Dzieci terrorystów wrócą do domu

Zdjęcie ilustracyjne / By Zdjęcie to zostało zrobione przez użytkownika Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21) - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=43196962

  

Ośmioro dzieci i wnuków pochodzących z Australii bojowników dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), którzy zginęli w Syrii, zostało wywiezionych z tego kraju i trafi do Australii - poinformował dzisiaj premier Scott Morrison.

Szef rządu przekazał, że dzieci są pod opieką przedstawicieli rządu. Nie podał ich nazwisk ani kiedy należy spodziewać się ich przyjazdu do Australii.

Według doniesień mediów wśród repatriowanej ósemki jest pięcioro dzieci i wnuków urodzonego w Sydney terrorysty Khaleda Sharroufa oraz troje dzieci bojownika IS Yasina Rizvica z Melbourne. Obaj mężczyźni i ich żony zginęli w konflikcie.

Dziennik "The Australian" podał, że dzieci zostały przewiezione przez organizację pomocową z Syrii do Iraku.

"Te dzieci wracające do Australii mają teraz szanse. Nie można obwiniać ich za zbrodnie ich rodziców" - powiedział Morrison dziennikarzom.

Zapewnił, że zostanie im zapewniona opieka, dzięki której "będą mogły prowadzić szczęśliwe życie w Australii".

"Mieli straszny start w życiu z powodu szokujących decyzji podjętych przez ich rodziców. W Australii znajdą swój dom i jestem pewny, że zostaną dobrze przyjęci przez Australijczyków i w rezultacie będą wiedli dobre i szczęśliwe życie"

- dodał premier.

Teściowa Sharroufa kilkakrotnie wszczynała akcje mające sprowadzić dzieci jej zięcia do kraju i prowadziła kampanię na rzecz rządowej interwencji w tej sprawie.

Według krajowego nadawcy ABC najstarsza z ósemki dzieci, 18-letnia Zaynab Sharrouf, jest w ciąży i spodziewa się swojego trzeciego dziecka. Do kraju ma powrócić wraz z dwójką swoich dzieci w wieku 3 i 2 lat, a także z 16-letnią siostrą i 8-letnim bratem. Pozostała trójka repatriowanych to dwaj synowie i córka Rizvica w wieku od 6 do 12 lat.

Cytowany przez agencję AP ekspert Clarke Jones wskazał, że dzieci będą potrzebowały opieki psychologicznej po przebytej traumie, a z racji możliwej radykalizacji mogą być w Australii celem ataków.

Khaled Sharrouf zaszokował świat w 2014 roku, zamieszczając w internecie zdjęcie swojego młodego syna, trzymającego w rękach oderwaną od ciała głowę syryjskiego żołnierza.

Mat Tinkler z organizacji dobroczynnej Save the Children Fund twierdzi, że w obozach dla uchodźców w Syrii przebywa co najmniej 50 australijskich kobiet i dzieci. Jego zdaniem wszystkie te osoby powinny zostać sprowadzone do kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Empik zachowuje się jak cenzor” - mówi J. Hajdasz. Będzie reakcja Centrum Monitoringu Wolności Prasy

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Jest dla mnie niezrozumiałym stanowisko firmy Empik, która odmawia dystrybucji gazety z tego powodu, że redakcja tej gazety uznała za stosowne dołączyć naklejkę promującą określony światopogląd. (…) W tym konkretnym wypadku z całą pewnością jest to naruszenie zasady wolności słowa – mówi portalowi niezalezna.pl dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (CMWP SDP) Jolanta Hajdasz.

W Empiku nie będzie można kupić wydania „Gazety Polskiej” z naklejką? Taką informację podała na Twitterze rzeczniczka Empiku, Monika Marianowicz.

– Nasza akcja była wymierzona w cenzurę i prześladowania ludzi mających inne poglądy niż ideologia LGBT - powiedział portalowi niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „GP” w reakcji na decyzję Empiku.

[polecam:https://niezalezna.pl/280931-w-empiku-nie-kupisz-gazety-polskiej-z-naklejka-sakiewicz-odpowiada-mielismy-racje-w-100-procentach]

O komentarz do bulwersującej zachowania szefostwa salonów prasowych, poprosiliśmy Jolantę Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (CMWP SDP).

- Jest dla mnie niezrozumiałym stanowisko firmy Empik, która odmawia dystrybucji gazety z tego powodu, że redakcja tej gazety uznała za stosowne dołączyć naklejkę promującą określony światopogląd. Firma, która zajmuje się dystrybucją prasy nie może ingerować w to, co jest treścią tej gazety. Tymczasem zachowuje się jak cenzor - ocenia treść i w konsekwencji tej oceny odmawia dystrybucji. W tym konkretnym wypadku z cała pewnością jest to naruszenie zasady wolności słowa. I jako dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przyjmuję to z oburzeniem. Czy w takim razie każdy numer przed sprzedażą trzeba wysyłać do akceptacji do dystrybutora, by mieć pewność ze zechce go sprzedawać? Centrum Monitoringu Wolności Prasy na pewno zabierze w tej sprawie głos wydając oświadczenie jutro czyli we wtorek

- powiedziała portalowi Niezalezna.pl Jolanta Hajdasz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalena.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl