Strategia klimatyczna, nad którą od jakiegoś czasu pracuje UE, ma wyznaczać nowe cele dotyczące redukcji gazów cieplarnianych i zdecyduje o tym, jaki będzie kształt unijnej polityki w tym zakresie na najbliższe dekady. Scenariusz, który zakłada, że do 2050 roku unijna gospodarka będzie neutralna pod względem emisji CO2, oznacza, że będzie ona tyle samo pochłaniała, co emitowała gazów cieplarnianych.

Zapisy wniosków końcowych ze szczytu, które mówiły o dojściu UE do neutralności klimatycznej do 2050 r., zostały zablokowane przez Polskę i kilka innych państw unijnych. Według źródeł przeciwko wyznaczaniu daty na neutralność węglową były też Czechy, Węgry i Estonia.

"Premier (Mateusz) Morawiecki broni interesów Polski ws. polityki klimatycznej. Cel: uczciwe rozłożenie kosztów ochrony klimatu z uwzględnieniem specyfiki krajów. Cele klimatyczne ważne tak samo jak sposoby ich realizacji zapewniające bezpieczeństwo obywateli, przedsiębiorców i gospodarki"

- napisał na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller.

Większość krajów członkowskich chciała, żeby szczyt UE zobowiązał Komisję Europejską i Radę UE do stworzenia ram mających określić, jak zapewnić transformację do neutralności klimatycznej UE do 2050 r., ale nie udało się do tego przekonać wszystkich. Wnioski ze szczytu przyjmowane są jednomyślnie.

"To polski sukces. Ta propozycja była bardzo niesprawiedliwa, nie uwzględniająca wysiłku m.in. Polski, która w ciągu ostatnich 30 lat dokonała gigantycznych starań i zdała egzamin z ekologii. Przecież w porównaniu z tym, co było pod koniec okresu komunistycznego, dzisiaj jest znacznie lepiej"

 - mówił dziś w „Sygnałach dnia” Ryszard Czarnecki.

Dodał, że Polska stworzyła koalicję i udało się. - Ten temat będzie jednak wracał, bo Europa Zachodnia, która gra na lepszym boisku ekologicznym, ma tendencje nieliczenia się z interesami naszego regionu, w tym Polski. Ale będziemy walczyć" - zapewnił.

Europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości pytany był również o kandydatów na stanowisko szefa Komisji Europejskiej.

Jak zaznaczył oficjalni kandydaci poszczególnych grup politycznych w Europarlamencie na szefa Komisji Europejskiej, a wśród nich Martin Webber i Frans Timmermans – „ci kandydaci nie mają szans i dzisiaj w nocy zostało to potwierdzone”.

Według mnie z całą pewnością pojawią się nowi kandydaci, którzy na politycznej giełdzie nazwisk funkcjonowali, ale nie byli oficjalnie zgłoszeni”

– powiedział polityk.

W jego ocenie duże szanse na zostanie szefem KE ma Michel Barnier, były minister spraw zagranicznych Francji i były komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług.

"Pod kątem funkcji szefa KE w kuluarach pojawiło się nazwisko Kolindy Grabar-Kitarović, prezydent Chorwacji" - ujawnił europoseł.

Ocenił, że dla Polski szczególnie istotne jest to, żeby był to kandydat, który nie ma antypolskiej obsesji, „a taką miał Frans Timmermans”.

– Niestety również niewłaściwe wypowiedzi przeciwko Polsce zdarzały się Martinowi Webberowi – przypomniał.

Czarnecki podał, że ustalenia związane z obsadą formalnie wciąż są na tym samym etapie, czyli związanym ze wstępną selekcją, a kolejny szczyt UE raczej nie przyniesie przełomu w sprawie obsady kluczowych unijnych stanowisk.

- Wydaje mi się, że wszystko zmierza w tym kierunku, że nowego szefa KE poznamy nie w trzeciej dekadzie lipca, a dopiero we wrześniu lub październiku

- stwierdził Ryszard Czarnecki.