Rottweilery rozsypały Polski Cukier. Anwil Włocławek obronił tytuł mistrzowski

/ twardepierniki.pl

  

Koszykarze Anwilu Włocławek zostali drugi raz z rzędu i trzeci w historii mistrzami Polski. W siódmym meczu finału ekstraklasy pokonali w Toruniu Polski Cukier 89:77 i wygrali rywalizację play off 4-3.

Komplet 5625 widzów obserwował "najważniejszy mecz w historii Torunia", bo tak zgodnie nazywali go kibice "Twardych Pierników" przed pierwszym gwizdkiem. Podkreślali, że w tak prestiżowej dyscyplinie sportu klub z tego miasta jeszcze nigdy nie sięgnął po złoto mistrzostw kraju. Toruńskie "Anioły" wygrywały ekstraligę żużlową, ale koszykówka, to jednak sport globalny.

W pierwszej połowie piątkowego meczu to jednak obrońca tytułu wydawał się głodniejszy złota niż gospodarze. Na trybunach zdecydowanie głośniejsi byli fani Anwilu. Ich doping ogłuszał, onieśmielał i co najważniejsze, nie ustawał ani na sekundę. Na parkiecie zawodnicy z Włocławka prezentowali się w tym fragmencie znakomicie w rzutach za 3 punkty. Trafili ich 10 na 15 prób przy zaledwie 5 na 16 Polskiego Cukru. Z tego wynikała 10-punktowa przewaga po pierwszej połowie (50:40).

Znakomita skuteczność z dystansu ułatwiła zwycięstwo Anwilu

Najlepiej punktowali do przerwy Kamil Łączyński (11 pkt) i Szymon Szewczyk (10 pkt). W drużynie toruńskiej najskuteczniejszy był Aaron Cel - 8. Gospodarze mieli więcej zbiórek, asyst, ale do szatni na przerwę schodzili przegrywając - przez słabą skuteczność.

Po przerwie torunianom nadal drżały ręce. Mylili się z otwartych pozycji, gubili piłkę. Przeciwnie Anwil, który wykorzystywał każdą okazję do powiększenia prowadzenia. Świetnie zaczął grać Rosjanin Walerij Lichodiej, który w tej kwarcie rzucił 11 pkt. Goście trafiali kolejne "trójki", a sektory zajmowane przez kibiców gospodarzy milkły. Kibice z Włocławka urządzali sobie prawdziwe święto na terenie rywala zza miedzy. Pokazali, że w Toruniu kibiców koszykówki przybywa, ale nie są oni jeszcze tak zorganizowani i fanatyczni jak ci z Włocławka. "Gramy u siebie, Anwil, gramy u siebie" - niosło się po Arenie Toruń raz po raz.

Zespół z Torunia był kompletnie pogubiony w obronie. Nie prezentował znanej z całego sezonu twardej, agresywnej defensywy. Goście ograniczyli liczbę strat do minimum, a Polski Cukier, którego grą kierował zmagający się od wielu tygodni z kontuzją Rob Lowery, nie potrafił nawet wpakować piłki do kosza z kilkunastu centymetrów myląc się przy wsadach. Po trzech kwartach był 75-58 dla Anwilu.

Anwil Włocławek mistrzem Polski

Trener Dejan Mihevc szukał zmian, dużo rotował, ale gra się nie poprawiała. W 35. minucie na tablicy wyników było 66:80. Polski Cukier w końcu ruszył do odrabiania start, ale co tylko zbliżał się do rywali na 8 czy 9 punktów, to znów zawodziła skuteczność. Pudłowali w zasadzie wszyscy zawodnicy gospodarzy. W siódmym meczu widać było po nich trudy serii i sezonu. Anwil wygrał dojrzałością, doświadczeniem i, co dość trywialne w odniesieniu do gier zespołowych, skutecznością. Po końcowym gwizdku Arena Toruń eksplodowała radością - zawodników i fanów z Włocławka. Ci - po bardzo trudnym dla siebie i pełnym kłopotów sezonie - znów są mistrzami kraju. W Toruniu na złoto w koszykarskiej ekstraklasie będą musieli poczekać przynajmniej rok, ale drugie wicemistrzostwo na przestrzeni ostatni trzech lat, dla tak młodego stażem zespołu, jest bez wątpienia i tak wielkim sukcesem.

MVP finałów ekstraklasy koszykarzy został Ivan Almeida. W piątek rzucił on 12 pkt, ale w tym sezonie udowodnił, że jest nie tylko świetnym strzelcem, ale potrafi grać także bardziej "pod zespół". Jego powrót zimą okazał się jednym z najważniejszych ruchów transferowych w trakcie sezonu i wymiernie przyczynił się do obrony tytułu przez zespół z Włocławka.

Anwil sięgnął po trzecie złoto w swojej historii. Po pierwsze sięgnęli w 2003 r. z trenerem Andrejem Urlepem, a zawodnikiem był wówczas obecny szkoleniowiec włocławian Igor Milicic

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rzecznik, publicysta, czy polityk? Bodnar radzi władzy co ma zrobić z „nadzwyczajną kastą”

Malgorzata Gersdorf, Irena Kaminska, Adam Bodnar / Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Rzecznik Praw Obywatelskich zabrał głos ws. projektowanej zmiany przepisów dotyczących sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego. Adam Bodnar, który z racji pełnionej funkcji powinien się kojarzyć z bezstronnością i apolitycznością, pozwolił sobie na publicystyczno-polityczne komentarze. Otwarcie przyznał, że w jego ocenie, działania obecnych polskich władz są "politycznym błędem" i wezwał do "lojalnego podejścia do naszego członkostwa w Unii Europejskiej".

Wczoraj posłowie PiS złożyli w sejmie obszerny projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze. Według Sebastiana Kalety ma on m.in. zabezpieczyć "ciągłość funkcjonowania Sądu Najwyższego na wypadek, gdyby w Sądzie Najwyższym nie wszyscy sędziowie tego sądu byli respektowani przez I Prezes SN jako sędziowie Sądu Najwyższego.

[polecam:https://niezalezna.pl/301774-znamy-szczegoly-projektu-dalszych-zmian-w-sadach-jednym-z-priorytetow-samorzady-sedziowskie]

Między innymi na ten właśnie temat wypowiedział się dziś w telewizji TVN24 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Problem w tym, że Bodnar, który powinien się kojarzyć z bezstronnością i apolitycznością, pozwolił sobie na publicystyczno-polityczne oceny. Jak można było przypuszczać, prezentował stanowisko zbliżone do przedstawicieli "nadzwyczajnej kasty" sędziowskiej.

- Moim zdaniem przede wszystkim to jest próba odwrócenia uwagi od tego, co jest najważniejsze i najbardziej fundamentalne w tym momencie, czyli od wykonania wyroku TSUE z 19 listopada

- ocenił Bodnar pytany w TVN24 o ten projekt.

Zaznaczył, że "sądy zaczęły ten wyrok wykonywać, sędziowie zaczęli odmawiać uczestnictwa w procedurach powoływania nowych sędziów przez Krajową Radą Sądownictwa, a skład trójkowy Sądu Najwyższego (5 grudnia - red.) wydał wyrok, w którym odpowiedział na wyrok TSUE".

W opinii rzecznika Bodnara poprzez ten projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów "partia rządząca przerzuca piłkę na inne boisko".

- W ten sposób pośrednio blokuje i powstrzymuje wykonanie wyroku, ale gra na czas powoduje, że zaczynamy zajmować się zupełnie czym innym i przestajemy się domagać wykonania wyroku TSUE

- powiedział RPO.

Adam Bodnar nie ukrywał swoich politycznych ocen i wyraźnie wskazywał co władza ustawodawcza, powinna jego zdaniem zrobić.

"Dotarliśmy do momentu otwartego konfliktu, który tylko i wyłącznie szkodzi nam wszystkim, ale wyjściem z tego konfliktu jest cofnięcie się przez tych, którzy mają władzę ustawodawczą"

- wskazał RPO, a następnie zaproponował weryfikację sędziów, którzy zostali w międzyczasie powołani i  "wyprostowanie tego w taki sposób, aby nie doprowadzać do podważania wszystkich wyroków, które w międzyczasie zostały wydane".

Adam Bodnar otwarcie przyznał, że w jego ocenie, działania obecnych polskich władz są "politycznym błędem" i wezwał do "lojalnego podejścia do naszego członkostwa w Unii Europejskiej".

Jak dodał na razie jest jednak "eskalacja, która ma odwrócić uwagę od konieczności wykonania wyroku TSUE".

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl