Trwa proces w sprawie "urodzin Hitlera". Zeznawała dziennikarka TVN - m.in. o swoim udziale w imprezie

Przed gliwickim sądem trwa proces w sprawie tzw. "urodzin Hitlera", do jakich doszło w jednym z lasów w pobliżu Wodzisławia Śląskiego. Impreza, którą z ukrytej kamery sfilmowała telewizja TVN, odbiła się szerokim echem w kraju i za granicą. W kwestii organizacji tego wydarzenia wciąż jest wiele wątpliwości - na przykład te, czy organizatorzy działali z własnej woli, czy na zlecenie. Dziś zeznawała dziennikarka TVN Anna Sobolewska.

Zdjęcie ilustracyjne
youtube.com/print screen

W styczniu ubiegłego roku Superwizjer TVN24 ujawnił wyniki swego dziennikarskiego śledztwa dotyczącego działalności niektórych polskich środowisk narodowych, m.in. stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Na nagraniach ukrytą kamerą są pokazane m.in. obchody 128. urodzin Adolfa Hitlera zorganizowane w 2017 r. w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego. Materiał pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Adolfa Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku zostaje podpalona. Widać było też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.

Niedługo potem ujawniono zdjęcia, na których widać "hajlującego" Piotra Wacowskiego - operatora telewizji TVN. Fotografię wykonano na "uroczystości urodzin" niemieckiego zbrodniarza.

Ale to nie koniec - pojawiły się też nowe okoliczności dotyczące organizacji imprezy. Jak informowaliśmy, z zeznań organizatora "urodzin" wynikać miało, że cała impreza została zamówiona przez tajemniczych mężczyzn i była maskaradą, za którą zapłacono jej organizatorowi 20 tys. zł. Zleceniodawcy mieli mieć jednak jeden warunek, by na urodziny zaprosić Annę Sokołowską - według portalu wpolityce.pl miała być to w rzeczywistości dziennikarka Anna Sobolewska z TVN. W tej sprawie postępowanie prowadzi katowicka prokuratura. Stacja TVN stanowczo zaprzecza tym informacjom.

Dziennikarka Anna Sobolewska - jedna z autorek reportażu - została dziś przesłuchana jako świadek w toczącym się przed Sądem Rejonowym w Gliwicach postępowaniu, dotyczącym delegalizacji stowarzyszenia Duma i Nowoczesność (DiN), którego szef i członkowie uczestniczyli w wydarzeniach pokazanych w telewizyjnym reportażu.

O rozwiązanie stowarzyszenia wnioskuje prokuratura oraz starosta wodzisławski – w Wodzisławiu Śląskim mieści się siedziba stowarzyszenia, a same "obchody" w maju 2017 roku miały miejsce w lesie w pobliżu tego miasta. Ich przebieg pokazano w reportażu, wyemitowanym w TVN w styczniu ub. roku.

Współautorka reportażu, zeznając w gliwickim sądzie, potwierdziła, że zarówno podczas wydarzenia w wodzisławskim lesie, jak i podczas koncertów, pokazanych w reportażu, pojawiały się symbole i gesty odwołujące się do ideologii nazistowskiej – dotyczyło to również członków stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Nie miała natomiast jednoznacznej informacji o tym, by takie zachowania były firmowane przez samo stowarzyszenie, pod jego szyldem.

"Nazwa stowarzyszenia na pewno padała jednak w rozmowach, było ono reklamowane"

- zeznała Sobolewska.

Dziennikarka mówiła m.in. o tym, w jaki sposób autorzy reportażu – chcąc dostać się na organizowany przez środowisko neonazistów koncert - nawiązali kontakt z jego przedstawicielami, wśród których byli – jak się później okazało – członkowie stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Relacjonowała również przebieg "obchodów" urodzin Hitlera, które pokazano w reportażu. Gdy dziennikarka i operator dotarli na miejsce, wiele elementów inscenizacji było już przygotowanych, pozostałe były w trakcie przygotowania.

"Były już czerwone flagi ze swastykami i elementy dekoracji, chyba również czarno-biały portret Hitlera, popiersie Hitlera na stoliku, alkohol i tort. Włączyliśmy się w te przygotowania, to był dla nas naturalny sposób postępowania, żeby nie budzić podejrzeń"

– mówiła.

Przypomniała, że podczas późniejszych "obchodów" padło zdanie, że "to wszystko odbywa się za pieniądze podatników", co autorzy reportażu zinterpretowali jako przeznaczenie na ten cel środków pozyskiwanych z 1 proc. podatku – Duma i Nowoczesność jest bowiem organizacją pożytku publicznego.

Dziennikarka wskazała, że osoby uczestniczące w wydarzeniu były członkami stowarzyszenia, a niektóre należały do zarządu tej organizacji. Przytoczyła wygłaszane przez uczestników wypowiedzi antysemickie czy adresowane przeciwko imigrantom, a także pochwalające Hitlera.

"Absolutnie tak"

– odpowiedziała Sobolewska, pytana, czy reportaż wiernie odzwierciedla przebieg wydarzeń – zarówno "obchodów", jak i koncertów, m.in. festiwalu "Orle Gniazdo". Oceniła, że organizatorzy festiwali byli bierni wobec pojawiających się tam nazistowskich gestów i symboli.

"Chcieliśmy to zobaczyć, ale nie chcieliśmy tego zepsuć"

– mówiła dziennikarka, tłumacząc intencje towarzyszące dziennikarzom oraz sposób ich zachowania się podczas filmowanych ukrytą kamerą imprez.

"Uważam, że w zorganizowanie tego włożono duży wysiłek, dla mnie miało to charakter rytualny, wszystkie elementy tego wydarzenia były celebrowane"

- powiedziała Sobolewska, pytana, czy jej zdaniem wydarzenie w lesie było "inscenizacją" lub rekonstrukcją.

Za propagowanie faszyzmu uczestnicy wydarzenia z maja 2017 roku będą odpowiadać w osobnym procesie; termin jego rozpoczęcia nie jest jeszcze znany. Na początku tego roku Prokuratura Okręgowa w Gliwicach skierowała do Sądu Rejonowego w Wodzisławiu Śląskim akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom: Mateuszowi S., Adrianowi K., Dawidowi K., Tomaszowi R., Dorocie R. i Krystianowi Z. Osoby te zostały oskarżone o popełnienie 13 maja 2017 r. przestępstwa "polegającego na publicznym propagowaniu nazistowskiego ustroju państwa poprzez zorganizowanie i przeprowadzenie obchodów 128. rocznicy urodzin Adolfa Hitlera".

Natomiast przed gliwickim sądem od stycznia tego roku trwa postępowanie dotyczące delegalizacji stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Podczas kolejnych rozpraw przesłuchiwani członkowie stowarzyszenia przyznawali, że uczestniczyli w obchodach urodzin Hitlera, zaprzeczali jednak, by organizatorem tego wydarzenia było stowarzyszenie. Jeszcze w poniedziałek sąd ma przesłuchać – jako stronę postępowania – lidera stowarzyszenia i organizatora "obchodów" Mateusza S.

Toczące się w Gliwicach powstępowanie ma m.in. rozstrzygnąć, czy stowarzyszenie złamało prawo, propagując nazizm i gloryfikując Hitlera. Zgodnie z przepisami, przesłanki pozwalające na rozwiązanie stowarzyszenia to m.in. rażące i uporczywe naruszenie prawa, a także brak możliwości przywrócenia zgodnego z prawem działania. W ocenie stowarzyszenia i jego kurator, przesłanki te nie zostały spełnione. Innego zdania była prokuratura, w ocenie której doszło do rażącego naruszenia prawa poprzez propagowanie ideologii nazistowskiej. Według prokuratury, w tym przypadku nie da się oddzielić działania stowarzyszenia od tego, co jego członkowie robili "prywatnie".

Przesłuchując świadków sąd ustala m.in. przedmiot i cele działalności stowarzyszenia oraz sposób ich realizacji; pytania dotyczyły również tego, czy w działalności stowarzyszenia występowało propagowanie nazizmu, czy w jego siedzibie znajdowały się nazistowskie symbole i inne tego typu materiały. Chodzi także o ustalenie, jak w praktyce funkcjonowało stowarzyszenie i jak komunikowali się jego członkowie.

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

 

#sąd #Gliwice #Anna Sobolewska #urodziny Hitlera

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo