieszczonym przez posłankę zdjęciu cena wyniosła łącznie nieco ponad 100 złotych.

Paragonami na Twitterze pochwalili się również inni parlamentarzyści KO, m.in. Bogdan Klich czy Arkadiusz Myrcha, który odnosząc się do bliżej nieokreślonej przeszłości westchnął, że "niedawno za takie zakupy płacił 40 zł".

Internauci również wpisu Myrchy nie pozostawili bez komentarza.

Przypomniano też, że "niedawno" 50 złotych można było wykorzystać na zupełnie inne zakupy... 

Chodzi o sprawę kamienicy przy ul. Hożej 25a w Warszawie. 

"Antykwariusz Marek M. nabył roszczenia do połowy Hożej 25a za 500 zł od jednej ze spadkobierczyń dawnych właścicieli. W 2008 r. uzyskał od miasta prawa do tej nieruchomości, wraz z drugą 85-letnią spadkobierczynią, od której potem odkupił jej udział za 50 zł. Następnie doprowadził do usunięcia lokatorów" - pisaliśmy w listopadzie 2017 r. na naszych stronach.

[polecam:https://niezalezna.pl/208790-stoleczni-urzednicy-z-zarzutami-ws-reprywatyzacji-hozej-25]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl