PERN monitoruje jakość ropy

  

PERN weryfikuje wszystkie aspekty związane z zanieczyszczoną ropą naftową, która trafiła do polskiego systemu przesyłowego i magazynowego tego surowca. Spółka zapowiada, że po zakończeniu tego procesu będzie w stanie określić poziom swych roszczeń.

„Ropa o podwyższonym stężeniu chlorków jest najbardziej niebezpieczna dla wrażliwych instalacji rafineryjnych. Chcielibyśmy jednak podkreślić, że kwestie odszkodowań są aspektem znacznie szerszym”

– podało biuro prasowe przedsiębiorstwa, odpowiadając na pytania, dotyczące m.in. wpływu na infrastrukturę przesyłową i magazynową zanieczyszczonej ropy naftowej z Rosji, która trafiła do Polski w kwietniu.

Grupa PERN zaznacza, iż „dzięki odpowiednim zmianom w logistyce dostaw”, spółka ta przekazywała do rafinerii „surowiec o parametrach zgodnych z ich oczekiwaniami”. „Firma dostarczała ropę z zapasów i z dostaw morskich, dzięki czemu rafinerie mogły w sposób nieprzerwany realizować produkcję paliw” - podkreślono.

„Obecnie weryfikujemy wszystkie aspekty tej sprawy, po ich zakończeniu będziemy w stanie określić poziom naszych roszczeń. Jednak na ten temat w pierwszej kolejności wolelibyśmy rozmawiać z naszymi kontrahentami”

– oświadczyła spółka.

PERN, aby ochronić krajowy system przesyłowy i instalacje rafineryjne, 24 kwietnia wstrzymał odbiór dostaw zanieczyszczonej rosyjskiej ropy dostarczanej dla klientów tej spółki z białoruskiego systemu przesyłowego do bazy surowcowej w Adamowie. Informowano wtedy, że decyzja została podjęta na podstawie uzgodnień z rafineriami.

Ropa przestała wówczas płynąć Odcinkiem Wschodnim polskiej części rurociągu „Przyjaźń” do rafinerii: w Płocku i Gdańsku oraz dalej, do dwóch rafinerii niemieckich - Leuna i Schwedt. Od tego momentu polskie rafinerie były zaopatrywane z morskich dostaw ropy, zostały też częściowo udostępnione zapasy obowiązkowe. PERN, na wniosek rafinerii odbierających surowiec, wznowił tłoczenie 9 czerwca. Spółka podawała wtedy, że do końca czerwca będzie trwała pierwsza faza pracy systemu - dostawy ropy naftowej będą realizowane w mniejszym wolumenie – akceptowalnym przez klientów.

Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że oczyszczenie systemu przesyłowego i magazynowego w Polsce z brudnej rosyjskiej ropy zabierze 5-6 miesięcy. Jak przypomniał, pozbywanie się brudnej ropy polega na tym, że rozcieńcza się ją czystym surowcem i doprowadza do takiego poziomu zanieczyszczeń, które są akceptowalne z technologicznego punktu widzenia.

„W trakcie kryzysu byliśmy zmuszeni, by w praktyce przetestować funkcjonowanie maksymalnych możliwości przeładunkowych Naftoportu, maksymalne zdolności logistyczne PERN-u. Rafinerie zostały zmobilizowane do technologicznej manipulacji gatunkami ropy, by utrzymać produkcję paliw, która została utrzymana na normalnym poziomie”

– tłumaczył niedawno Naimski.

„Nie było z tego powodu żadnych perturbacji na rynku paliwowym”

– podkreślił jednocześnie pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Jak ocenił, „ten bardzo poważny kryzys został rozwiązany z sukcesem”.

„Będą jednak trwały rozmowy - i one się toczą - o odszkodowaniach. Na poziomie technicznym kryzys został rozwiązany, ale na poziomie handlowym i odszkodowań jeszcze rozwiązany nie został”

– dodał Naimski.

Według polskich danych wolumen brudnej ropy, który znalazł się w naszym kraju, to ok. 1 mln ton. Zdaniem Rosjan jest jej mniej, a milion ton, na który wskazują Polacy, to surowiec wymieszany już z czystą ropą.

Jak poinformowano 20 czerwca, spółka ta dzień wcześniej wykryła ponownie skażenie ropy i na kilkanaście godzin wstrzymała tłoczenie surowca rurociągiem „Przyjaźń”, po czym dostawy wznowiła.

PERN zaznaczył wówczas, iż zastosował procedurę reagowania w tego typu sytuacjach i postąpił zgodnie z ustaleniami z rafineriami w tym zakresie. Podał jednocześnie, iż zwrócił się do Gomeltransneft „z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji”. „W odpowiedzi białoruski operator rurociągu podkreślił, że incydent jest wynikiem przełączania kolejnych elementów infrastruktury” – poinformowała spółka.

„PERN od momentu przywrócenia dostaw ropy do Polski regularnie, częściej niż wynika to z normy GOST, bada dostarczany surowiec. Chodzi o zabezpieczenie sieci PERN i instalacji klientów przed ryzykiem przerobu skażonego surowca”

– podkreśliła spółka, informując 20 czerwca o ponownych, czasowych, problemach z brudna ropą.

Przypomniano wtedy, iż „zgodnie z deklaracjami strony rosyjskiej, od 1 lipca rurociąg Przyjaźń ma być w pełni przepustowy i posiadać możliwość dostarczania czystego surowca poprzez wszystkie trzy nitki”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koszt naprawy „Czajki” będzie wyższy! Warszawa wyda jeszcze kilka milionów

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek kaczmarek/Gazeta Polska

  

Ciągle za mało? Ciągle nie naprawione? Nawet do 42 mln zł wzrosną koszty naprawy kolektorów odprowadzających ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka” – poinformował w dziś podczas konferencji prasowej podsumowującej… pierwszy rok swojej prezydentury w stolicy Rafał Trzaskowski. Są jednak nadal ci, którzy nie przestają zachwalać włodarza polskiej stolicy.

Pod koniec sierpnia doszło do awarii dwóch kolektorów odprowadzających ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do leżącej na prawym brzegu oczyszczalni „Czajka”. W efekcie nieczystości były zrzucane do Wisły. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zleciło naprawę kolektorów. Od minionej soboty ścieki płyną naprawionymi rurociągami. We wrześniu prezydent szacował wydatki na naprawę na 12-13 mln zł; umowa z Inżynierią Rzeszów z października na realizację tej inwestycji opiewała na 23 mln zł netto.

- W tej chwili wszystkie koszty, to jest 39 mln zł. (…) jeszcze trwają dodatkowe niewielkie naprawy: malowanie, zainstalowanie specjalnych krat. To powinno kosztować około 2–3 mln [zł]

– powiedział Trzaskowski.

Jednocześnie prezydent Warszawy podsumowując pierwszy rok swoich rządów wskazał na pierwszym miejscu wydatki na… inwestycje związane z ekologią. W tym kontekście wskazał m.in. na „uprzywilejowanie w mieście środków masowej komunikacji”.[polecam:https://niezalezna.pl/297482-ostatni-etap-kryzysu-sciekowego-w-warszawie-wydano-miliony-kluczowa-byla-pomoc-rzadu]

Mimo katastrofy ekologicznej i rosnących wydatków na jej likwidację słów uznania prezydentowi Warszawy nie szczędzili podczas konferencji radni Koalicji Obywatelskiej.

- Nasz prezydent jest prezydentem formatu, co najmniej, europejskiego. Jesteśmy również stolicą Polski i musimy mieć takiego prezydenta, z którego jesteśmy dumni

- podkreśliła przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (KO).

Jeden z wiceprzewodniczących Rady Sławomir Potapowicz (KO) zaznaczył, że dobra współpraca między organem stanowiącym a organem wykonawczym jest bardzo istotna dla rozwoju miasta.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl