MON chce zmniejszyć liczbę garizonów w Polsce. "Optymalizacja sił i wykorzystania środków"

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/MaciejBednarek

  

Zmniejszenie liczby garnizonów wojskowych ze 104 do 101 przewiduje projekt rozporządzenia ministra obrony. Zniesione maja być garnizony Gdańsk, Osowiec i Piła. Resort zapewnia, że mniejsza liczba garnizonów nie osłabi sił zbrojnych.

Projekt rozporządzenia zamieszczono na stronach Rządowego Centrum Legislacji.

Z projektu wynika, że zniesione zostaną trzy garnizony: Gdańsk, Osowiec i Piła. Konieczność połączenia garnizonów Gdańsk z Gdynią, Osowiec z Białymstokiem oraz Piły z Wałczem ma nastąpić - jak argumentuje MON w uzasadnieniu do projektu - "z uwagi na niewystarczające siły i środki oraz mało wydolne struktury, które nie zapewniają odpowiedniego poziomu realizacji zadań".

Jednocześnie MON zapewnia, że "zmniejszenie liczby garnizonów ze 104 do 101 nie obniży potencjału Sił Zbrojnych RP, nie wiąże się z likwidacją jednostek wojskowych lecz usprawnia zarządzanie zasobem infrastruktury garnizonowej i optymalizuje wykorzystanie sił i środków".

Ponadto w uzasadnieniu do projektu zapisano też, że wprowadzane zmiany polegają na "aktualizacji zapisów dotyczących zadań dowódców garnizonów w zakresie funkcjonowania systemu ochrony oraz funkcjonowania powszechnej obrony przeciwlotniczej".

Rozporządzenie ma też ujednolicić nazwy garnizonu Warszawa, które w obowiązującym stanie prawnym funkcjonują jako: "Garnizon Miasto Stołeczne Warszawa" oraz "Garnizon Warszawa".

"Garnizon Warszawa terytorialnym zasięgiem właściwości obejmuje miasto Warszawę (z wyłączeniem dzielnicy Wesoła) i powiaty: otwocki, piaseczyński, pruszkowski oraz powiat warszawski zachodni. W związku z powyższym właściwą nazwą z uwagi na terytorialny zasięg dla garnizonu Warszawa jest używanie nazwy 'Garnizon Warszawa'"

- wyjaśniono w uzasadnieniu do projektu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Belfast zmienia przepisy ws. aborcji. Niedługo zostaną dopuszczone też homomałżeństwa

/ pixabay.com/CC0/lillen

  

O północy w nocy z poniedziałku na wtorek w Irlandii Północnej weszły w życie przepisy liberalizujące aborcję, a niedługo zostaną dopuszczone małżeństwa jednopłciowe. Zmiany są skutkiem potężnego kryzysu politycznego w tej brytyjskiej prowincji.

Od stycznia 2017 r., gdy upadł koalicyjny rząd Demokratycznej Partii Unionistów (DUP) i republikańskiej Sinn Fein (zgodnie z porozumieniem wielkopiątkowym rząd muszą wspólnie tworzyć największa partia unionistyczna i największa partia republikańska - PAP), Irlandia Północna nie ma własnych autonomicznych władz, lecz jest zarządzana bezpośrednio z Londynu.

W lipcu br. brytyjska Izba Gmin przyjęła ustawę o rządzie północnoirlandzkim, wraz ze zgłoszoną przez posłów Partii Pracy poprawką przewidującą, że jeśli do północy 21 października ten rząd nie powstanie, wejdą w życie przepisy liberalizująca aborcję i legalizujące małżeństwa jednopłciowe, mimo że obie kwestie są w wyłącznej kompetencji władz prowincji.

W obu kwestiach Irlandia Północna miała odrębne regulacje od reszty Zjednoczonego Królestwa. Przyjęta w 1967 r. ustawa liberalizująca przepisy aborcyjne w Anglii, Szkocji i Walii nigdy nie została rozciągnięta na Irlandię Północną. W tym regionie była ona dotychczas dopuszczalna tylko w przypadku zagrożenia życia matki lub gdy jej fizyczne bądź psychiczne zdrowie jest poważnie i w nieodwracalny sposób zagrożone. Pozostałe przypadki, w tym gwałt, kazirodztwo i nieodwracalne uszkodzenia płodu, nie były podstawą do dokonania aborcji. Irlandia Północna jest również jedyną częścią składową Zjednoczonego Królestwa niedopuszczającą małżeństw jednopłciowych.

Sprzeciw wobec liberalizacji aborcji i ujednolicenia przepisów z pozostałymi częściami Zjednoczonego Królestwa był przez lata jedną z niewielu spraw, w których zgadzali się protestanci, chcący pozostania pod zwierzchnictwem Londynu, i katolicy, postulujący zjednoczenie Irlandii. W ostatnim czasie jednak zaczęło się to zmieniać, w dużej mierze na skutek kryzysu Kościoła katolickiego w Irlandii. W ub.r. mieszkańcy tego kraju stosunkiem głosów 2 do 1 opowiedzieli się za znaczną liberalizacją przepisów aborcyjnych.

W związku ze zbliżającym się terminem przewidzianym w ustawie przeciwnicy liberalizacji aborcji złożyli petycję w sprawie wznowienia obrad północnoirlandzkiego parlamentu. Zgromadzenie Parlamentarne faktycznie w poniedziałek zebrało się po raz pierwszy od prawie trzech lat, ale miało to charakter symboliczny, bo w posiedzeniu nie wzięła udział Sinn Fein, zatem nie można było powołać rządu.

W efekcie o północy weszły w życie przepisy dotyczące aborcji, dopuszczające przerywanie ciąży w przypadku gwałtu, kazirodztwa, poważnych uszkodzeń płodu oraz zagrożenia dla fizycznego i psychicznego zdrowia kobiety - już bez wymogu, że to zagrożenie ma być długotrwałe bądź stałe. Natomiast w kwestii małżeństw jednopłciowych rząd brytyjski ma do 13 stycznia 2020 r. przygotować odpowiednie regulacje i - jak się oczekuje - będzie można je zawierać od połowy lutego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl