Zmarła Gloria Vanderbilt. Projektowała, pisała i malowała. Miała 95 lat

Gloria Vanderbilt / fot. YouTube

  

Światowej sławy nowojorska projektantka mody Gloria Vanderbilt zmarła w poniedziałek, przeżywszy 95 lat - poinformował jej syn, znany dziennikarz telewizji CNN Anderson Cooper. Zasłynęła swoją linią dżinsów, które sprzedały się w milionach par.

Była malarką, pisarką i projektantką, ale także wspaniałą matką, żoną i przyjaciółką

 - napisał jej syn we wspomnieniu opublikowanym przez CNN. Nazwał ją "wyjątkową kobietą, która kochała życie i żyła na własnych zasadach". 

Urodzona w 1924 roku w Nowym Jorku Vanderbilt dorastała we Francji, gdzie przeprowadziła się jej matka po śmierci ojca; odszedł on, gdy Gloria miała zaledwie 18 miesięcy, zostawiając córce fundusz powierniczy, szacowany wówczas na 2,5 mln dolarów (równowartość dzisiejszych 33 mln dolarów). Była praprawnuczką Corneliusa Vanderbilta - XIX-wiecznego potentata przemysłu transportu kolejowego i morskiego, który dorobił się jednej z największych fortun tamtych czasów. Po śmierci Vanderbilta matka Glorii stoczyła batalię sądową o opiekę nad córką z ciotką dziewczynki, siostrą zmarłego ojca, Gertrude Vanderbilt Whitney, która ostatecznie sprawę wygrała. Na podstawie procesu w 1982 roku nakręcono serial "Little Gloria... Happy at Last" (ang. Mała Gloria... Wreszcie szczęśliwa".

Gloria Vanderbilt zasłynęła przede wszystkim jako projektantka ubrań. Ikoną mody stała się w latach 70. XX wieku, dzięki jej słynnym, obcisłym niebieskim dżinsom, których sprzedała miliony par. Jak ocenia agencja Reutera, były one wówczas obowiązkowym wyposażeniem szafy stylowej kobiety. Jej życie kręciło się wokół wybiegów, telewizji i teatru. Firma L'Oreal w latach 1982-2002 wyprodukowała osiem zapachów sygnowanych jej imieniem i nazwiskiem.

Miała czworo dzieci i czterech mężów. Spotykała się również z legendarnym aktorem Marlonem Brando czy piosenkarzem Frankiem Sinatrą. Jak ocenia Reuters, jej życie mogłoby posłużyć za scenariusze do dziesiątek oper mydlanych, romantycznych powieści czy wyciskających łzy filmów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Senator z PO straszył... klątwą i ryzykowaniem życia. „Można mówić o próbach zastraszenia”

na zdjęciu senator PO Jerzy Fedorowicz / M. Józefaciuk - Kancelaria Senatu

  

Gigantyczne emocje wywołały słowa senatora PO Jerzego Fedorowicza o politykach opozycji, którzy zdecydowaliby się przejść na stronę PiS. Odnosząc się do jego wypowiedzi zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel nie przebiera w słowach i zwraca uwagę, że w tym przypadku z pewnością „można mówić o próbach zastraszenia”.

Fedorowicz pytany był w piątek przez dziennikarzy, czy ktoś z senatorów opozycji może przejść na stronę PiS, aby zapewnić temu klubowi większość.

Człowiek, który w tym momencie, w którym taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń, to jest pewne. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo. Ja takiego człowieka wśród ludzi wybranych przeciwko dzisiejszej władzy nie znam.
- odpowiedział senator.
[polecam:https://niezalezna.pl/293525-jakie-moga-byc-konsekwencje-przejscia-do-klubu-pis-polityk-po-zycie-swoje-swoich-dzieci-i-wnukow]

Do słów senatora Platformy Obywatelskiej odniósł się zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. Radosław Fogiel podkreślił, że jest to pewna nowość na scenie politycznej - jeśli chodzi o język polityczny.

Mam nadzieję, że pan senator się tylko zagalopował, bo wypowiedzi, w których używa się sformułowań, że ktoś miałby obawiać się o życie nie tylko swoje, ale też swoich dzieci i wnuków są bardzo niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia. Myślę, że są niedopuszczalne w dyskursie politycznym i w przestrzeni publicznej. Oczekiwalibyśmy oczywiście wycofania się z tych słów. Chyba, że to są jakieś nowe standardy w Platformie Obywatelskiej, które już sugerowałyby jednak organizację innego typu niż partia polityczna
- mówił Fogiel.

Dopytywany, czemu te słowa miały służyć i czy były przestrogą dla senatorów opozycji wicerzecznik PiS odparł, że „w tej formule przestroga to bardzo delikatne słowo”.

Myślę, że tu raczej można mówić o próbach zastraszenia.
- podkreślił.

W Senacie dzięki tzw. paktowi senackiemu opozycji udało się zdobyć większość - 51 mandatów. „Pakt senacki” to porozumienie, które zawarły latem: Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), Lewica (SLD, Lewica Razem, Wiosna) i PSL - Koalicja Polska (m.in. PSL i Kukiz'15). W ramach „Paktu senackiego” w zdecydowanej większości okręgów opozycja wystawiła przeciwko PiS tylko jednego kandydata na senatora.

PiS uzyskał 48 mandatów w Senacie. Koalicja Obywatelska – 43 mandaty, PSL – trzy, a SLD – dwa. W Senacie zasiądą także startujący z własnych komitetów: obecna senator niezależna Lidia Staroń, prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz były sekretarz generalny PO i były wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl