Przyspieszają zmiany w polskiej energetyce. Debaty o transformacji, inwestycjach i bezpieczeństwie

  

Forum Energetyczne „Gazety Polskiej” odbyło się zaraz po wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych, nic więc dziwnego, że w debatach często wracały tematy podpisanych z tej okazji ważnych dla Polski umów.

Kluczowym wydarzeniem dla naszej branży energetycznej będzie w tym roku przyjęcie przez rząd dokumentu „Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku” (PEP2040). Ten projekt to strategiczna wizja transformacji i rozwoju polskiej energetyki zgodnie z zasadami polityki klimatycznej Unii Europejskiej, z uwzględnieniem krajowych możliwości i potrzeb. Zapisane w dokumencie kierunki rozwoju będą stanowiły swoistą mapę drogową rozwoju polskiej energetyki w perspektywie najbliższych 20 lat. Od realizacji tego programu zależy przyszłość gospodarki i jakość życia polskiego społeczeństwa.

Transformacja za 400 mld zł

Zapisana w PEP2040 wizja transformacji energetyki opartej na węglu i innych paliwach kopalnych w znacznie bardziej zróżnicowany miks z dużym udziałem OZE i innych bezemisyjnych źródeł energii wymaga stworzenia przez państwo odpowiednich mechanizmów pobudzających pożądane inwestycje i zapobiegających nadmiernemu wzrostowi cen prądu. Zarówno obywatele, jak i przedsiębiorstwa potrzebują coraz więcej energii elektrycznej. Zapewnienie jej bezpiecznych dostaw, w dodatku w konkurencyjnych cenach, jest w związku z tym wyzwaniem dla rządu, ale także firm z branży energetycznej. Dlatego „Gazeta Polska” zorganizowała w tym roku Forum Energetyki, w całości poświęcone zagadnieniom związanym z PEP2040. Wydarzenie honorowym patronatem objął minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Ministerstwo Energii przedstawiło projekt PEP2040 już pod koniec 2018 r., na początku tego roku trwały konsultacje społeczne, w trakcie których zgłoszono aż 1800 uwag. Po wprowadzeniu poprawek ostateczny dokument zostanie przyjęty przez rząd. Zgodnie z zapowiedziami resortu energii ma się to wydarzyć w czasie wakacji. Według Ministerstwa Energii transformacja polskiej energetyki będzie kosztowała 400 mld zł. Obecnie produkcja energii elektrycznej jest u nas oparta przede wszystkim na węglu, który ma 80-proc. udział w krajowym miksie energetycznym, a odnawialne źródła stanowią tylko ok. 14 proc. Zgodnie z założeniami PEP2040 w 2030 r. udział węgla spadnie do 60 proc., OZE wzrośnie do 21 proc., a emisja dwutlenku węgla zmniejszy się o 30 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r.

W kolejnej dekadzie, w związku z wyczerpywaniem złóż węgla brunatnego, rozbudową instalacji wiatrowych i fotowoltaicznych oraz budową kolejnych bloków jądrowych, zmiany będą jeszcze szybsze. Think tank Forum Energii, który ocenia, że prognozowane przez Ministerstwo Energii wartości są zbyt ostrożne, przewiduje, że w 2040 r. udział węgla w produkcji energii elektrycznej spadnie do 22 proc., OZE wzrośnie do 33 proc., gaz będzie stanowił 13 proc., a atom 17 proc.

Polityka i bezpieczeństwo

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, w wystąpieniu otwierającym Forum podkreślił, że wszystkie projekty w sektorze energetycznym należy rozpatrywać w kontekście bezpieczeństwa. – Brak bezpieczeństwa energetycznego jest często równie niebezpieczny, jak brak bezpieczeństwa militarnego. Bo obce czołgi wjeżdżają rzadko, a rurociągi są zakręcane znacznie częściej – mówił.

Właśnie w tym kontekście red. Sakiewicz przywołał umowy podpisane w trakcie pobytu w Stanach Zjednoczonych polskiej delegacji z prezydentem Dudą na czele. Pierwsza z nich to porozumienie PGNiG i Venture Global LNG, które zwiększa wolumen zakupu skroplonego gazu ziemnego o dodatkowe 1,5 mln ton rocznie. Dzięki temu od 2023 r. polska firma będzie mogła sprowadzać z amerykańskich terminali 3,5 mln ton LNG rocznie, przy czym surowiec będzie mogła sprzedawać innym odbiorcom, np. w Azji. Druga z amerykańskich umów to memorandum w sprawie współpracy w energetyce jądrowej. – To są decyzje, o których już dziś musimy zacząć rozmawiać z naszym społeczeństwem – mówił szef „Gazety Polskiej”.

Droga do gospodarki niskoemisyjnej

Wiceminister energii Tadeusz Skobel podkreślił, że takie debaty jak zorganizowane przez "Gazetę Polską” są bardzo potrzebne i ważne. – Polska jest postrzegana jako kraj, który węglem stoi, ale to nie jest prawda. Sektor energetyczny przechodzi głębokie zmiany w kierunku gospodarki niskoemisyjnej – mówił. Zaznaczył, że bloki węglowe nadal są potrzebne, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw i stabilność systemu, ale wiele starych zostanie wyłączonych w najbliższym czasie, a te, którymi są zastępowane, emitują znacznie mniej szkodliwych substancji, w tym dwutlenku węgla. Wiceminister Skobel zwrócił też uwagę, że w projekcie PEP2040 duży nacisk położono na kwestie efektywności energetycznej. – Najtańsza energia to ta, która nie została zużyta, a najdroższa to ta, która nie została dostarczona do odbiorców, chociaż była wyprodukowana – powiedział.

Forum Energetyczne „Gazety Polskiej” zostało zorganizowane w ramach projektu Gospodarczy Fundament Niepodległości, który rozpoczęliśmy w zeszłym roku plebiscytem na wybór Firmy 100-lecia Niepodległości. Kontynuujemy go w zmienionej formule,
organizując konferencje, debaty i dyskusje poświęcone tematom kluczowym dla rozwoju gospodarczego naszego kraju. Trzy debaty, jakie przeprowadzone zostały w trakcie Forum Energetycznego, były poświęcone zapisanej w PEP2040 transformacji energetycznej, inwestycjom koniecznym do zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na energię i roli państwa oraz narodowych czempionów w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego. Wzięli w nich udział przedstawiciele resortu energii, eksperci reprezentujący think tanki i organizacje branżowe oraz przedstawiciele firm energetycznych i zajmujących się infrastrukturą dostaw.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Politycy KO poszli na zakupy, aby pokazać paragony. I wpadli w pułapkę... Hitem "mortadela włoska"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Politycy Koalicji Obywatelskiej ruszyli na zakupy i na Twitterze zaczęli chwalić się paragonami w ramach akcji "Stop drożyźnie". Nie wiem co chcieli osiągnąć, ale efekt pewnie ich zaskoczył. Bo internauci szybko wychwycili kilka absurdów.

Politycy Koalicji Obywatelskiej w ramach przedwyborczej kampanii ruszyli do sklepów, a następnie wrzucili na swoich profilach w mediach społecznościowych zdjęcia zakupionych towarów i - co najważniejsze - paragonów. Wszystko to w ramach akcji #StopDrożyźnie, która ma wykazać rzekomy wzrost cen artykułów spożywczych.

W akcji fotografowania paragonów nie obyło się jednak bez pewnych "kwiatków". Była minister edukacji narodowej, Krystyna Szumilas w sobotę poinformowała na Twitterze za "podstawowe zakupy" - i to "bez mięsa, napojów, pieczywa" - zapłaciła blisko 50 złotych.

Internauci szybko dostrzegli, że choć miało być "bez mięsa", to na jednym z paragonów wyraźnie widnieje pozycja "schab wiejski", a ten raczej do nabiału się nie zalicza. Na wpis jednego z internautów że "schab od dziś to nie mięso", posłanka wytłumaczyła, że "to schab pieczony, zamiast szynki do chleba", co niewątpliwie w istotny sposób zmieniło sprawę i schab stracił na "mięsności".

Pozostając w kręgu wyrobów mięsnych, internauci zwrócili uwagę na akcję paragonową w wykonaniu innej parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej, Anny Białkowskiej. Posłanka wrzuciła zdjęcie paragonu na kwotę nieco ponad 200 złotych, gdzie znalazła się między innymi kupowana niemal codziennie przez Polaków włoska mortadela za blisko 45 złotych za kilogram.

Co więcej, twitterowicze domagali się pokazania całego paragonu - za produkty widniejące na zamieszczonym przez posłankę zdjęciu cena wyniosła łącznie nieco ponad 100 złotych.

Paragonami na Twitterze pochwalili się również inni parlamentarzyści KO, m.in. Bogdan Klich czy Arkadiusz Myrcha, który odnosząc się do bliżej nieokreślonej przeszłości westchnął, że "niedawno za takie zakupy płacił 40 zł".

Internauci również wpisu Myrchy nie pozostawili bez komentarza.

Przypomniano też, że "niedawno" 50 złotych można było wykorzystać na zupełnie inne zakupy... 

Chodzi o sprawę kamienicy przy ul. Hożej 25a w Warszawie. 

"Antykwariusz Marek M. nabył roszczenia do połowy Hożej 25a za 500 zł od jednej ze spadkobierczyń dawnych właścicieli. W 2008 r. uzyskał od miasta prawa do tej nieruchomości, wraz z drugą 85-letnią spadkobierczynią, od której potem odkupił jej udział za 50 zł. Następnie doprowadził do usunięcia lokatorów" - pisaliśmy w listopadzie 2017 r. na naszych stronach.

[polecam:https://niezalezna.pl/208790-stoleczni-urzednicy-z-zarzutami-ws-reprywatyzacji-hozej-25]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl