Kanada idzie na wojnę z religią. Największa prowincja zakazała noszenia symboli religijnych!

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere/CC0 Public Domain

  

W niedzielę rząd kanadyjskiej prowincji Quebec, kierowany przez regionalnego nacjonalistę, premiera François'a Legault'a, podjął decyzję zakazującą nauczycielom, policjantom, sędziom i innym pracownikom publicznym noszenia symboli religijnych w miejscu pracy. Nowe regulacje prawne wywołały falę oburzenia, a niektórzy urzędnicy wprost zapowiedzieli zignorowanie prawa.

W Kanadzie znika kościół za kościołem. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 10 lat zniknie ok. 9000 świątyń. Już obecnie Kościół i budynki przykościelne pełnią tam rozmaite funkcje - od przedszkoli po miejsce zajęć jogi czy tai chi.

Jakby tego było mało, rząd Quebecu podjął ostatnio kontrowersyjną decyzję, dotyczącą zakazu noszenia jakichkolwiek symboli religijnych. Ma on obowiązywać wszystkich urzędników państwowych.

François Legault nazwał ustawę koniecznym środkiem, aby zapewnić separację religii od państwa w bezwzględnie świeckiej prowincji. Dotyczy to między innymi muzułmańskich chust, żydowskich nakryć głowy, turbanów sikhijskich i krzyży katolickich - informuje nytimes.com.

Według opozycji "ostatnia niedziela stała się mrocznym dniem dla całej prowincji". Krytycy twierdzą, że nowe prawodawstwo krzywdzi religijnych muzułmanów, sikhów i Żydów.

Opozycja wskazuje również, że nowa sytuacja prawna może podsycać islamofobię, antysemityzm i lęk przed innymi mniejszościami. Urzędnicy publiczni, w tym kilku burmistrzów i rady szkolne w Montrealu, zapowiedzieli zignorowanie prawa, mimo grożących im konsekwencji.

Rzecznik rządu Quebecu przestrzegł, że rząd ma uprawnienia do weryfikacji stosowania nowego prawodawstwa,  a pracownicy publiczni mogą podlegać środkom dyscyplinarnym.

Przeciw wprowadzeniu nowych regulacji protestowali m.in biskupi katoliccy, a także duchowni innych wyznań, według których skutki tej decyzji nie dość, że będą odwrotne od zamierzonych przez rząd, to jeszcze łamią zasady Karty Praw i Wolności prowincji Quebec.

Biskup Pierre Murray wskazał, że kontrowersyjny projekt nie był konsultowany z przedstawicielami wspólnot religijnych.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, nytimes.com, deon.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Biznes na koronawirusie? Samowolka Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

500 zł – tyle kosztowało badanie na obecność koronawirusa w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie, nadzorowanym przez marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika. Na tę sytuację szybko zareagował minister zdrowia Łukasz Szumowski, który zapewnił, że każdy, kto wymaga przeprowadzenia badania, ma je zapewnione bezpłatnie. Z kolei Michał Dworczyk, szef KPRM, poinformował, że od dzisiaj przeprowadzana będzie kampania informacyjna nt. koronawirusa - pisze w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie" Jan Przemyłski.

Od kilku tygodni jednym z najgorętszych tematów we wszystkich mediach jest niezbadany jeszcze koronawirus, którego ognisko wybuchło w chińskim mieście Wuhan. Do wczorajszego popołudnia zarażonych na świecie było ponad 81 tys. osób, a liczba zgonów wynosiła prawie 2800. Niebezpieczny wirus obecny jest już w kilkudziesięciu krajach, w Europie największe ognisko epidemiologiczne wybuchło we Włoszech. W Polsce nie ma jeszcze potwierdzonego przypadku koronawirusa, jednak dane z wczoraj mówią o 20 osobach przebywających na szpitalnej obserwacji, 14 objętych kwarantanną, a 681 pozostających w kontakcie z Państwową Inspekcją Sanitarną. [polecam:https://niezalezna.pl/312756-nadzwyczajna-ostroznosc-na-polskich-lotniskach-pasazerowie-badani-jeszcze-na-pokladzie]

Jednak nie tylko epidemia, lecz także postępowanie niektórych instytucji wywołuje w naszym kraju silne emocje. Wojewódzki Szpital Zakaźny w Warszawie ustalił cennik za badanie na obecność koronawirusa – kwota to 500 zł. Dokument sygnowany datą 5 lutego 2020 r. podpisany został przez dyrektor placówki Agnieszkę Kujawską-Misiąg. Takie postępowanie zostało skrytykowane przez użytkowników sieci. Do sprawy odniósł się minister zdrowia Łukasz Szumowski, który wezwał do resortu dyrekcję szpitala.

Każdy obywatel i osoba przebywająca na terenie Polski, która wymaga badania, ma je wykonane za darmo. Nie zgadzam się na żadne komercyjne działania. Również dlatego, że wszystkie testy są dla osób, które naprawdę tego potrzebują, a nie tych, które chciałyby bez wskazań zrobić badania – mówił szef resortu zdrowia na specjalnej konferencji prasowej. Do tej pory nie ma przypadku koronawirusa w Polsce, ale na pewno w związku z sytuacją w Europie prędzej czy później się pojawi

– mówił szef resortu zdrowia. Dodał, że Polska się na to przygotowała. [polecam:https://niezalezna.pl/312745-nie-zabraknie-srodkow-ochronnych]

– 79 oddziałów zakaźnych funkcjonuje w trybie podwyższonej gotowości już od jakiegoś czasu

– podkreślił Szumowski. Wskazał również, że szpitale otrzymają informacje, w jakim trybie uzupełnić zapasy środków ochrony osobistej.

Cały tekst - w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts