Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przegłosowało kilka dni temu przywrócenie delegacji rosyjskiej pełnego głosu w tym gremium. Decyzja o zawieszeniu prawa głosu delegacji rosyjskiej w Zgromadzeniu Parlamentarnym zapadła 10 kwietnia 2014 roku i była odpowiedzią na aneksję Krymu przez Rosję. 

Zapytany przez Michała Rachonia w programie "#Jedziemy" o to, czy Europa zmieniła swój stosunek do Rosji, Ryszard Czarnecki stwierdził, że "formalnie nic się nie zmieniło" i przypomniał o podjętej podczas szczytu Rady Europejskiej decyzji dotyczącej przedłużenia sankcji wobec Rosji.

- Rada Europy jest instytucją szerszą, są tam również państwa spoza UE, tam Rosja ma też większe wpływy, stąd taki wynik głosowania. W Europie Zachodniej jest też coś takiego jak PPR - "Partia Przyjaciół Rosji". Mam wrażenie, że ona czasem wynika z tego, że część polityków zachodnich jest na rosyjskim "pay-rollu", są w kieszeni Rosjan, ale chcą mieć też święty spokój - nie chcą konfliktów, zimnej wojny, więc odpuszczają Rosji. Trzecia grupa w PPR to politycy, którzy weszą biznes w ożywieniu relacji z Federacją Rosyjską

- stwierdził Czarnecki. 

Wśród tematów rozmowy znalazł się również wspomniany już szczyt RE w Brukseli. Tam - Polska wraz z innymi krajami, jak wyliczył eurodeputowany Ryszard Czarnecki - Czechami, Węgrami, Litwą, Estonią. Rumunią i Chorwacją - zablokowała przyjęcie zapisów o dojściu Unii Europejskiej do neutralności klimatycznej do 2050 r. Czarnecki zaznaczył, że równolegle w Hadze odbyło się inne spotkanie.

- Odbyło się spotkanie, o którym w mediach nie było mowy i może być kluczowe dla przyszłości UE i relacji wewnątrz Unii. Było to spotkanie dyrektorów departamentów w resortach finansów państw członkowskich z przedstawicielami Komisji Europejskiej odpowiedzialnymi za kwestie podatkowe. Zaprezentowano tam pomysł, który może być dla Polski bardzo groźny. Chodzi o wprowadzenie nowego europejskiego podatku od paliw, od węgla. Będzie miał on wpływ także m.in. na ceny biletów lotniczych

- wskazuje europoseł.

- Na razie jest to sondowanie bojem

- ocenił Czarnecki.

Dodał, że według jego wiedzy na spotkaniu w Hadze nie padły szczegóły dotyczące wysokości nowego podatku ani dat możliwego wprowadzenia. 

- Nie mówi się oficjalnie, że jest to podatek od węgla, ubiera się to w szersze szatki, mówi się o podatku od paliw. Jest to groźne i w praktyce politycznej będzie miało konsekwencje i będzie to uderzać w kwestii węgla m.in. w Polskę

- mówi Ryszard Czarnecki.

Zapytany o to, czy planowany podatek zastąpi dotychczasowe, eurodeputowany odpowiedział:

- Nikt kto był na spotkanie nie odebrał tego podatku jako coś alternatywnego, ale raczej jako koniunkcję, czyli to, co obecnie obowiązuje plus coś nowego. 

Czarnecki dodał, że w zakresie paliwa lotniczego planowany podatek może uderzać w LOT i "będzie służyć największym liniom lotniczym".