Pedofilia przestała być modna

  

Licznik oglądalności filmu braci Sekielskich zatrzymał się na liczbie 22 mln odsłon. Tydzień po wyborach, znacznie przegranych przez opozycję, już mało kto mówi o problemie pedofilii w Kościele. Przycichły również głosy polityków domagających się państwowej komisji, a główny wilk sfory atakującej Kościół ucieka w popłochu z życia publicznego.

Większość ekspertów jest zgodna co do tego, że wojna z Kościołem źle się przysłużyła stronie opozycyjnej. Według tej teorii politologów, na ostatniej prostej obrażanie świętości zmobilizowało elektorat PiS, który nie akceptuje wyśmiewania Matki Boskiej i procesji Bożego Ciała. Nic dziwnego, że wajcha została natychmiast przesunięta, co uwidoczniło się w zniszczeniu wizerunku Fundacji „Nie lękajcie się”, w której w jednym szeregu działali Joanna Scheuring-Wielgus, Agata Diduszko-Zyglewska i prezes Marek Lisiński.

Szarża na Kościół

Film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” zamieszczono w serwisie YouTube w sobotę 11 maja. 10 dni później dokument miał już ponad 20 mln wyświetleń i bił wszelkie rekordy. Publicyści prześcigali się w pomysłach na rozwiązanie problemu pedofilii w Kościele. W Sejmie wybuchła awantura o utworzenie komisji świeckiej, która miałaby tropić przestępców w szeregach duchownych i wertować kościelne dokumenty. Zaostrzono Kodeks karny. Jedną z głównych postaci podczas ataków na księży był wcześniej nieznany szerzej opinii publicznej Marek Lisiński, prezes Fundacji „Nie lękajcie się”, który przedstawia się jako ofiara księdza pedofila i wspierający innych poszkodowanych przez pedofili w sutannach i habitach. Najbardziej spektakularne działanie organizacji to raport zbierający przypadki pedofilii w polskim Kościele. „Nasza Fundacja »Nie lękajcie się« (…) sporządziła i aktualizuje interaktywną Mapę Kościelnej Pedofilii w Polsce, na której umieściła do tej pory 384 ofiary, 85 sprawców z wyrokami sądowymi, 88 opisywanych przez media spraw i 95 zgłoszeń osób poszkodowanych” – pisali w dokumencie przedstawionym w 2019 r. Takie działania to miał być jedynie początek. Sam Lisiński przekonuje, że co dziesiąty polski ksiądz jest pedofilem, a więc biorąc pod uwagę, że mamy 30 tys. duchownych, mówimy o 3 tys. przestępców.

Rysa na szkle

Media początkowo nie dostrzegały jednak problemów samego Lisińskiego, chociaż najprawdopodobniej wszyscy wiedzieli, że są wątpliwości co do jego uczciwości. Mimo że Lisiński występował w spotach zapowiadających film Sekielskich, to ostatecznie nie znalazł się w dwugodzinnym dokumencie. „Byłem w zajawce filmu. Nie pcham się nigdzie na siłę i nie mam nikomu za złe, że nie ma mnie w dokumencie. Udostępniłem autorom kontakty do ofiar. Współpracujemy” – mówi Wirtualnej Polsce Lisiński. Tomasz Sekielski z kolei dodaje, że autorzy po prostu zmienili koncepcję. Już na tamtą chwilę wiadomo jednak, że Lisiński próbował wyłudzić pieniądze od płockiej kurii. Jednocześnie jest pewne, że wprost kłamał, mówiąc, że nie otrzymał żadnej pomocy ze strony Kościoła. Na stronach diecezji opublikowane zostały jego listy do biskupa płockiego Piotra Libery. Dziękował za wsparcie kurii, ale również domagał się pieniędzy. „Dziękuję za zaoferowanie mi pomocy i jak wspomniałem na wstępie procesu, prosiłbym o zadośćuczynienie w kwocie, o której wspomniałem, gdyż terapie są kosztowne i długotrwałe, tym bardziej że sprawca nie daje mi zapomnieć o tym fakcie, a moja sytuacja materialna nie wygląda najlepiej” – wspomniał ogólnikowo w czerwcu 2014 r. Kilka miesięcy później domagał się już konkretnych kwot. Rozpoczął od 150 tys. zł. „Prosiłbym o wsparcie finansowe jednorazowe w wysokości 150 tys. zł, na obecne terapie i przyszłe, które są konieczne dla mojego zdrowienia” – pisał we wrześniu. W październiku się mu jednak pogorszyło, bo oczekiwał już 200 tys. zł. Złożył również konkretną propozycję. „Gotów jestem zrzec się przyszłych roszczeń, a nawet wycofać się z działalności publicznej w fundacji. Chciałbym już definitywnie zamknąć ten rozdział własnego życia” – napisał. Diecezja jednak nie zapłaciła. Lisiński tłumaczył później w „Wyborczej”, że w 2014 r. był „zupełnie sam, fundacja dopiero raczkowała”. „Nie sprzeniewierzyłbym się nikomu. Byłem bez środków do życia, załamany... Stąd ta prośba” – przekonywał.

Tylko nie mów nikomu

Nikt jednak nie kontynuował tematu. „Gazeta Polska Codziennie” była jednym z niewielu mediów, które wspomniały o rysie na wizerunku Lisińskiego. W tym czasie nie chciano odwracać uwagi od filmu. Sam Lisiński wystąpił nawet w spocie Joanny Scheuring-Wielgus. Sytuacja zmienia się nagle po wyborach. Gdy opadł kurz wyborczy, media obiegła informacja, że Lisiński wyłudzał pieniądze od ofiar pedofili. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, wyłudził on również 30 tys. zł od 26-letniej Katarzyny – ofiary księdza Romana B. W październiku 2018 r. Katarzyna otrzymała od Lisińskiego maila, w którym opisał, że jest ciężko chory na raka trzustki i potrzebuje 30 tys. zł na operację. Mężczyzna wysłał wiadomość dokładnie dwa tygodnie po tym, gdy decyzją sądu na konto Katarzyny wpłynął milion złotych rekompensaty. Jednocześnie prosił o dyskrecję i żeby nikomu nie mówić, bo mogłoby się to odbić na wizerunku. Po artykule okazało się również, że Marek Lisiński zażądał pieniędzy od braci Sekielskich, twórców filmu „Tylko nie mów nikomu”. W sumie chciał 50 tys. zł – 25 tys. zł dla siebie i 25 tys. zł dla Fundacji „Nie lękajcie się”. Twórcy dokumentu nie przyjęli propozycji. Artykuł w „Gazecie Wyborczej” doprowadził do natychmiastowej dymisji Lisińskiego z zajmowanego stanowiska.

Paradoks kłamcy

Zerowa wiarygodność Lisińskiego każe postawić pytanie, czy naprawdę jest on ofiarą pedofila. Okazało się bowiem, że ks. Zbigniew Witkowski uważa Marka Lisińskiego za oszusta. Miał on bowiem najpierw pożyczyć pieniądze od duchownego, a następnie oskarżyć go o czyny pedofilskie. Wbrew temu, co teraz twierdzi Lisiński, to kuria stanęła murem za ofiarą. I do tej pory uważa, że miała rację. „1. Wina duchownego oskarżonego o molestowanie Pana Marka Lisińskiego została potwierdzona podczas prowadzonego przed Sądem Biskupim w Płocku postępowania. Poczynione ustalenia zostały zatwierdzone przez watykańską Kongregację Nauki Wiary. 2. W opisanej sprawie zarówno zebrane materiały, jak i postawa oskarżonego duchownego w toku postępowania kanonicznego dały podstawy do uznania Pana Marka Lisińskiego za ofiarę molestowania seksualnego” – napisała w oświadczeniu kuria. Sprawa jednak będzie miała swój ciąg dalszy. Ksiądz Witkowski czeka bowiem na wynik procesu z Lisińskim, aby pozwać biskupa Piotra Liberę.


Tekst ukazał się w tygodniku „Gazeta Polska” Numer 24 (1348)/2019

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl