Po tym, jak niesforny pasażer nie chciał wykonywać poleceń załogi i próbował wtargnąć do kokpitu, kapitan zdecydował o lądowaniu w Warszawie, gdzie na pokład weszła polska straż graniczna, która ujęła i wyprowadziła pijanego Rosjanina. Po dotankowaniu samolot wyleciał do Moskwy.

Jak powiedział Krzysztof Grzech ze Straży Granicznej, około 40-letni mężczyzna leciał w klasie biznes. To właśnie tam wywołał awanturę.

"Wszyscy pasażerowie z klasy biznes przeszli na tył samolotu, załoga próbowała go uspokoić. Byli zmuszeni lądować ze względu na to, że agresywny pasażer nie wykonywał ich poleceń i stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu"

- zaznaczył.

Mężczyzna w chwili zatrzymania przez Straż Graniczną miał 1 promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Rosjanin zamiast do stolicy własnego kraju, trafił do polskiego aresztu. Teraz mogą czekać go poważne konsekwencje finansowe - linie lotnicze zapowiedziały bowiem, że wystąpią o całkowity zwrot kosztów związanych z nieplanowanym lądowaniem.

Na nagraniu z tego incydentu widać, jak stanowcza była reakcja polskich służb. Dzięki sprawnej akcji, pasażerowie mogli już czuć się bezpiecznie i wyruszyć w dalszą podróż bez obaw.