Gdańsk królował w... Rzymie

Gdańsk / fot. Pixabay

  

Gdańsk - jego historia jako kolebki wolności i solidarności, sztuka, muzyka i największe atrakcje turystyczne - to tematy przewodnie zakończonej w niedzielę w Rzymie 17. edycji festiwalu kultury polskiej Corso Polonia. Serię imprez zorganizował Instytut Polski.

Festiwalowi pod hasłem "Gdańsk - wolne miasto", odbywającemu się w różnych punktach stolicy Włoch, towarzyszyły zorganizowane w siedzibie Instytutu nad Tybrem wystawy fotograficzne: "1989. Polska była pierwsza" - przypominająca wydarzenia począwszy od wyborów 4 czerwca, które doprowadziły do upadku komunizmu w Europie, oraz „Solidarnie ku wolności”, przygotowane przez MSZ we współpracy z Europejskim Centrum Solidarności i Ośrodkiem Karta. Jednym z elementów ekspozycji był zrealizowany na czerwcowe wybory słynny plakat "W samo południe", który został wydrukowany wówczas we Włoszech. Ostatnim punktem przeglądu był w niedzielny wieczór wykład o historii Gdańska, wygłoszony przez profesora Wojciecha Morawskiego. Twórczość urodzonego w tym mieście w XVIII wieku klawesynisty Johanna Gottlieba Goldberga zaprezentowała Alina Ratkowska. Tegoroczną edycję przeglądu rozpoczął koncert przedstawicieli gdańskiej sceny muzycznej z Tomasz Chyła Quintet w prestiżowym rzymskim klubie Casa del Jazz.

W galerii Interzone do końca czerwca otwarta jest wystawa fotograficzna Michała Szlagi, który od lat fotografuje Stocznię Gdańską. Duże zainteresowanie wywołała projekcja filmu dokumentalnego „Robotnicy '80” Andrzeja Chodakowskiego i Andrzeja Zajączkowskiego, prezentującego przebieg akcji strajkowej i negocjacji Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z przedstawicielami komisji rządowej.

Odbyły się też projekcje filmów „Człowiek z marmuru” Andrzeja Wajdy oraz "Do widzenia, do jutra" Janusza Morgensterna. W ramach prezentacji twórczości teatralnej na scenie w Villa Torlonia wystawiono spektakl „Kometa”, inspirowany życiem i twórczością Brunona Schulza. Sztukę wyreżyserowali Teresa i Andrzej Wełmin´scy. Tam również odbył się spektakl „W środku słońca gromadzi się popiół” Artura Pałygi.

Jedną z najciekawszych imprez tegorocznego Corso Polonia była turystyczna prezentacja Gdańska, połączona ze spotkaniem poświęconym "złotu" tego miasta, czyli bursztynowi. Na żywo odbył się pokaz jego obróbki. W Instytucie zorganizowano też wystawę biżuterii z bursztynu zaprojektowanej przez Dorotę Cenecką. Wystąpiło perkusyjne Trio Per Ka.

Łukasz Paprotny, dyrektor Instytutu Polskiego w Rzymie, który zorganizował Corso Polonia, powiedział PAP: "Tegoroczną edycję poświęciliśmy Gdańskowi jako miastu wolności i solidarności, kluczowemu miejscu na mapie Europy i świata w XX wieku".

Szczególnym zainteresowaniem publiczności cieszył się pokaz filmu "Do widzenia, do jutra" z okazji obchodzonej pod auspicjami UNESCO 50. rocznicy śmierci Krzysztofa Komedy

- dodał szef polskiej placówki nad Tybrem.

Zauważył, że tradycyjnie w ramach Corso Polonia w parku Villa Borghese odbyła się impreza dla dzieci, czyli warsztaty artystyczne i lektura gdańskich legend.Łukasz Paprotny dodał, że w siedzibie Instytutu Polskiego nadal można zobaczyć dwie wystawy: „Solidarnie ku wolności” oraz „1989. Polska była pierwsza”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Uzasadnienie nakazu aresztowania S. Michnika liczy niemal 130 stron!

na zdjęciu Stefan Michnik / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Stefan Michnik obecnie mieszka w Szwecji, gdzie wyjechał w latach 60. ubiegłego stulecia. Obecny ENA jest kolejnym, który polskie władze skierowały do Szwecji – zawiera dokładny opis wszystkich czynów, których dopuścił się Stefan Michnik. Dlatego uzasadnienie ENA liczy blisko 130 stron. W programie „Koniec Systemu” Dorota Kania w rozmowie z historykiem prof. Tomaszem Panfilem szukała odpowiedzi na pytanie, czy ściganie Michnika po tylu latach ma jeszcze sens. „Ściganie Michnika ma głęboki sens! Przynajmniej symbolicznie pokażmy, że sprawiedliwość istnieje w stosunku do oprawców” - podkreśla prof. Panfil.

Ofiara sędziego Michnika

Andrzej Czaykowski, przedwojenny dowódca plutonu łączności w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, kurier, po napaści sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku walczył przeciwko Armii Czerwonej pod Grodnem i przebił się na Litwę. Internowany w obozie w Rakiszkach, skąd 27.11.1939 roku udało mu się zbiec i przedostać do Wilna, gdzie nawiązał kontakty konspiracyjne z ZWZ. W lutym 1940 roku wysłany jako łącznik do Warszawy. Został pochwycony przez Sowietów i wywieziony do gułagu. Po ataku Niemiec na ZSRR i amnestii dla więźniów polskich, od listopada 1941 roku był oficerem w szwadronie przybocznym gen. Władysława Andersa. Po dotarciu z gen. Andersem przez Bagdad, Suez, Durban, Rio de Janeiro i Nowy Jork do Wielkiej Brytanii został przeszkolony w zakresie dywersji i odbioru zrzutów. W nocy z 16 na 17 kwietnia 1944 roku przerzucony na spadochronie do kraju. Brał udział w Powstaniu Warszawskim – po jego upadku opuścił Warszawę. Aresztowany przez Niemców w Częstochowie w grudniu 1944 roku, został wywieziony do obozu koncentracyjnego KL Gross-Rosen, a następnie do Dory. Od wiosny 1945 roku oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Za namową ministra spraw wewnętrznych Rządu RP na Uchodźstwie gen. Romana Odzieżyńskiego powrócił z jego rozkazami w dniu 29.07.1949 roku do kraju. Używał wówczas nazwiska Tomasz Sulikowski. 13.08.1951 roku w Krakowie został aresztowany przez UB i przewieziony do Warszawy. Skazany 30.04.1953 roku przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja pod zarzutem szpiegostwa na karę śmierci, utratę praw publicznych i utratę mienia. Przy jego egzekucji był obecny Stefan Michnik – członek składu sędziowskiego, który wydał wyrok śmierci.

Pytany wprost, czy nakaz aresztowania Stefana Michnika ma sens, historyk nie ma najmniejszych wątpliwości.
 
Oczywiście, że ma sens! Ma sens i to głęboki. Andrzeja Czajkowskiego nie odnaleźliśmy do dzisiaj. Nadal nie wiemy, gdzie on jest, a wie to Stefan Michnik. To ma sens chociażby po to, aby powiedział nam, abyśmy mogli pochować naszego bohatera. Zajmujemy się oprawcą, a nasz szacunek i uwaga należy się bohaterom, których wciąż nie możemy odnaleźć. Jeżeli nie jest nam dane uczczenie bohaterów, to przynajmniej symbolicznie pokażmy, że sprawiedliwość istnieje w stosunku do oprawców. Andrzej Czajkowski to człowiek, który całe swoje dorosłe życie spędził służąc Polsce i tak stracił życie. Stefan Michnik przy tym był. On patrzy na scenę, kiedy kat moktowski Dreja strzelał w tył głowy rotmistrza – kawalera Virtuti Militari – skazanego na śmierć tylko za to, że przyjechał do kraju, jako emisariusz. Jego misją było nawiązanie kontaktu między komunistami w kraju, a rządem najjaśniejszej RP na emigracji. Czajkowski był człowiekiem, który miał się porozumiewać. On nie miał zwalczać, on miał szukać ludzi, z którymi da się rozmawiać o Polsce i za to go zamordowano.
- kwituje prof. Panfil.

W 2018 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania Stefana Michnika, który jako sędzia wojskowego sądu w okresie 1952–1953 dopuścił się 30 czynów polegających na bezprawnym pozbawieniu wolności oraz zastosowaniu kary śmierci, popełniając zbrodnię komunistyczną, która stanowi jednocześnie zbrodnię przeciwko ludzkości. Wyrok w tej sprawie został wydany 4 lutego 2019 roku przez prezesa Sądu Rejonowego w Göteborgu – na mocy jego decyzji Stefan Michnik nie został wydany Polsce. Szwedzka prokuratura nie przeprowadziła w tej sprawie żadnych czynności, m.in. dlatego, że jej zdaniem czyny uległy przedawnieniu. Z tego też powodu nie złożyła odwołania od wyroku sądu w Göteborgu.

Zbrodniarze w togach

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi ponad sto śledztw dotyczących zbrodni sądowych. Najwięcej popełniono ich w latach 1945–1956 oraz w okresie stanu wojennego. Jedno z najbardziej obszernych postępowań w sprawie zbrodni sądowych jest prowadzone w Warszawie i dotyczy okresu 1945–1956. Śledczy zgromadzili w nim materiał dowodowy (zeznania ofiar, akta sądowe) świadczący o czynnym udziale sędziów w aparacie represji. Zgromadzony w IPN materiał dowody potwierdza ponurą prawdę o „demokratycznej” Polsce Ludowej: podporządkowane aparatowi bezpieczeństwa sądy były narzędziem wprowadzającym w Polsce sowiecką dominację.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska":

[polecam:https://niezalezna.pl/294032-w-najnowszym-numerze-gp-wszyscy-chca-glowy-schetyny-powyborcze-rozrachunki-po]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl