Grzegorz Schetyna ogłosił dziś, że szefem sztabu koalicji tworzonej przez PO na wybory parlamentarne będzie Krzysztof Brejza. Patrząc na skład sztabu, Jarosław Gowin zauważył kilka nieścisłości.

"Nie ma w tym sztabie nikogo z najbliższych współpracowników Schetyny, czyli ludzi, którzy odpowiadali za kilka ostatnich nieudanych kampanii PO. I druga rzecz, Schetyna mówi o koalicji z PSL, czyli oznaczałoby to wypchnięcie SLD i Wiosny z tej koalicji. Jednocześnie w sztabie nie ma ludzi kojarzących się z dawnym konserwatywnym skrzydłem PO. Są za to Barbara Nowacka czy Bartosz Arłukowicz"

- analizował wicepremier.

Padło też pytanie o rolę PSL w koalicyjnej układance z udziałem PO. Czy ludowcy zdecydują się jednak wystartować ze Schetyną i spółką?

"Jak znam Władysława Kosiniaka-Kamysza, to on podjął definitywną decyzję, że na pewno nie wystartuje z politykami Wiosny i SLD. To oznacza, że PO przesuwa się w lewo i tworzy koalicję z SLD i skrajnie lewackim środowiskiem Wiosny albo tworzy blok bardziej centrowy z PSL"

- podkreślił Gowin.

Ze słów wicepremiera Jarosława Gowina wynika, iż Zjednoczona Prawica nie obawia się tak zorganizowanej opozycji.

"My jesteśmy codziennie oceniani przez Polaków z rządzenia. Jeżeli Polacy będą mieli poczucie, że to państwo jest sprawcze i wyrównuje szanse, to wygramy, niezależnie od tego, w jakim bloku wystartuje opozycja. Jeżeli unikniemy pychy, unikniemy błędów i nie wydarzy się niezwykłe trzęsienie ziemi, to wtedy te wybory wygramy"

- powiedział.

"Platforma zbyt długo była partią bez duszy, partią wydrążoną z programu, żeby teraz w tą pustą formę dało się wlać jakieś treści"

- dodał.

Jarosław Gowin zapytany został także o sytuację ruchu Kukiz'15. Sądzi on, że sojusz Kukiza z PSL jest na obecnym etapie mniej prawdopodobny, niż inne rozwiązanie.

"Rozwiązanie, które wydaje się bardzo prawdopodobne, to wspólna lista Pawła Kukiza i Bezpartyjnych Samorządowców. Nie ukrywam, że trzymam kciuki za taki scenariusz, bo i wśród posłów Pawła Kukiza i wśród Bezpartyjnych Samorządowców jest wielu polityków o poglądach zbliżonych Zjednoczonej Prawicy"

- stwierdził.

Pytany o to, jaki może być klucz do zwycięstwa w wyborach, Gowin jest niemal przekonany - nie wystarczy dobry PR.

"Tego rodzaju podejście do polityki przestało być dla Polaków przekonujące. Ta polityka ciepłej wody w kranie to była polityka w pewnym momencie atrakcyjna dla części społeczeństwa. Teraz pokazaliśmy wspólnie, że można realizować politykę zupełnie inaczej, realizując ambitne programy. Jeżeli ktoś ambitnego programu nie przedstawi, nie będzie miał szans wyborów wygrać"

- zaznaczył.

Redaktor Katarzyna Gójska zapytała także o sprawę Westerplatte i spór, jaki gdański samorząd prowadzi z rządem.

"Ten spór dotyczy dwóch rzeczy - po pierwsze polityki. Pani Dulkiewicz została przedwcześnie wykreowana jako nowa gwiazda sceny politycznej. Za jej oporem stoi coś jeszcze. To chęć ukrycia blamażu, jakim było przeszło ćwierć wieku nadzorowania terenu gdzie toczyły się walki przez samorząd gdański. Tam rządzili politycy, którzy uważają, że takie sprawy jak pamięć i wartości odeszły w niepamięć. Oni nie zwracali na to uwagi"

- zauważa Jarosław Gowin.

Jak dodaje, prowadzenie dobrej polityki historycznej nie jest obecnie łatwe.

"To jest bardzo trudne, na różnych obszarach. Mamy przeciwko sobie dwie bardzo potężne maszynerie polityki historycznej. Rosyjskiej na wschodzie i niemieckiej na zachodzie"

- spuentował.