Jesteśmy dumni z naszej historii i naszych bohaterów; odnajdujemy ich szczątki, przywracamy im imiona i nazwiska, chowamy ich z uszanowaniem. A młodzi Polacy nie wstydzą się być Polakami, choć do niedawna tak było. Obecnie młodzież z wizerunkiem Inki czy Zagończyka na T-shircie nie jest rzadkością, a kilkanaście lat temu był na niej Che Guevara

– powiedział Szwagrzyk.

Wiceprezes IPN wraz z historykiem ks. Jarosławem Wąsowiczem oraz dyrektorem Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL Jackiem Pawłowiczem uczestniczył w debacie nt. "Czy historia jest nam potrzebna?". Dyskusja odbyła się z udziałem kilkuset gości XIV Zjazdu Klubów Gazety Polskiej w Spale.

Wiceprezes IPN przypomniał, z jakim pietyzmem po I wojnie światowej II Rzeczypospolita dbała o pamięć historyczną, jak zabiegała o upamiętnienie poległych w walce o wolność żołnierzy i uczczenie żyjących jeszcze powstańców styczniowych.

Przenieśmy się w czasie do 1989 roku. Upada komunizm; wydawać by się mogło, że powinniśmy zadziałać tak samo. Próbowano nam wmówić, że w zasadzie każdy był umoczony w komunizm. (...) Mówienie o historii, zwłaszcza polskiej, miało świadczyć o zacofaniu. Na szczęście to się zmieniło, przełomem bardzo ważnym dla nas wszystkich był rok 2000 i powstanie IPN, a także Muzeum Powstania Warszawskiego 

– zaznaczył.

Zdaniem Szwagrzyka Polacy są zainteresowani mówieniem o historii, ale oczekują, że w tym procesie ważną rolę odegra także państwo, media publiczne i szkoły. Istotnym elementem wychowania patriotycznego – w jego opinii - są także placówki takie jak Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

To muzeum jest pomnikiem postawionym bohaterom – na Rakowieckiej jak w soczewce skupiają się zbrodnie dwóch wielkich totalitaryzmów, które dotknęły Polskę – niemiecki nazizm i sowiecki komunizm. (...) Musieliśmy czekać 20 lat wolnej Polski, aby to muzeum mogło powstawać. Dopiero rząd PiS podjął wysiłek postawienia pomnika na Rakowieckiej polskim bohaterom 

– zaznaczył Pawłowicz.

Jego zdaniem wielkim szczęściem współczesnych pokoleń jest możliwość spotkania "ostatnich żołnierzy antykomunistycznego powstania i ostatnich herosów Solidarności". "To wy jesteście elitą polskiego społeczeństwa, która dba o pamięć historyczną, i wy poniesiecie w Polskę prawdę o naszych bohaterach. Pamiętajcie o Rakowieckiej, tym świętym miejscu. Pomóżcie nam postawić tam pomnik polskim bohaterom" – zwrócił się do uczestników zjazdu.

Z kolei ks. Wąsowicz opowiedział o swojej inicjatywie "Serce dla Inki", której celem jest upamiętnienie sanitariuszki Inki Siedzikówny. Uzyskana ze zbiórki społecznej uszkodzona biżuteria przetapiana jest w formę serc, które potem wieszane są w kościołach i szkołach, aby przypominać o tej, która "zachowała się jak trzeba". Jak wyjaśnił, akcja to także okazja do propagowania ważnych wartości, dla których starali się żyć żołnierze wyklęci.

Mam nadzieję, że nie ustaniemy w drodze, że nadal będziemy środowiskiem, które inspiruje innych do mężnego wyznawania wiary w Polskę, Boga i te wszystkie wartości, które były ważne dla naszych bohaterów

– mówił do zebranych ks. Wąsowicz.

Z kolei marzeniem Szwagrzyka jest, by przekaz historyczny i dbałość o polską pamięć były obecne w mediach i w szkołach, a także we wszystkich domach Polaków.

Każdy z nas może dbać o polską pamięć i powinien to robić – tak jak potrafi, tam gdzie jest. Niekoniecznie oczekiwać w tym pomocy. W Polsce i poza granicami – poprzez spotkania, odczyty, koncerty, wystawy. Jeżeli przy tych inicjatywach gromadzi się nawet niewielka grupa Polaków, to o to w tym wszystkim chodzi. Nie dla zaszczytów i podziękowań to będziemy robili – to nasz polski obowiązek 

– zaznaczył.