Szef ludowców wymyślił, jak wygrać z PiS. „Opozycja powinna podzielić się na dwa bloki”

Wladyslaw Kosiniak-Kamysz / fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

  

Po słabym wyniku wyborczym Ludowców w wyborach do Parlamentu Europejskiego politycy PSL gorączkowo szukają nowej formuły politycznej. Perspektywa startu w jesiennych wyborach do sejmu z tęczowo-progresywną koalicją pod egidą Schetyny wydaje się dla elektoratu tej partii nie do przyjęcia. Kosiniak-Kamysz przedstawił dziś pomysł na zwycięstwo z PiS. - Nie da się sformułować jednej listy opozycyjnej, która może wygrać z PiS-em, ale mogą tego dokonać dwie listy. Opozycja powinna podzielić się na dwa bloki: lewicowy i centrowo-chadecki - uważa szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

W porannej rozmowie w Radiu Zet wskazano, że zgodnie z sondażami opozycja nie ma szansy na zwycięstwo w jesiennych wyborach parlamentarnych, jeśli nie wystartuje w tych wyborach zjednoczona.

"Dzisiaj nie da się sformułować - moim zdaniem - jednej listy opozycyjnej, która wygra z PiS-em, ale dwie listy mogą już wygrać"

- odparł w odpowiedzi Kosiniak-Kamysz. Podkreślił przy tym, że należy wyciągnąć wnioski z wyniku wyborów do Parlamentu Europejskiego. "Ja nie zgadzam się z tymi, którzy mówią: więcej tego samego" - podkreślił.

Pytany, czy PSL wystartuje sam w ramach Koalicji Polskiej, czy może jednak przyłączy się do jakiejś szerszej koalicji z innymi ugrupowaniami, szef PSL odparł: "a może inni przyłączą się do PSL".

"Moim zdaniem powinny być dwa bloki - powinien być blok lewicowy, bo to są wspólne ideały, wspólny program i nie ma co naginać sobie kręgosłupa (...), i drugi - centrowo-chadecki"

- powiedział. Według niego, jest "masa Polaków, którzy nie mają poglądów ani skrajnie lewicowych, ani skrajnie prawicowych i chcą mieć formację, która będzie ich reprezentować".

Dopytywany, z kim rozmawia o pomyśle Koalicji Polskiej, szef PSL odparł, że prowadzi rozmowy ze wszystkimi, którzy chcą tworzyć takie porozumienie.

"To jest też zaproszenie dla Platformy Obywatelskiej" - dodał. Na pytanie, czy rozmawia z politykami PO, Kosiniak-Kamysz odparł: "Ja rozmawiam z politykami wszystkich partii politycznych".

Szef PSL pytany był również o nową partię "Prawda", na czele której stanął dotychczasowy prezes AGROunii Michał Kołodziejczak.

"Śp. ks. prof. Józef Tischner mówił, że są: święta prawda, tyż prawda i ta trzecia - czas pokaże, jaką prawdę wybierze pan Kołodziejczak. Ja każdemu, kto chce działać społecznie, politycznie, szczególnie myśli o polskiej wsi, życzę dobrze"

- powiedział Kosiniak-Kamysz.

Lider Stronnictwa podkreślił jednocześnie, że na miejscu Kołodziejczaka bardziej "szukałby przyjaciół niż wskazywał wrogów". "Chyba, że jako były radny PiS ma być tylko kolejną pałką na opozycję. To trochę krwi napsuje, wystartuje w kampanii, ale odejdzie w niesławie" - dodał.

Na początku czerwca Rada Naczelna PSL zdecydowała o budowie bloku na wybory parlamentarne pod nazwą Koalicja Polska. Do współpracy PSL zaprasza ugrupowania, którym bliskie są "wartości chrześcijańskie, demokratyczne, ludowe i narodowe". Szef PSL deklarował jednocześnie, że "nie wyobraża sobie" koalicji z PiS-em, bo nie spełnia on kryteriów ideowych i programowych PSL. W wyborach do Parlamentu Europejskiego PSL startowało w ramach Koalicji Europejskiej z PO, SLD, Nowoczesną i Zielonymi.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Historyk z Niemiec w oparach absurdu. Nie chce pomnika polskich ofiar nazizmu, bo... rządzi PiS

Zdjęcie ilustracyjne / By nieznany - Stanislaw Kopf (1994) 63 dni, Warszawa: Wydawn. Bellona ISBN 978-8311082939Rzeczpospolita Nr 178, 2004http://www.warsawuprising.com/photos.htmhttp://web.archive.org/web/20040307060810/http://wilk.wpk.p.lodz.pl/~whatfor/niemcy%20_w_powst

  

- Polska rządzona przez Prawo i Sprawiedliwość chce "znacjonalizować" pamięć, z której wynika, że to Polacy są ofiarami wojny - w tak niedorzeczny sposób prof. Michael Wildt z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie odniósł się do pomysłu wzniesienia w stolicy Niemiec pomnika poświęconego polskim ofiarom nazizmu.

Wielu niemieckich polityków poparło projekt uczczenia polskich ofiar nazizmu, poprzez wzniesienie pomnika. Wśród entuzjastów tego pomysłu są m.in. Wolfgang Schaeuble, szef Bundestagu oraz minister spraw zagranicznych Haiko Maas.

Mimo poparcia czołowych niemieckich polityków, sceptycznie do inicjatywy odnieśli się historycy. Według niemieckich badaczy dziejów II wojny światowej, projekt wzniesienia pomnika Polakom może być uznany za pomijanie innych ofiar niemieckich zbrodni, a także ograniczy się jedynie do symboli.

Na ten temat odbyła się debata w Fundacji Pomnika Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie.

- Naszym celem nie może być pomnik. Potrzebujemy miejsca, które będzie informować o różnych aspektach wojny (na wschodzie) i różnych grupach ofiar

- powiedział były dyrektor Muzeum Niemiecko-Rosyjskiego Berlin-Karlshorst Peter Jahn, który jest zwolennikiem upamiętnienia w takiej właśnie formie ofiar niemieckich zbrodni.

Inny niemiecki historyk, prof. Martin Aust uważa, że wyłącznie "stworzenie miejsca pamięci i dokumentacji pozwoli jednocześnie na oddanie czci ofiarom, jak i na historyczną edukacje o tym, jak wyglądała niemiecka wojna na wyniszczenie na wschodzie Europy". - Z jednej strony chodzi o upamiętnienie ofiar i empatię, a z drugiej o spojrzenie na czyny naszych przodków - ocenił profesor Aust, cytowany przez portal dw.com.

Z kolei prof. Michael Wildt z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie uważa, że entuzjazm prominentnych niemieckich polityków ws. wzniesienia pomnika polskim ofiarom nazizmu wynika nie tylko z chęci uczczenia tychże ofiar, ale także jest „politycznym ustępstwem wobec ważnego kraju europejskiego, jakim jest Polska”.

Według Wildta Polska rządzona przez Prawo i Sprawiedliwość chce "znacjonalizować" pamięć, z której wynika, że to Polacy są ofiarami.

- Mamy do czynienia z polityczną instrumentalizacją debaty

- ocenił prof. Michael Wildt i zastanawiał się także, „jaki napis miałby się znaleźć na pomniku?”

- Były nie tylko polskie ofiary, ale i polscy sprawcy, jak na przykład w Jedwabnym. Jeśli damy się wciągnąć w nacjonalizację narracji, jaką prowadzi PiS, nie będziemy w stanie ukazać i udokumentować historii. Istnieją złożone zależności, których nie da się opisać w pięciu linijkach na pomniku

- powiedział Wildt.

- mówił.

Apel o wzniesienie pomnika polskim ofiarom nazizmu wystosowali dwa lata temu niemieccy politycy i historycy, a inicjatorem projekty był architekt Florian Mausbach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl