Z doniesień miejscowej prasy dowiadujemy się, że Kamil Biecke nie prowadził w Anglii sportowego trybu życia. Popadł za to w tarapaty.

"Przeprowadzając wiele zapytań, nie byliśmy w stanie prześledzić żadnej działalności telefonicznej lub bankowej, która mogłaby wskazywać, że po prostu przeprowadził się gdzie indziej. Kamil nie był w kontakcie z przyjaciółmi lub rodziną ani w Wielkiej Brytanii, ani w Polsce. Z tych powodów pracujemy nad możliwą hipotezą, że Kamil został zabity. To ważne, żebyśmy ustalili – żywy lub martwy – co się stało z Kamilem i gdzie może być"

- mówi jeden z policjantów w rozmowie z Luton Today.