W wieczornym programie Republiki rozmawiano dziś o niedawnej wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w USA. Jak prof. Marek Jan Chodakiewicz ocenia ostatnie polsko-amerykańskie porozumienie?

- Widzę i obserwuję, że jest to pewien proces. Proces trwa od bardzo dawna, można go było konkretnie wdrożyć po 1989 roku. To kolejny krok w dobrym kierunku, aby zapewnić Polsce bezpieczeństwo. To krok normalny. Wszystkie kroki, które były wcześniej, były logiczne. Zaczęło się od marzeń

- mówił gość redaktor Katarzyny Gójskiej.

- Lewacy mówili o finlandyzacji Polski czy o innych badziewiach, które nie były realistyczne, bo sowieci nie zamierzali popuścić. Wiele grup marzyło sobie o tym, że Polska będzie sojusznikiem Stanów Zjednoczonych

- dodał. Wśród tych osób, które miały mieć pozytywne marzenia, prof. Chodakiewicz wymienił m.in. Józefa Mackiewicza, Antoniego Macierewicza czy Piotra Naimskiego.

Pytany o liczebność wojsk amerykańskich w Polsce i jak powinno wyglądać ich zwiększenie, profesor odpowiada, że nie należy oczekiwać zbyt wiele, gdyż to zwiększanie liczebności wojsk to stopniowy proces.

- Nie chcę się za bardzo bawić w liczykrupstwo i czekać, ile osób pośle Pentagon. Najważniejsi są jednak żołnierze logistyki, bo przygotowują grunt pod wszystko inne. Wiadomo, że krok normalny w tej chwili to jest 1000 żołnierzy logistyki, którzy będą przygotowywać grunt. Najpierw nie było nic, potem było NATO, później bardzo stopniowo pojawianie się wojsk USA. To tak skapuje bardzo powoli, nie trzeba oczekiwać natychmiastowego szaleństwa. Stany Zjednoczone mają swoje bazy prawie tylko w tych miejscach, gdzie USA wygrało jakąś wojnę. Tak było w Japonii, są tam. Zdobyli Niemcy, są tam. To jest nowum dla polityki amerykańskiej, żeby się zjawiać w miejscach, których siły zbrojne USA nie zdobyły. To bardzo powolne i ostrożne, nie należy oczekiwać jednoznaczności. Bardzo powoli, bardzo spokojnie i to będzie rosło. Co nie znaczy na przykład, że jak dojdą do władzy Demokraci, to nie będzie umizgiwania się do Moskwy

- stwierdził prof. Chodakiewicz.

A co według profesora Chodakiewicza jest największym sukcesem prezydenta Dudy w USA? Tu historyk nie ma wątpliwości.

- Największym sukcesem wizyty prezydenta Andrzeja Duda w Stanach Zjednoczonych było podpisanie traktatu o bezpieczeństwie energetycznym. To się wpisuje nie tylko w NATO i obronność, ale również w Międzymorze na wielu poziomach. Najbardziej kompetentnym ministrem w obecnym rządzie jest Piotr Naimski. Był jednym z głównych spiritus movens, którzy doprowadzili do tego niesamowitego sukcesu. To kolejny, bardzo potrzebny krok do tego, żeby Polska zapewniła sobie bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo energetyczne jest kluczowe – żeby Polska pozostała wolna i suwerenna. Proszę zobaczyć ile lat pracy w to włożono

- zakończył.