Dobre, bo polskie. Debata gospodarcza na XIV Zjeździe Klubów „Gazety Polskiej”

Debata gospodarcza na XIV Zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” / niezalezna.pl

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

  

Nie ma lepszego miejsca na rozmowę o roli patriotyzmu w budowaniu silnej polskiej gospodarki niż Zjazd Klubów „Gazety Polskiej”. Tradycyjnie pierwszy dzień wydarzenia poświęcono sprawom gospodarczym. Krótkie wystąpienie miał minister finansów Marian Banaś, a zwieńczeniem tego dnia była debata ekspercka na temat budowy siły polskich marek.

Debata gospodarcza to już niemal tradycyjna część Zjazdów Klubów „Gazety Polskiej”. W tym roku dyskusja prowadzona przez znanego i lubianego Adriana Stankowskiego obracała się wokół tworzenia silnych polskich marek. 

Rolnictwo polską perłą

Do dyskusji o polskich markach wprowadził wszystkich Rafał Antczak, wiceprezes zarządu nadzorujący Obszar Bankowości Przedsiębiorstw, Analiz i Administracji Banku PKO BP.

– Marki są związane z krajami, w których się tworzą i służą do promowania tych krajów. (…) Kraje, które są silne, potrafią te marki tworzyć. Kraje, które są słabe, tych marek nie mają. (…) Bez dobrych marek jesteśmy skazani na bycie krajem drugiej kategorii

– mówił prezes Rafał Antczak. Jak podkreślił, nadal Polska nie ma ciągle jednej wielkiej, globalnej marki kojarzonej z Polską.

– Jest tak naprawdę jeden sektor gospodarczy, który globalnie ma znaczenie, bo jest rozpoznawalny z uwagi na swój udział w produkcji eksporcie i w ilości towarów, który jest dostępny na rynku. Zaskoczę Państwa, bo to jest rolnictwo. I nie ma w tym nic złego, bo kraje anglosaskie, najbardziej rozwinięte, jak USA, mają nadal duży udział produktów rolnych w swoim eksporcie

– mówił Antczak.

Jego informacje potwierdził Janusz Ciesielski, dyrektor oddziału terenowego KOWR w Łodzi, który przedstawił pokrótce klucz do sukcesu polskich rolników. – Polska po prostu smakuje – mówił Ciesielski. Jak podkreślił, kluczowe znaczenie dla klientów ma pełna wiedza o produkcie i o gospodarstwie, w którym było wytworzone. Jego zdaniem nasz kraj ma przewagę, bo rolnictwo nie zostało jeszcze całkowicie uprzemysłowione.  

- Struktura polskich gospodarstw jest taka, że nadal niewielkie fermy produkują żywność o najwyższej jakości. Dzięki temu mamy smak. To jest doceniane za granicą, o czym świadczy eksport na poziomie 30 mld euro. Dziś powinniśmy zadbać o konsumenta polskiego

– mówił Ciesielski. Z myślą o konsumentach w kraju KOWR wprowadził m.in. aplikację Polska Smakuje, za pomocą której można zapoznać się z lokalnymi produktami. 

Nadrabiamy zaległości

Nadal jednak zdaniem prelegentów doskwiera Polsce brak marek związanych z innymi gałęziami gospodarki.

– Aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie mamy polskich marek, trzeba sięgnąć do historii. Jeżeli spojrzymy na historię, to zauważymy, że wszystkie marki globalne, które dobrze znamy czy ze świata mody, czy z mojej branży energetycznej, to są spółki, które powstawały i funkcjonują przez wiele dziesiątków lat. My musimy wiedzieć, że rozwój gospodarczy Polski rozpoczął się po upadku komuny w naszym kraju

– mówił Dariusz Chrzanowski, wiceprezes ENERGA-OBRÓT S A. Wymienił również największe polskie spółki jak Orlen, PKO BP, PZU, które zaczynają sobie radzić na rynkach zagranicznych i stawać się rozpoznawalne. Jego zdaniem moglibyśmy szybciej nadrabiać zaległości, ale jednak przez lata mieliśmy rządy, które nie chroniły polskiego rynku.

– Był okres, gdy wspierano zagraniczne podmioty, a pozostawiono nasze rodzime. Np. polskie banki musiały nagle po 1989 r. mierzyć się z zachodnią, bardziej doświadczoną konkurencją. Dzisiaj po 30 latach ten czas jednak został nadrobiony, polskie marki coraz śmielej sobie radzą nie tylko w Europie, ale innych kontynentach

– mówił Dariusz Chrzanowski.

Symbolem stał się rzeczywiście bank PKO BP, który pod względem wartości prześcignął ostatnio Deutsche Bank. Informacja podana przez prowadzącego debatę wywołała entuzjazm na sali. Rafał Antczak nie krył zadowolenia ze swojej firmy.

PKO BP daje przykład

– Nasza gospodarka rośnie już nieprzerwanie od 28 lat. Razem z Australią to jest rekord świata. Nikt nigdy w historii świata nieprzerwanie nie rósł przez 28 lat. Oczywiście jest tak, że łatwiej rosnąć, kiedy kraj jest biedny, a trudniej w miarę, jak się bogaci. Dlatego chwała obecnemu rządowi, że potrafił w ciągu ostatnich lat ten wzrost tak znacząco podnieść

– mówił Antczak. Jak podkreślił, jest przykład wielkiego sukcesu i pokazanie, że Polska gospodarka może być marką. Nadal tego bezprecedensowego sukcesu nie wykorzystujemy.

W banku często powtarzamy, że wszystko co dobre dla gospodarki to dobre dla PKO BP. W tym roku obchodzimy 100-lecie istnienia. Bank został założony dekretem Józefa Piłsudskiego 7 lutego 1919 r. i przez 100 lat PKO BP dzieli los polskiej gospodarki – mówił Antczak. Prezes chwalił się również unowocześnieniem instytucji. – Jesteśmy liderem rozwiązań technologicznych na świecie. (…) Obecnie bankowość to technologia. Tym się banki różnią. Jedne mają lepszą, inne gorszą. (…) My mamy bardzo dużo osiągnięć. Nasza aplikacja bankowa dla klientów detalicznych IKO jest drugi rok z rządu uznawana przez międzynarodowe gremium za najlepszą aplikację bankową na świecie. W drugiej połowie roku, o czym media informowały, ten system płatności zbliżeniowej Blik to jest system, który stanie się systemem globalnej płatności

– mówił Antczak.

Oznacza to, że już niedługo wszędzie na świecie, gdzie można będzie płacić kartą Master Card, będzie można również zapłacić systemem Blik. – To będzie pierwszy moment, gdy poczujemy się, że mamy globalną markę. (…) Ale to efekt pracy wielu lat – mówił Antczak, który nie ukrywa, że PKO BP chce stać się bankiem globalnym. Przewagą, która ma to ułatwiać, ma być właśnie inwestowanie w nowe technologie.

Polski konsument daje siłę

Oczywiście zanim wyjdzie się na zewnątrz polskiej gospodarki, trzeba zbudować siłę w Polsce. Rozumie to KOWR, który chce wspomagać lokalnych producentów żywności.

– Ostatnio mocno stawiamy na odbudowywanie bazarków, na których będzie można kupić zdrową żywność. Tego oczekują klienci. Zaczynamy to odtwarzać w całym kraju, ale to proces, który musi potrwać. Chcemy robić to również w dużych miastach

– mówił Ciesielski.

Zdaniem Dariusza Chrzanowskiego dużą rolę w budowie polskich marek ma rząd.

– Ze spółkami jest jak z polskim rządem. Jeżeli jest u steru władzy premier, jest rząd, który jest zdeterminowany, żeby budować silne państwo, to zatrudnia sobie menadżerów, którzy są zdeterminowani do budowania polskiej silnej marki. (…) Jeżeli celem stała się budowa silnego państwa, to spółki SP i inne przedsiębiorstwa w naszym kraju podejmują tę walkę, bo mają instrumenty i wsparcie ze strony rządu. Wierzę w to, że w pewnym momencie, jeżeli będzie nadal utrzymywana ta polityka, to doczekamy momentu, gdy polska marka będzie wstanie być marką globalną

– mówił Chrzanowski zbierając oklaski zebranych. 


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Jak miliony trafiły do podmiotów wspierających LGBT i gender?

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W najnowszym programie „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła, w jaki sposób miliony złotych z Funduszu Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem i Pomocy Postpenitencjarnej trafiły w czasie rządów PO-PSL do fundacji i stowarzyszeń zajmujących się m.in. wspieraniem aborcji, LGBT i gender. W związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa związanego z przyznawaniem dotacji śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Poznaniu.

Według założeń, środki finansowe z Funduszu POPPiPP otrzymywały organizacje podejmujące działania antyprzemocowe, pomagające pokrzywdzonym i ofiarom przestępstw. Najwięcej jednak pieniędzy otrzymały stowarzyszenia i fundacje, które oprócz działań antyprzemocowych intensywnie zajmują się promocją feminizmu, aborcji, LGBT oraz ideologii gender.
Na liście beneficjentów funduszu znalazły się między innymi Lubuskie Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet BABA oraz Fundacja Centrum Praw Kobiet. Pierwsze z nich, od grudnia 2012 do grudnia 2015 roku, otrzymało blisko 1,5 mln złotych, zaś drugie – od marca 2013 do grudnia 2015 – ponad 2 miliony 166 tysięcy złotych. Co ważne, Centrum Praw Kobiet otrzymało jedne z najwyższych dotacji, które zostały przyznane w czasie działalności Funduszu POPPiPP. Ostatnio, posługując się satanistyczną symboliką, na swojej stronie internetowej fundacja zachęca do odwiedzania jej namiotu na festiwalu Poland Rock.

O kulisy całej sprawy Dorota Kania pytała Jana Kanthaka, rzecznika ministerstwa sprawiedliwości.
 
Warto przypomnieć, że poprzednim ministrem sprawiedliwości był pan Krzysztof Kwiatkowski, który obecnie jest szefem NIK-u. Być może to tłumaczy jego bierność. Kiedy Zbigniew Ziobro został ministrem sprawiedliwości przyjrzeliśmy się dokładnie funkcjonowaniu Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Kiedy zobaczyliśmy wszelkie pieniądze, które były przekazywane, to byliśmy w szoku – to była istna stajnia Augiasza. Osobą, która odpowiadała bezpośrednio za fundusz była słynna Marzena K..
- tłumaczył na antenie Telewizji Republika Kanthak.  
 
To jeszcze nie wszystko. Rzecznik resortu sprawiedliwości rzuca nowe światło na przepływ gotówki do podmiotów wspierających środowiska LGBT.

Z dokumentacji wynika, że gabinet polityczny podejmował decyzje na kilka dni przed wyborami. To były polityczne decyzje, widoczne było kupowanie poparcie wśród organizacji jasno opowiadających się po stronie wartości LGBT, konwencji stambulskiej. To jest środowisko obecnego RPO Adama Bodnara czy jego ówczesnej zastępcy Sylwii Spurek. W wyniku przeprowadzonego audytu zostało skierowane zawiadomienie do prokuratury w Poznaniu. My całkowicie odwróciliśmy sens funkcjonowania Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – jego nazwa została przekształcona na Fundusz Sprawiedliwości. My chcemy, żeby on pomagał pokrzywdzonym przestępstwem, a to jest bardzo duża skala, jeśli chodzi o liczby.
- mówił Jan Kanthak.
 
W dalszej części programu rzecznik ministerstwa sprawiedliwości odniósł się do krytyki pod adresem Funduszu Sprawiedliwości. Wskazał również, na rolę, jaką w całym procesie odgrywa były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Krzysztof Kwiatkowski.

Autorem tych zarzutów, z którymi się zupełnie nie zgadzamy jest NIK – poprzedni minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który teraz pełni tam funkcję zaczyna pewnego rodzaju kampanię wyborczą. Jestem przekonany, że będzie startował do Senatu w nadchodzących wyborach. Co więcej przejął konto twitterowe NIK-u. Warto również pamiętać, że Krzysztof Kwiatkowski ma postawione zarzuty przez prokuraturę. Stąd właśnie wszelkie zarzuty do Funduszu Sprawiedliwości i nie tylko! Nagminnie jesteśmy kontrolowani i badani. To jest wendetta i rozpoczęcie kampanii wyborczej.
- mówił Jan Kanthak.  

Więcej na ten temat w artykule Doroty Kani „Jak miliony dla ofiar przestępstw trafiły do zwolenników LGBT. Śledztwo prokuratury w sprawie dotacji” na łamach najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”.
[polecam:https://niezalezna.pl/281129-w-najnowszym-numerze-gp-totalne-mordobicie-co-nas-czeka-w-kampanii-wyborczej]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl