Skupiska komarów to naturalne zjawisko

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Jeny

  

Skupiska komara brzęczącego i innych rodzimych gatunków, obserwowane w Polsce od kilku tygodni, to nie żadna plaga, a normalne zjawisko przyrodnicze - powiedział entomolog prof. Stanisław Ignatowicz. Jak dodaje, uciążliwe dla ludzi komary pełnią w przyrodzie określone, ważne funkcje.

"Mamy do czynienia z masowym wystąpieniem szkodnika, co jest zupełnie normalne, kiedy po obfitych opadach deszczu następuje temperatura powyżej 25 stopni Celsjusza. Nie jest to żadna plaga egipska"

- tłumaczy prof. Stanisław Ignatowicz, znawca owadów ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Jak wyjaśnia prof. Ignatowicz, samica pospolitego komara brzęczącego składa w ciągu swojego kilkutygodniowego życia ponad dwa tysiące jaj. W ciągu sezonu wydaje kilka pokoleń, a każde z nich rozwija się w ciągu trzech tygodni.

Choć obowiązki samca są doniosłe, to jego życie jest krótkie. Nie pobiera on krwi, żywi się sokiem roślinnym i minerałami zawartymi w wodzie, a po kopulacji szybko ginie. Samice mogą przetrwać chłody w naszych ciepłych piwnicach lub w dziuplach drzew, ale przezimować potrafią głównie jaja złożone w wilgotnych miejscach. Wiosną, kiedy podnosi się temperatura, cykl rozwojowy rusza, komary opuszczają swoje kryjówki i prowadzą aktywny tryb życia.

Aby zmniejszyć liczbę komarów, w niektórych miastach stosuje się specjalne zbiegi opryskiwania. Profesor Ignatowicz zwraca jednak uwagę, że nawet zwierzęta uważane za największe szkodniki pełnią w ekosystemie ważne role. Niepowtarzalną funkcję w przyrodzie pełnią również komary - i wcale nie chodzi o fakt, że są pożywieniem dla ptaków.

"Udział komarów w diecie jerzyków i jaskółek jest naprawdę mizerny. Komar jest mały, suchy, cienki i chudy, niewiele jest w nim do zjedzenia i trzeba złapać ich w locie naprawdę dużo, żeby się posilić. Komary w różnych stadiach rozwoju są jednak pokarmem dla wielu innych zwierząt, w tym płazów i ryb"

- tłumaczy naukowiec.

Zwraca uwagę na to, że larwy są czyścicielami wód i pod tym względem nic ich nie zastąpi. Larwa komara żywi się zanieczyszczeniami i bakteriami, zawieszonymi w wodzie. Filtrując wodę, pełni bardzo pożyteczną rolę w przyrodzie. Jednocześnie - ze względu na to, że w wodzie żyją bardzo różne organizmy, a zależności między nimi są skomplikowane - nie można wykluczyć, że bez komarzych larw nie zabraknie pewnych gatunków ryb.

"Gdybym był prezydentem świata i miał zdecydować o losie ostatniej pary komarów, to raczej bym je uwolnił, zamiast zabić, żeby ludzkość nigdy już nie cierpiała"

- żartuje profesor.

Naukowiec tłumaczy, że zabiegi mające na celu pozbycie się rodzimych gatunków komarów z najbliższego środowiska mają sens tylko podczas organizacji masowych imprez i świąt. W przydomowych ogródkach zwalczanie komara musi być powtarzane wielokrotnie w ciągu sezonu. Jeden oprysk jest skuteczny nie dłużej niż przez dwa tygodnie. Okres ten jest jeszcze krótszy, gdy pada deszcz, a w okolicy znajduje się oczko wodne, basen albo jeśli ktoś w sąsiedztwie nie czyści rynien i nie sprząta regularnie naczyń czy metalowych puszek, w których doskonale rozwijają się larwy komarów.

"Zabiegi stosowane w ogródkach dają tylko krótkotrwałą ulgę. Rozważmy, czy potrzebna nam ta ulga, czy może potrzebne nam są pszczoły i inne owady zapylające, które giną podczas oprysków. Możemy przecież stosować ochronę skóry nanosząc na odsłonięte części ciała preparaty odstraszające komary"

- mówi entomolog.

Oczywiście sentyment do owadów musi odejść na dalszy plan, kiedy w Polsce pojawią się chmary komara azjatyckiego - zastrzega naukowiec.

"Podobnie jak w Niemczech, gdzie znajdowano je przy autostradach przywożone samochodami, trzeba będzie zrobić wszystko, żeby nie przedostały się na przedmieścia i nie zadomowiły w naszych ogródkach" - mówi.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nagroda dla policjanta, który uratował trójkę tonących dzieci

zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Statuetkę Bursztynowego Gryfa otrzymał we wtorek asp. Rafał Dąbrowski, który w czerwcu uratował tonącą trójkę rodzeństwa i ich dziadka. Wręczona po raz pierwszy podczas wojewódzkich obchodów Święta Policji w Gdańsku nagroda będzie przyznawana co roku szczególnie zasłużonym policjantom z regionu.

W pomorskich obchodach Święta Policji, które odbyły się we wtorek w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, wzięli udział m.in. Komendant Główny Policji gen. insp. dr Jarosław Szymczyk, wojewoda pomorski Dariusz Drelich oraz Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku nadinsp. Jarosław Rzymkowski. Podczas uroczystości kilkudziesięciu funkcjonariuszom wręczono nominacje na wyższe stopnie służbowe. Policjantom i pracownikom cywilnym wręczone zostały także odznaczenia państwowe i resortowe, wyróżnienia oraz inne nagrody. W trakcie obchodów po raz pierwszy została przyznana statuetka Bursztynowego Gryfa, którą otrzymał asp. Rafał Dąbrowski, dzielnicowy z sopockiej policji.

Jak poinformował kom. Michał Sienkiewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, asp. Rafał Dąbrowski w czerwcu na gdańskiej plaży w Sobieszewie uratował tonącą trójkę rodzeństwa oraz ich dziadka.

Wręczając nagrodę Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku nadinsp. Jarosław Rzymkowski zapowiedział, że będzie ona przyznawana policjantom, którzy "w szczególny sposób z narażeniem życia i zdrowia" przyczynili się do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców Polski. "Rozpoczęliśmy to w stulecie naszej formacji" – dodał Rzymkowski.

Kom. Michał Sienkiewicz poinformował, że statuetka Bursztynowego Gryfa, będzie wręczana corocznie, w dniu Święta Policji.

W trakcie obchodów pomorskim policjantom zostały również przekazane cztery samochody BMW serii 3, w tym trzy oznakowane i jeden nieoznakowany. "Samochody zostały zakupione ze środków programu modernizacji Policji. Od środy samochody te trafią do służby" - poinformował  kom. Michał Sienkiewicz.

Podczas uroczystości zainicjowano również wspólną wakacyjną akcję Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku oraz Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Gdańsku, polegającą na wręczaniu przez pomorskich policjantów pieszym białoczerwonych opasek odblaskowych, podczas np. akcji edukacyjnych.

Policja Państwowa została powołana ustawą z 24 lipca 1919 r. Policja na pamiątkę tego wydarzenia 24 lipca obchodzi swoje święto.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl