Wiceszef MSZ nie zgadza się z wyrokiem TSUE. „Jest wydany wbrew logice”

Zdjęcie ilustracyjne / succo CC0

  

Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk nie zgadza się z wczorajszym wyrokiem TSUE, który - według niego - jest wydany wbrew logice. To ocena nieistniejącego stanu prawnego, Polska - nowelizując ustawę o SN - wykonała już wcześniej postanowienia zawarte w tym wyroku - podkreślił.

TSUE orzekł, że przepisy polskiego prawa, które weszły w życie w kwietniu 2018 r. dotyczące obniżenia wieku przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego naruszają wymogi niezawisłości sędziowskiej.

Chodzi o zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym, które zakładały m.in. obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku sędziów SN i NSA z 70 lat do 65 lat. Skargę do TSUE w tej sprawie złożyła Komisja Europejska. W październiku Trybunał wydał postanowienie zabezpieczające. Z kolei w listopadzie ub.r. Sejm, stosując się do postanowienia zabezpieczającego, uchwalił nowelizację, która umożliwiła sędziom SN i NSA, którzy już przeszli w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia, powrót do pełnienia urzędu. Dotyczyło to m.in. I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Komisja Europejska nie wycofała jednak skargi i w poniedziałek TSUE orzekł, że zaskarżone przepisy są sprzeczne z prawem Unii Europejskiej.

Szynkowski vel Sęk ocenił dziś w Radiu Zet, że poniedziałkowy wyrok TSUE to "ocena nieistniejącego stanu prawnego".

"Trybunał ocenił stan prawny, który został zmieniony nowelizacją. Po to prowadzi się dialog z instytucjami europejskimi, a prowadzimy go od bardzo dawna, żeby wyciągać wnioski i korygować niektóre rozwiązania legislacyjne. Skorygowaliśmy ustawę w listopadzie. Nowelizacja weszła w życie 1 stycznia. Ustawa w starym stanie prawnym została oceniona przez TSUE"

- powiedział.

"Ja się z tym wyrokiem TSUE nie zgadzam. My się jemu już podporządkowaliśmy, bo wykonaliśmy ten wyrok, zanim został wydany. Więc on jest wydany wbrew logice, wydaje się, że TSUE powinien oceniać stan prawny obowiązujący, a to jest stan prawny przeszły" - mówił Szynkowski vel Sęk.

Wiceszef polskiej dyplomacji stwierdził, iż nie jest niczym nadzwyczajnym, że TSUE uznaje niektóre przepisy stanowione w państwach członkowskich za niezgodne z traktatami.

"Polska jest na liście krajów wobec których TSUE wydaje tego typu wyroki gdzieś w średniej. Są kraje, które mają takich wyroków zdecydowanie więcej" - oświadczył wiceszef MSZ.

Wiceminister oświadczył też, że nie znajduje argumentów dla których nie można dostosować wieku emerytalnego sędziów SN do powszechnego wieku emerytalnego, bo "uważa się to za naruszanie zasady nieusuwalności i niezależności sądownictwa".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koronawirus. Dzieci uczą się w domu

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/Pexels

  

W dniach, gdy w kilku regionach na północy Włoch szkoły są zamknięte z powodu szerzenia się koronawirusa, niektórzy uczniowie kontynuują nauką, łącząc się z nauczycielami poprzez internetowe komunikatory. Sprawdzana jest obecność i prace domowe.

Młodzież nie siada rano w szkolnej ławce, ale przy swoim biurku w domu i włącza kamery w tabletach, smartfonach i laptopach, by nawiązać kontakt z nauczycielami. Oni również są w swoich domach.

Prowadzą lekcje na odległość, które są niemal takie same, jak w klasie; są wykłady, wspólne rozwiązywanie ćwiczeń, tłumaczenie nowego materiału, kontrola zadań domowych.

Taki system kontynuowania nauki wprowadzono w technikum ekonomicznym w mieście Busto Arsizio w Lombardii, która jest najbardziej dotknięta szerzeniem się koronawirusa. Z tego powodu szkoły wszystkich szczebli i uniwersytety zamknięte są w całym regionie. Jak relacjonują media, dyrekcja technikum nie ogłosiła dodatkowych ferii w dniach kryzysu, ale szybko zorganizowała internetowe lekcje dla ponad dwóch tysięcy uczniów, które prowadzi 200 nauczycieli. Wszyscy siedzą w domach. Każdy uczeń korzysta z własnego smartfona lub domowego komputera albo tableta, który na ten czas zapewniła mu szkoła. Profesorowie zaczynają lekcje tak samo, jak w klasie, od sprawdzenia obecności. Proszą o pokazanie odrobionych lekcji.

“Zwiększyliśmy korzystanie z technologii, której codziennie używamy w klasach i zamieniliśmy ten trudny moment w okazję rozwoju dla wszystkich”

- powiedziała dyrektor technikum Amanda Ferrario, cytowana przez dziennik „La Repubblica”. Podkreśliła, że jest bardzo dumna z tego, jak sprawnie i szybko przebiegła organizacja lekcji na odległość. Gazeta napisała, że to przykład wykorzystania „technologii w czasach kwarantanny”.

Uczniowie powiedzieli telewizji RAI, że są zadowoleni, że ich szkoła w tak oryginalny sposób postanowiła odpowiedzieć na kryzys wywołany przez groźny wirus. Nikt nie chodzi na wagary.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts